Odpieluchowe zapalenie mózgu – objawy, leczenie, profilaktyka

listopada 16, 2018

Ta choroba jest gorsza niż wszystkie nasze ostatnie epidemie razem wzięte. Pierwszy objaw to dwie kreski na teście ciążowym. Drugi poważny to pierwsze zdjęcie USG. Odpieluchowe zapalenie mózgu dziesiątkuje dziś młode kobiety. Choroba jest straszna, podstępna a czasami nawet nieuleczalna. Zobacz, jak chronić się przed OZM – odpieluchowym zapaleniem mózgu i co robić, kiedy Cię już dopadnie.

Słowem wstępu


Kiedyś były piękne czasy. Kobiety rodziły dzieci. Wychowywały je. Puszczały w świat i wszyscy byli szczęśliwi. Później nadszedł czas reklam i ogólnodostępnego internetu i matkom pojebało się w głowach. Kiedyś, jak kobita czegoś nie widziała, to pytała matki, siostry, teściowej albo koleżanki i dostawała w sumie kilka opcji, z których łatwo wybrała najlepszą. Dzisiaj jedna tempa dzida z drugą „wchodzą w internet” i nagle mają pierdyliard opcji postępowania, bo co jedna rada to lepsza i ja rozumiem, że idzie zgłupieć. I później mamy eksperymenty medyczne na dzieciach:

- Karmienie cycem na chama, bo w internecie pisali, że tak trzeba. Co z tego, że dziecko woli butelkę, lepiej je głodzić, a niech się do cyca nauczy.

- Pokazywanie poważnych oparzeń na nodze rocznego dziecka i pytanie: jechać z tym na pogotowie, czy samo przejdzie?

- Tłumaczenie innym matkom, jaki to poród przez cesarkę zły, bo to nie poród. Lepiej ryzykować, że się dziecko udusi, a potem móc się pochwalić, że się stękało i wyszło. Serio? To jest baaaardzo słabe.

Nasze matki dzięki Bogu nie miały internetu. Nie miał ich kto straszyć, nie miały się kogo słuchać. Pracowały, wychowywały dzieci i nie uważały tego za jakieś szczególne osiągnięcie. Robiły, jak umiały.

Ja, jako kilkumiesięczny bachorek, leżałam w wózku obok miedzy na polu… buraków. Żyję? No kurła – żyję. Nic mi się nie stało. Nie pamiętam tego, a wiem, jak wyglądało to miejsce i jestem pewna, że mi tam było dobrze. Matka pozwalała mi się ubrudzić. Jak byłam mała, to jednym z moich ulubionych zajęć było zbieranie kurzych kupek po podwórku. Rozgniatałam je w palcach i bardzo się cieszyłam. Nie umarłam. Nic mi nie jest. Jestem zdrowa na ciele i na umyśle (i jakby to kogoś interesowało, to mam na to papiery). Miałam normalne dzieciństwo. Nie byłam wymuskana, wychuchana i zamknięta pod szklanym kloszem. Dzisiejsze dzieci nie będą miały kiedyś możliwości tego powiedzieć. Czy one w ogóle wiedzą, jak wygląda kurza kupa?

Pamiętaj: Jeśli podczas czytania tego tekstu cokolwiek dotknie Cię personalnie, to znaczy, że jesteś maDką i tak w ogóle, w szczególe, to nie mamy o czym gadać. Jeśli spojrzysz na to z potrzebną dozą ironii, ale i refleksji – hello my friend.

Żeby była jasność – wszystko, co przeczytasz, to taka sobie tragikomedia. Niby śmiesznie, a jednak jeży włos na głowie. Będzie o madkach – tak, dobrze czytasz, nie zapomniałam póki co zasad ortografii – maDkach. I żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie mam nic do matek, nie mam nic do dzieci, nie mam nic do macierzyństwa, ale jedna rzecz wkurwia mnie bardziej, niż otwarta klapa w klozecie.

Kiedyś Redaktor miała koleżanki. Oj, sporo ich było, i takie rozbrykane. Takie roześmiane, takie otwarte, z horyzontami, z własnym zdaniem, z chęcią do życia. Później część z nich zachorowała. Poważnie. Nie było antidotum. Jak schizofreniczki, nie zdawały sobie sprawy ze swojej choroby. Części udało się jakoś wylizać, a inne przepadły i jeśli Ty nie chcesz kiedyś przepaść i nie chcesz, żeby ktoś o Tobie mówił, że BYŁAŚ fajna. Byłaś w czasie przeszłym, to poznaj wroga, zanim wróg pozna Ciebie.

Odpieluchowe zapalenie mózgu


Te dwie mityczne kreski na teście ciążowym sprawiają, że niektórym kobietom mózg kurczy się do rozmiaru orzeszka. Nagle przestaje być ważne wszystko, co ważne było – życie, zdrowie, praca, pasje czy wolny czas, a ważna staje się kupa. Pieluchy. Smoczki. Kołderki. Foteliki. Grzechotki i całe to kurła mać badziewie, bez którego te nasze małe bachorki nie mogą żyć.

Tak – bachorki. Tak będę mówić, bo wybacz, ale ja obcych dzieci autentycznie nie lubią. I mało mnie obchodzi, że ktoś teraz zacznie mnie nawracać, mówiąc:

- Ty wredna dzido, jak można nie lubić małych dzieci?!

A hate them! Zrozumiano?

Tylko swoje toleruje. Tylko wybrane. Reszta to bachorki. Małe, rozwrzeszczane bachorki, takie, jak i ja kiedyś byłam i tak samo na mnie mówili i zdaję sobie sprawę, że też kiedyś byłam takim małym bachorkiem i mnie też nie lubili. I wali mnie to. Dziękuję.

Wracając do tematu. Odpieluchowe zapalenie mózgu objawia się:

1. Notorycznym prezentowaniem całemu światu, jakie to Twoje dziecko jest piękne, fantastyczne, zdolne, mądre, zaradne, ładnie ubrane, grzeczne itd. Przekonywanie całego świata, że jest szczególne.

I tak i nie. Jako człowiek jest szczególne – jako bachorek jest takie samo jak wszystkie inne dzieci. Ani lepsze, ani gorsze, ani brzydsze, ani ładniejsze. JEST TAKIE SAMO! Czaisz? W niczym nie jest lepsze od innych zasmarkanych bachorków.

2. Publikowanie na Facebooku, Instagramie i pokrewnych dziesiątek, setek, tysięcy, milionów zdjęć bachorka, jak by to kogoś obchodziło. Jakby kogoś obchodziły jego nowe spodenki, nowy rowerek czy prezent od Mikołaja.

Kobieto, uzmysłów sobie coś – nikogo to nie obchodzi. Dziecko jest idealne tylko dla Ciebie. Nikt się nim nie podnieca tak jak Ty. Nikt nie czeka na jego zdjęcia ani filmy z pierwszymi kroczkami. Nikt obcy. Może tylko tata, babcia, dziadek czy chrzestna. To wszystko. Uzmysłów sobie, że naprawdę ludzie mają własne życie i własne dzieci i być może niekoniecznie chcą całe dnie oglądać Twojego bachorka.

3. Stękanie, że: nie mam czasu, nie mogę się napić ciepłej kawy, w ogóle nie śpię, nie mam kiedy umyć głowy itp. itd.

Serio? A żalić się na fejsie to masz czas? Jak Ty żyjesz? Jak żyjesz bez jedzenia, picia, spania, srania i czesania? Niesłychane.

4. Mnie się wszystko należy, bo jezdem matką.

Stare. Nudne. Oklepane. Za sam fakt posiadania dziecka tak w sumie to nie należy Ci się nic. Nie żebrz o atencje, nie żebrz o to, żeby ktoś Ci coś dawał, bo innym z nieba nie spada. Sama podjęłaś decyzję o dziecku albo podjął ją za Ciebie brak myślenia, więc to nie jest tak, że, jak urodzisz, to nagle jesteś świętą krową. Że już nic nie musisz, a każdy ma Tobie dawać i się nad Tobą litować. Widziały gały, co brały. Powiedziałaś A, powiedz B i ponieś konsekwencje.

5. Kłótnia, kto lepiej rodził i kogo bardziej bolało.

MaDki z odpieluchowym zapaleniem mózgu cechują się przede wszystkim niepohamowaną żądzą zgnojenia innych matek za to, jak tamte rodziły.

- Nie kochasz swojego dziecka, bo poszłam na cesarkę, a cesarka to łatwizna!

- Nie jesteś kobietą. Prawdziwa kobieta ma rodzić, a nie przechodzić „wydobyciny”.

- Tylko matki, które rodziły naturalnie, zasługują na uznanie.

Kurwa mar! A jakie Ty masz prawo, żeby wpierdalać się w to, jak kto rodzi? Jak umie i jak może, tak rodzi. Lepiej, żeby przez CC, niż by mieli dziecko połamane wyciągnąć. Ja proponuje, żeby między nogami to tylko sobie zaglądać. Że tak się wyrażę niekulturalnie:

- Masz swoją, to swojej pilnuj? Innym w dupę nie wchodź, skoro nie ogarniasz własnej.

6. Ja robię tak, to znaczy, że każda ma tak robić.

Nie. Nie. Nie i jeszcze raz kurła – NIE! Nie jesteś nieomylna, nie jesteś jakimś zakichanym wszechwiedzącym pępkiem świata. To, że Ty robisz tak, to nie znaczy, że cały świat ma robić tak samo. Po to wolny wybór i wolną wolę nam dano, że każdy robił tak, jak czuje. I taki sami poniesiemy konsekwencje tych działań. Nie próbuj być Matką Terenią, która chce zbawić cały świat, bo nie będziesz odpowiadać za czyjeś błędy. Pilnuj swojego nosa.

Profilaktyka odpieluchowego zapalenia mózgu


1. Ochłoń – nie jesteś pierwszą, która urodziła dziecko. Pamiętaj, że to nie znaczy, że nagle osiągnęłaś coś szczególnego i wszyscy będą Ci się kłaniać w pas. Weź kilka głębokich wdechów i pohamuj swe szalone zapędy.

2. Żyj tak, jak dotąd. Nie rezygnuj z życia i z siebie dlatego, że zostałaś matką. Naprawdę, Ciebie jest stać na to, żeby rozmawiać o czymś więcej, niż tylko o kupach, rzygach i śpioszkach. Pielęgnuj swoje pasje, miej czasami czas dla siebie i stul dziób, kiedy chcesz powiedzieć, że nie piłaś dawno ciepłej kawy. Od tego się zaczyna. Później to już tylko jątrzysz jak stara rozjechana landara.

3. Masz faceta? Fajnie – on też nadal istnieje. Nie wyparował. Możesz mu raz na jakiś czas dać. Fajnie by też było, jakbyś mu od czasu do czasu zrobiła kanapkę, żeby z głodu nie zdechł. Niech Ci pomaga przy dziecku – też je zrobił, ale ogólnie, to pamiętaj, że oprócz dziecka masz jeszcze faceta, że jesteście w związku, a nie jak ta modliszka, co jak partner ją zapłodni, to go później pożera.

4. Daj sobie na luz z czytaniem tych wszystkich maDkowych porad. Są pewne zasady, że jak chore to do lekarza, jak głodne to trzeba nakarmić, a co mniej ważne, to po prostu rób instynktownie. Nie bój się – nie połamiesz dziecka, nie spowodujesz, że wyrośnie na draba. Zaufaj sobie.

I żeby mi była jasność, jak zobaczę tutaj gorzkie żale, że: Ty zła, Ty niedobra, a dzieci masz itd. to będę banować bez litości. Mójjjjj jeeest ten kawałek podłogiiii. Nieeee mówciee mi więęc coo mam roooobić…


Ale ogólnie to daj znać, czy Twoje koleżanki też chorują...

5 komentarzy:

  1. Rewelacja!!!
    Podpisuję się całą sobą pod tym tekstem!
    Pani Redaktor, tekst w punkt! Dodałabym jeszcze od siebie więcej, mimo linczu ze strony maDek ;) Rozwydrzone bachory, które są niby wychowywane przez swoje matule, nie wniosą nic dobrego w swoje życie. MaDki, którym się wszystko należy! Postawa roszczeniowa ciągle. Bo ja urodziłam, bo ja mam dziecko, bo mi się należy! G..no prawda! Ja też mam dwójkę dzieci, wychowałam bez netu, po swojemu, w normalnych warunkach, bez roszczeń!
    Dzięki Kochana za te mocne słowa! Jestem z Tobą, wspieram! Jesteś wielka i odważna! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Babo BRAWOOO choroba wczechczaszow, cholera o kawie gadam ... przestane :D Pozdrawiam Cieplo!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Początek niezły, później zabrakło weny i wyszło za krótko, i o niczym :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.