7 powodów, dla których tu jesteście + wasze spostrzeżenia

listopada 17, 2018

Wydaje mi się, że każdy człowiek, który skupia na sobie uwagę innych ludzi, czasami zastanawia się, dlaczego ci są nim zainteresowani. Co ich skłania do tego, żeby go słuchać, oglądać, czytać. Mnie też to zastanawiało. W sumie zastanawia mnie to nadal, ale zachciało mi się te przemyślenia jakoś zebrać. Wiesz – usystematyzować. I tak powstało 7 powodów, dla których możesz mnie czytać.

1. Jesteś psychicznym masochistą i najbardziej motywuje Cię metoda „kopa w dupę”


To jest tak – mam mówi: synek nie dotykaj piekarnika, bo gorący. Ale synek i tak dotknie i dopiero, jak się oparzy, to go to zmotywuje do większej uwagi. Jak nas pińcet razy proszą, żeby parkować poprawnie i w końcu dostaniemy mandat, to nas to zmotywuje, żeby ładnie stawać. Bo jest taka konieczność i do niektórych trafia rzeczywiście tylko postawienie pod murem. Ktoś im musi walnąć obuchem w łeb, nakopać do tyłka, czasem zbesztać i wtedy rozumieją. Ja też się nie słuchałam tej nauczycielki, która tak mówiła spokojnie i cicho, ale ta, co wrzeszczała, to mnie tak do pionu ustawiła, że hej. Niektórzy czytają, bo tego po prostu potrzebują. Lubią, kiedy ktoś wygarnie im coś tak, jak motywuje ich najbardziej. I ja tego nie oceniam.

2. Bazujesz na dowodzie społecznej słuszności lub szukasz autorytetów


Część osób w swoim postępowaniu szuka społecznej akceptacji albo autorytetu, na którym można się wspierać. Tak jest łatwiej, bo zdejmujemy z siebie odpowiedzialność. Szukamy kogoś, kto pokaże nam drogę i ten ktoś ma być tak charyzmatyczny, że aż nas porwie. To jest fajne, ale trzeba uważać, bo jeśli szukasz autorytetów, to zawsze możesz trafić na kogoś, kto to wykorzysta. Dowód społecznej słuszności też jest fajny, ale do czasu. Trzeba uważać, by nie dołączyć do stara baranów, które pędzą nad urwisko. Jest coś takiego w psychologii, że możemy podzielić autorytety na dwa rodzaje: wewnętrzny i zewnętrzny.

- Wewnętrzny mają ludzie, którzy są przekonani, że wiedzą sami najlepiej, jak co robić – to ja tam mam.

- Zewnętrznych szukają ci, którym ciężko się na coś zdecydować i potrzebują wsparcia – to ci, którzy słuchają ludzi bazujących na wewnętrznym autorytecie.

3. Myślisz i czujesz podobnie a z takimi samymi ludźmi lubimy przebywać


Lubimy obcować z ludźmi, którzy mają podobne spojrzenie na świat, jak my. Ostatnio poznałam dziewczynę.19 lat. Zdawać by się mogło, że to głupiutkie stworzenie jeszcze i taki skrajny millenials, ale nie. Sposób oceny pewnych rzeczy i poglądy w kilku kwestiach akie same jak moje. Świetnie nam się gadało i kiedy z kimś rezonujemy, to lubimy go słuchać, przebywać z nim. Część osób czyta mnie tu dlatego, że po prostu łączy nas taka więź podobnego myślenia.

4. Czasami chcesz coś powiedzieć, ale boisz się lub nie masz komu, więc lubisz, gdy mówią to inni


Jest jeszcze grupa osób, która chciałaby bardzo móc się uzewnętrznić. Powiedzieć, co im leży na wątrobie, wygarnąć coś komuś, pokazać prawdziwego siebie, ale nie mogą. Nie mogą, bo albo nie mają komu, albo boją się, jak zostaną odebrani. I tacy ludzie lubią słuchać i oglądać, jak inni uzewnętrzniają siebie. A nóż trafi się ktoś, kto powie głośno to, co oni chcą powiedzieć i wtedy może im przyklasnąć, czując, że „to jakoś jednak wyszło na świat”. Tak jakby sami to powiedzieli.

5. Szukasz emocji


Ten punkt oznaczyłam numerem 5, bo wydaje mi się chyba najważniejszy, a 5 to moja ulubiona liczba. Emocje. Mityczne emocje. Miłość, złość, żal, pożądanie – to wszystko nas nakręca. My tego szukamy, a jak ktoś nad daje, to lgniemy do niego. Bardzo prawdopodobne jest, że mnie czytasz, bo ja daje emocje. Popatrz – najbardziej podnieca zawsze ten facet, z którym jest tak nieprzewidywalnie. Najfajniejsze są te filmy, które trzymają w napięciu, przerażają i zadziwiają. My szukamy emocji i pójdziemy wszędzie tam, gdzie tam te emocje dadzą. Pisałam o tym między innymi tutaj – Nasyć się emocjami, a poczujesz, że żyjesz.

6. Szukasz prawdy


Chyba każdy z nas szuka w życiu prawdy i to jest całkiem zrozumiałe. Każdy chce odkryć to, czego do tej pory nie ujawniono. Być może czytasz mnie, bo chcesz właśnie znaleźć prawdę. Interesuje Cię nieznane, ale niestety – ja całej prawdy nie znam. Może tylko wycinek, może wręcz nic. Nie wiem.

7. Szukasz odskoczni, ale innej niż telenowela


Być może przyciąga Cię moje poczucie humoru. Może chodzi o to, że szukasz odskoczni. Szukasz ciętych żartów, bo chcesz czasami odciąć się od tej powszedniości dnia codziennego. Szukasz chwilowego zapomnienia, innego punktu widzenia, śmiechu, trochę radości w tym ponurym świecie. Może to właśnie o to chodzi.

Wasze powody czytania bloga


Ujmę to bardzo hasłowo, żeby było prościej. Czytam bloga, bo:

1. Lubię, że jesteś szczera…

Ej, halo?! Ja nie zawsze jestem szczera. Kilkukrotnie wspominałam, że część historii, jakie tu zamieszczam, to fikcja literacka. To jak z pracą pisarza – on nie pisze tylko o tym, co faktycznie przeżył, bo kto by to chciał czytać? On wymyśla przykłady i kreacje i ja też tak robię. Część zdarzeń miała kiedyś miejsce. Inne powstały w mojej głowie. Jako przykład. Sposób wyrazu. Środek wykorzystany do oddania pewnych zjawisk. Gdybym była zawsze szczera, to tutaj byłoby bardziej nudno. Prawdziwe imiona ludzi są zmienione, niektóre sytuacje podkoloryzowane, inne uogólnione. To nie jest prawda 1:1.

2. Jesteś genialna…

Nie. Nie jestem genialna. Może różni mnie od innych tylko to, że robię to, co lubię, a w dodatku chyba dobrze mi to wychodzi. Ty nie cenisz mojej genialności, tylko moje umiejętności, a to są dwie różne rzeczy. Na co dzień bywam czasami tępą dzidą – autentycznie, daleko mi do genialności. Są kwestie, w których mój iloraz inteligencji wynosi -10.

3. Masz taką siłę…

I tu znów niekoniecznie się zgodzę. Siłę mają moje słowa. Mój sposób wyrazu i może Cię to zdziwi, ale czasami bardzo energetyczny, pobudzający tekst powstaje w momencie, kiedy siedzę przy klawiaturze zakatarzona do pasa i wydaje mi się, że zaraz będę schodzić. Jeśli jest to siła, to chyba tylko wewnętrzna.

4. Nie silisz się na teoretyzowanie...

Ależ silę się! I to jak! Przecież wiele z tych rzeczy, które opisuję, to tylko mój punkt widzenia. To może być rzeczywiście tylko teoretyzowanie. Może świat jest całkiem innym, może guzik o nim wiem. To, że umiem przestawić coś w sposób zdecydowany, nie oznacza, że nie jest to tylko teoria. Bo przecież teoretycznie, to nas nie ma. Teoretycznie to świat nie może być prawdziwy. To jest dla każdego wszystko teoria.

5. Uwielbiam Twój sposób używania polszczyzny…

Ja bym chciał skromnie zaznaczyć, że ja nie mówię na co dzień tak, jak tu piszę. Nie używam szyku przestawnego, nie pędzę tak. Nie stosuje słów „se”, „jezdem”, bede” itd. Nie wiem, skąd mi się to bierze podczas pisania tutaj. Autentycznie nie wiem. Ogólnie jestem językową purystką, pierwszą sprawiedliwą do wytykania błędów. Tutaj stworzyłam sobie jakąś własną nowomowę. Cały czas mnie to zadziwia, a tym bardziej wtedy, że gdy trafię gdzieś na swój tekst, to dopóki nie zobaczę autora (siebie), to sobie nie przypomnę, że to moje. Post twórcza amnezja.

6. Masz poczucie humoru i dystans do siebie...

Mam. I to by było na tyle wytłumaczenia. To wynika chyba z tego, że staram się często wyjmować kija z dupy, ale bywa, że go mam.

7. Nie boisz się pisać swojego zdania...

Boję się. Każdy człowiek boi się oceny. Kto się tego pozbył, temu pokłony. Nigdy nie mówimy o wszystkim, co nas siedzi w głowie i co myślimy, bo dla innych mogłoby to być nie do zniesienia. Zdaję sobie sprawę, że pewne rzeczy są nieakceptowane, że mało kto to zrozumie, więc nie ma sensu mówić zawsze o wszystkim, co myślimy. No chyba, że ktoś całkowicie nie boi się gradu kamieni.

8. Lubię Twoją bezczelność...

Wytłumaczenie w punkcie „Szukasz emocji”.

9. Nie piszesz pod publiczkę…

Piszę. No ludzie, zrozumcie jedno. Jaki autor pisze tylko tak i o tym, co jemu się podoba? Nikt by tego nie kupił. Piszę się z jednej strony dla siebie, z drugiej dla ludzi. Ja mogę pisać o tym, jak rajcuje mnie kosmos, bo rajcuje mnie bardzo, ale ile osób ma tak samo? A ile osób ma dylematy w pracy, w szkole, w związku? Mnóstwo. No więc jeśli ja mam się pocić  godzinami, pisząc coś, co przeczytają 3 osoby, to wolę wybrać coś, co będzie komuś służyć. Tak naprawdę, to nikt nie pisze bloga/książki czy czegokolwiek dla siebie. To jakby nie patrzeć pisze się pod publiczkę. Bo jaki sens pisania, jak nikt nie czyta, nie ma feedbacku, nie wiesz, czy Ci wychodzi i czy się opłaca? Pisząc do szuflady, czuje się spełnienie w 10%. Pisząc dla innych, jest tego spełnienia 100%. I równocześnie pisząc dla innych, pisze się trochę pod publiczkę. Przecież te przyciągające tytuły, zdjęcia, formatowanie – to jest dla czytelnika. Żeby mu było dobrze, żeby się łatwiej czytało. O ja niedobra.

10. To mi poprawia humor…

No i fajnie. Taki też jest cel.

Chyba wyczerpałam temat. Miłego weekendu. :)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.