Cmentarny jarmark czas zacząć! Doroczny pokaz mody cmentarnej i konkurs „Bądź lepszy niż sąsiad” uważam za otwarte

października 31, 2018

Zaczęło się. Zamiast zadumy – w niektórych miastach stragany z watą cukrową przy cmentarzach. Zamiast powagi – pokazy cmentarnej mody. Zamiast skupienia – głośne komentarze, kto jak jest ubrany. Cmentarny jarmark czas zacząć. Karyny czekały na niego cały rok.

Nigdy tego nie zrozumiem. Mieliśmy kiedyś w Polsce piękne Święto Zmarłych. Przepełnione kontemplacją mijającego czasu, pełne rozważań o istocie i sensie ludzkiego życia. Pełne powagi, nostalgii, zrozumienia i wspomnień o ludziach, z którymi łączyło nas tak wiele. Mieliśmy czas, w którym każdy mógł się zatrzymać, spojrzeć w przeszłość i zastanowić się nad swoją przyszłością i przeszłością innych. Mieliśmy prawdziwy czas skupienia nad przemijaniem. A teraz co mamy? Jarmark! Komercyjne święto nastawione na zysk, na oceny i zazdrość. No bo jakże to tak? Nie popluć jadem, kiedy jest okazja?

Już jutro na cmentarzu:

- Zobacz, jak tamta się ubrała. Jak się ona nie tak nie wstydzi?

- A widziałaś, z kim tamta przyszła? Nowego gacha ma jakiegoś, tfu.

- Widzisz, u nich mniejsze znicze – pewnie ich nie stać. My kupiliśmy lepsze.

- Zobacz, kwiatki im zwiędły. Tak to jest, jak się nie ma czasu zadbać.

- A tamci mogliby w końcu wymienić ten pomnik na nowy, bo najgorszy dookoła.

- Po mszy pójdziemy do pizzerii, na co macie ochotę?

- Widzicie tych na prawo? Jakie państwo wielkie? I po to się tak obnosić z tym bogactwem?!

Nie mamy już Wszystkich Świętych. Teraz mamy Wszystkich Pogubionych. Bo ludzie się pogubili. Zapomnieli, po co idą na ten cmentarz. Zapomnieli, że to nie chodzi o religię ani o to, żeby się pokazać. Tu chodzi o upamiętnienie życia, bo żyje ten, kto nie ginie w ludzkiej pamięci. Chodzi o to, by docenić tych, którzy przeminęli. Tych, od których się wywodzimy. Tych, którzy tak samo jak my, kiedyś zmagali się z tym wszystkim, co dziś nazywamy życiem.

Tam, na cmentarzu, każdy jest już równy



Tam nie ma już bogatych i biednych, grubych i chudych. Tam nie ma mądrych i głupich, ładnych i brzydkich. Tak nic się już nie liczy. Nie ma znaczenia wszystko to, za czym my tak dziś gonimy. Nie jest ważny smak tej waty cukrowej, którą sprzedaje się przy cmentarzu jak na festynie. Wielkość zniczy i kolor kwiatów. Nie ma znaczenia czy pomnik z marmuru, czy taniego kamienia.

Liczy się, że to imię i to nazwisko na mogile przypomina, że nie byliśmy tu sami. Ktoś był przed nami i ktoś będzie po nas. Że kiedyś, po tych wszystkich zmaganiach też osiądziemy spokojnie w tym samym miejscu i naprawdę nie będzie miało dla nas znaczenia, czy miejsce jest reprezentatywne, czy że pochowali nas gdzieś przy płocie. Czy pali się nam 20 zniczy postawionych po to, by inni widzieli, czy jeden, którego ktoś przyniósł, roniąc przy tym gorzką łzę.

To jest dla ludzi. Po to, żeby żyjącym zrobiło się lepiej. Żeby żyjący zaznali spokoju. Żeby odkupili swoje przewinienia i dali sobie alibi – no bo przecież robili, co mogli. To jest dla zagłuszenia naszych własnych wyrzutów sumienia. Po to, bo liczymy kiedyś na wzajemność. Liczymy, że to do nas wróci i kiedyś do nas też będą przychodzić i stawiać setki migających lampek. Jesteśmy w tym egoistyczni. Nawet tak poważne święto uczyniliśmy rewią mody, konkursem bukietów i plebiscytem wyboru najbardziej oświetlonych mogił. Z własnej próżności – nie z pamięci czy miłości. Przez własne ego, które nie pozwala nam być gorszymi od innych.

Gdyby tylko mogli przemówić ci, których już nie ma, powiedzieliby nam zapewne, że na nic te nasze zawody. Że tam, w wieczności, nie ocenia się nikogo po tym, co miał, ale po tym, jaki był. Że ta jedna lampka zapalona przez biedną wdowę była więcej warta niż bagażnik drogich zniczy przywieziony przez tych, którzy przyjechali z obowiązku.

Popatrz jutro na ludzi. Zwróć uwagę, kto z nich myśli w ciszy i jakby rozmawia ze swoimi bliskimi, a kto rozgląda się nerwowo, by zapamiętać jak najwięcej. Jak najwięcej zobaczyć, jak najwięcej ocenić. A potem zastanów się – czy chcesz, żeby do Ciebie też ktoś przyszedł kiedyś dlatego, że wypada?

Teraz fajnie nam się to bagatelizuje, bo jesteśmy tymi, którzy są nad ziemią, ale jeszcze trochę i spotkamy się wszyscy na poziomie -1. W piwnicy życia, w której każdemu jest tak samo ciepło lub tak samo zimno i co by kto tam nie miał na sobie – każde odzienie będzie warte tyle samo. Bo my wszyscy jesteśmy warci tyle samo i nie daj sobie wmówić, że determinuje Cię koszt pomnika, wielkość znicza czy jakość płaszcza.

Na cmentarz idziesz po to, by zastanawiać się nad czymś ważniejszym, niż doczesność. Na cmentarzu każdy skończy tak samo i niczego ze sobą do grobu nie zabierze.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.