Jak przyciągnąć pieniądze, ciesząc się z tego, co mają inni?

sierpnia 26, 2018

Ja wiem, że to Ci się może wydać kosmiczne, ale uwierz mi – nie liczy się, w czyich łapach jest kasa, ale kto się z niej cieszy. Możesz mieć więcej przez sam fakt, że ucieszysz się z tego, co kupią lub dostaną inni. Jeśli czujesz zawiść to gratulacje – nigdy nie będziesz mieć więcej, a jeśli już, to w wielkim trudzie i bólu. Jeśli umiesz ucieszyć się z obfitości innych – jesteś w domu.

Powtórzę jeszcze raz: nie ważne, w czyich łapach jest kasa, ale kto się z niej cieszy.

Łooojooojoj, trudna rozkmina, no nie? No nie do końca. W gruncie rzeczy bardzo, ale to bardzo prosta, a że ja cierpliwa jestem, to wytłumaczę.

Jeśli kojarzysz trochę prawo przyciągania, inaczej prawo wibracji, inaczej farta, inaczej przeznaczenie, inaczej (tu wstaw swoje określenie), to wiesz, że za wszystko odpowiadają myśli i emocje. Dobrze jest nam wtedy, kiedy mamy fajne myśli i fajne emocje, a źle, gdy mamy złe. Cieszymy się wtedy, kiedy nam się powodzi, a smucimy, gdy się nie udaje. Jeśli jesteś w stanie to pojąć, to już jesteś na wygranej pozycji.

Dopuszczasz bowiem, że uczucie radości przyniesie Ci obfitować. Tylko o jednej rzeczy zapominasz, mianowicie o tym, że to uczucie może się pojawić nie tylko wtedy, gdy obfitość dotyczy bezpośrednio Ciebie, ale też w momencie, gdy się z nią stykasz tak ogólnie.

Przykłady:

1. Koleżanka wygrała w lotka.
2. Sąsiad kupił sobie nowy samochód.
3. Kuzynka wybudowała nowy dom.
4. Koleżance z pracy dali podwyżkę.
5. Nielubiany szef został człowiekiem roku.

W każdej z tych sytuacji teoretycznie to nie Ty masz powód do tego, żeby się cieszyć. Wręcz przeciwnie – pojawia się zazdrość albo co gorsza, zawiść, a to dlatego, że myślisz jednotorowo. To tak, jakbyś uruchamiał tylko jeden płat mózgu. Jakbym jadł każdego ciasto tylko do połowy, zanim dobierzesz się do tego, co najlepsze w środku. :)

Otóż nie. Jak jesteś mądrym i sprytnym człowiekiem, a zakładam, że tylko tacy mnie czytają (+100 do zajebistości), to w pewnym momencie zdasz sobie sprawę, że czyjeś sukcesy można wykorzystać do tego, żeby samemu przyciągać dobre rzeczy.

Patrz, załóżmy, że ogólnie jesteś w dość podłej sytuacji i nic się raczej nie udaje. Powiesz, że Tobie się nie uda przyciągać, bo nie masz tego flowa, nie masz powodów do radości. Ależ masz! Jeśli we własnym życiu nie ma się z czego cieszyć, ciesz się z tego, co mają inni! Nie bądź takim cebulakiem, bo uwierz, że nikomu nie wyrządzasz tym krzywdy bardziej, niż sobie.

Obfitość można czuć także w odniesieniu do tego, co mają inni. Wystarczy szczerze ucieszyć się z tego awansu koleżanki tak, jakby Ciebie to nie dotyczyło i jakby Ci wcale na własnym nie zależało.

Szczerze skomplementować ten nowy dom kuzynki i wyobrazić sobie, jak przyjemnie będzie się jej w nim mieszkało.

Mało tego! Można pójść jeszcze bardziej na bezczela i wkręcić samego siebie w korzyści z tego, co ma tamta osoba. I tak przykładowo:

AD 1 Ucieszyć się z wygranej koleżanki w lotka i pomyśleć, jak to fajnie będzie, jeśli odpali Ci z tej wygranej jakiś prezent.

AD 2 Ucieszyć się nowym autem sąsiada, choćby dlatego, że codziennie ten samochód będzie mógł cieszyć Twoje oczy swoją piękną linią i blaskiem nowości.

AD 3 Ucieszyć się z nowego domu kuzynki i wyobrazić, jakie piękne chwile w nim spędzisz, kiedy Cię do niego zaprosi.

AD 4 Ucieszyć się z podwyżki koleżanki z pracy, bo to znaczy, że wasza firma wcale nie jest taka zła i skoro ona dostała, to Ty też kiedyś dostaniesz.

AD 5 Ucieszyć się z sukcesu szefa, bo teraz otworzą się przed nim kolejne drzwi, a tym samym przed Tobą, jako jego pracownikiem.

Naprawdę nie ma możliwości, żeby nie wymyślić korzyść dla siebie z sukcesu kogoś innego. Nawet gdyby to miało być trochę naciągane. W życiu nie chodzi o realizm, bo życie nie jest realne. Życie się „fizjologom nie śniło”, a jednak trwa. Z biologicznego punktu widzenia jego powstanie jest cudem, więc skoro Ty i wszystko wokół jest cudami, a Ty się każdego dnia aż nurzasz w tych cudach, to problemem jest uwierzyć w kolejny?

Można wytwarzać w sobie uczucie obfitości, samemu mając tak naprawdę niewiele i bardzo skutecznie dzięki temu przyciągać. Można. Trzeba tylko chcieć, a to przecież takie trudne. Trudno jest się wyrwać ze swojej skorupki zawziętości, która twardniała latami. To wymaga wzięcia młotka i stłuczenia skorupki a poskładać się już nie da. Taki wóz albo przewóz. Albo na wozie, albo nawozem…
I dlatego właśnie tak mało osób to robi. Bo się nie chce. Bo efekty to każdy chciałby mieć, ale znowu cytując klasyka: robić to nima komu!

Ostatnio widziałam na fejsie zdjęcie znajomego, jak pochwalił się koszykiem pełnym kurek. No kurka, a ja tak lubię zbierać grzybki. Tak się ucieszyłam. I z tych jego grzybków i w ogóle z tego, że są i że dla mnie też starczy i znowu się będę norać po tych lasach umoczona do kolan. Będzie fajnie. Skoro on ma, to i dla mnie będzie. Skoro koledzy i sąsiedzi mają, to i dla Ciebie starczy. Tylko jakże trudno przechodzi przez gardło, że się cieszysz, że mają, prawda? Cóż, świat Tobie będzie też z taką trudnością dostarczał. Tak samo.

Przeczytaj też koniecznie:

Pieniądze lubią ruch - http://www.redaktorbezczelna.pl/2017/11/pieniadze-lubia-ruch.html
Jak przyciągnąć pieniądze - http://www.redaktorbezczelna.pl/2017/07/jak-przyciagnac-pieniadze-przyciaganie.html

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.