Prawo przyciągania – jak odpuścić, a może nie odpuszczać? Odpuszczanie w prawie przyciągania

czerwca 16, 2018

Zebrałam się w sobie, spięłam, naparzyłam sobie kawy i mówię: dobra, dzisiaj wezmę na tapetę coś cięższego i odpowiem na pytania o prawo przyciągania – jak odpuścić, czy w ogóle odpuszczać, jaka jest różnica między odpuszczaniem a zafiksowaniem i jakie są moje doświadczenia z tym związane.

Prawo przyciągania – jak odpuścić? I czy w ogóle?


Wszędzie, gdzie jest podejmowany temat prawa przyciągania, pojawiają się informacje o tym, że jak o czymś marzysz, to trzeba odpuścić. Tak ponoć działa prawo przyciągania – jak odpuścić, tego już nie bardzo tłumaczą, ale powtarzają, że daj se spokój, znajdź sobie inne zajęcie i zobaczysz, jakoś Ci się spełni.

Na początku fundamentalna sprawa: ekspertem nie jestem, więc nie traktuj mnie jako jakiegoś guru – wiem dużo, ale z praktyką jest różnie. To nie jest tak, że sobie coś wymyśle i nagle mi się wszystko spełnia. O boosiu, daleko mi do tego, ale sporo mi się do tej pory udało rzeczy mniejszych i większych, więc wiem jedno – prawdą jest, że odpuszczanie prawa przyciągania to jedna z fundamentalnych kwestii.

W skrócie, jeżeli nie znasz tematu.

Masz to, za czym nie gonisz. Jeżeli za czymś gonisz, to znaczy to ni mniej, ni więcej, że tego nie masz. Jest potrzeba. Potrzeba jest zaprzeczeniem posiadania, a przecież masz to, w co wierzysz, że masz. No więc jeśli czegoś bardzo pragniesz to… najprawdopodobniej tego nie dostaniesz.

Pragnienie jest odzwierciedleniem braku. Nie chęci, nie gotowości na posiadanie czegoś, ale potwierdzenia, że czegoś nie masz. Tak jak powtarzane było w nieskończoność: jak w niebie, tak i na ziemi. Jak w Twoich myślach, tak w Twoim życiu.

Jeżeli marzę o pierścionku z brylantem, to znaczy, że go nie mam i dopiero chcę mieć. Jeżeli marzę o byciu sławną piosenkarką, to znaczy, że nią nie jestem.

Dostanę pierścionek z brylantem (chyba), kiedy w moim życiu wszystko będzie takie, jakbym już była jego posiadaczką. Będę sławną piosenkarką (chyba), jeżeli zyskam niezachwianą pewność, że nią jestem.

Póki marzysz, stwierdzasz, że nie posiadasz. Od tego wychodzimy, ok?

I teraz tak, pytałam was na Facebooku o zagadnienia, które są dla was interesujące w kontekście PP i dostałam takie oto mniej więcej zapytanie:

- Co jest lepsze – skupienie się na przyciąganiu przez jakiś czas, a później oderwanie od tego i zajęcie czymś innym, czy zafiksowanie na punkcie tego i życie, jakby się to cały czas miało? Ponoć są dwie szkoły: jedna mówi odpuść, a druga żyj tym.

No mój drogi lub moja droga – to się nie wyklucza. To nie tak, że są dwie drogi. To jest jedna i ta sama droga, patrz…

Dajmy na to, że masz jakiś plan. Chcesz sobie kupić X. Dzisiaj wiesz, że nie masz X i z takiego punktu startujemy. No więc zaczynasz przyciąganie. Wypowiadasz (i to na głos) stwierdzenie, że chcesz mieć X. Mówisz do świata – świecie, daj mi X, bo…

Zwracasz się jasno do przestrzeni, mówisz, co chcesz i możesz też powiedzieć, dlaczego to chcesz, co Ci to da, co tym zrealizujesz itd.

Jedni mówią, żeby ustalić konkretny termin, kiedy to ma przyjść, a ja Ci powiem – nie ustalaj sztywnych terminów. Zobacz, ja z Łodzi o Warszawy jadę ogólnie 1,5 godziny. Jak ktoś mnie spyta – Redaktor, ile Ty jedziesz z Lodzi do Warszawy? To ja mu odpowiem: 1,5 godziny, ale przecież po drodze może mi braknąć benzyny. Może być wypadek, może być remont drogi. Może się zdarzyć mnóstwo rzeczy, przez które moja jazda się opóźni.

Tak samo jest z prawem przyciągania. Odpuszczanie to jedno, ustalanie co chcesz, to drugie, ale jak się ograniczyć terminem, to możesz sobie wszystko zaprzepaścić, bo będziesz czekać. Ciśnienie będzie rosło, będziesz napierać, spoglądać na kalendarz i na zegarek i gdzie tu odpuszczenie? Prawo przyciągania potrzebuje prawdziwego odpuszczenia, czyli ja ufam, że to X do mnie przyjdzie i ja tu nie siedzę jak na szpilkach, bo mam ufność równą z wiarą, że minie POTRZEBNY, a nie OKREŚLONY PRZEZE MNIE czas, w którym to się zamanifestuje.

Czyli podsumujmy – wyrażasz chęć posiadania i dajesz światu wolną wolę co do terminu realizacji, ale mówisz mu, że im szybciej, tym lepiej. Ja kiedyś testowałam sobie taką zabawę z prawem przyciągania w 48 godzin, że dawałam dyspozycję, by coś mi się zamanifestowało w ciągu dwóch dni, ale to była błahostka i mi na tym nie zależało, więc wtedy tak można zrobić. Z trzech prób dwie się powiodły, a jedna nie – za bardzo chciałam i za krotki termin. To później przyszło, ale ja nawet nie zidentyfikowałam faktu, że przecież to dawno temu zamówiłam.

Skoro wiesz, że trzeba odpuścić, to jak się to ma do tego „życia tak, jakbyś już to miał”. No normalnie! Składasz zamówienie, dziękujesz z góry za spełnienie, odpuszczasz, a później możesz w ogóle o tym zapomnieć albo z bananem na gębie żyć tak, jakbyś to już miał. Zrozum, to się nie wyklucza. Jeżeli prawdziwie odpuścisz, to Tobie będzie sprawiać przyjemność zabawa w stylu „poudaje, że to mam”, ale to będzie zabawa. Bez parcia na osiągnięcie celu.

Prawo przyciągania – odpuszczanie (przykład)


Planowałam ogródek, kto mnie czyta, ten wie. Złożyłam zamówienie, wyraziłam chęć posiadania ogródka. Oddałam się swoim sprawom, ale w wolnych chwilach wyszukiwałam sobie narzędzia na Allegro, kupowałam nasionka w sklepie za rogiem, rozpisałam sobie, gdzie co ma rosnąć itd. Przebierałam nogami, jak to mówi Vadim Zeland w Transerfingu Rzeczywistości.

Ja swój ogródek miałam już na tyle w głowie, że już mi zwisało, czy on powstanie, czy nie, bo ja już się w myślach tyle nasiałam i nasadziłam. Już tyle słoików ogródków narobiłam, że tak jakbym go od dawna miała. A to wszystko na luzie, bez potrzeby, bez spinania się, bez przypominania, że łooo maaatkoo, już marzec, a tu nawet ziemia nieprzekopana. Paaanie, jest czerwiec, a mi kabaczki na płot już wrastają. Co będzie później, to ja nie wiem. Sąsiadkę dżungla zarośnie i będziemy miały Jumanji.

To, że odpuszczasz, wcale nie wyklucza tego, że masz sobie nie żyć swoim marzeniem. Ale bez przesady. Nie skupiasz się na tym stale, tylko po prostu raz na jakiś czas samo Ci przyjdzie do głowy, no więc się tym nacieszysz i już. Wracasz do swojej roboty. To jest takie cieszenie się z rzeczy, którą się kupiło i już masz na nią wylane.

Wiesz, jak ja chciałam mieć rowerek stacjonarny. Mówię – oooo, będę pedałować, codziennie będę ćwiczyć i tak jakoś mi z tym rowerkiem nie było po drodze, mimo że to tanie badziewie, to jakoś myślałam o nim ze dwa lata, zanim kupiłam. A to nie ma miejsca, a to kasy szkoda, a to jeszcze coś i jak kupiłam, to był szał. Przez 3 dni – bo teraz trzymam sobie na nim taką dużą torebkę do pracy. Mam go, fajnie jest, ale on już nie wywołuje takiej podniety i takiego szału i tak samo jest tutaj.

Odpuszczanie prawa przyciągania nie oznacza, że masz przestać czegoś chcieć, tylko przestać potrzebować do życia. Skoro do tej pory tego nie miałeś, to znaczy, że da się bez tego żyć, a jeśli się da żyć, to znaczy, że Ty NIE POTRZEBUJESZ. Po prostu sobie wymyśliłeś, że chcesz i to wymyślenie uczyniłeś tak silnym, że masz potrzebę. Potrzebować to Ty potrzebujesz jedzenia, picia, siku, kupę, spać i oddychać. No i ubrać się, żeby tyłek nie marznął. Reszta to jest chcenie. Generowane przez konsumpcyjny świat i nasze ambicje, ale nadal chcenie.

Chcesz auto? Poproś o nie, podziękuj, zajmuj się swoją robotą i raz na jakiś czas wyobraź sobie, jak super jest prowadzić swoje auto, ale nie na mus – to ma Ci sprawiać taką przyjemność, jakby było prawdą. Jak się zmuszasz do wizualizacji z nietęgą miną, to jeszcze większe kuku sobie robisz, bo wzmacniasz poczucie braku submodalnościami. Plus oczywiście zdaj sobie sprawę, że może być tak, że jeszcze przez 10 lat będziesz jeździć obecnym gratem albo na rowerze.

Chcesz kochającego męża? Poproś o niego, podziękuj, nie określaj, jak ma dokładnie wyglądać, gdzie mieszkać, co robić. Nie proś o szczegóły, tylko o emocje związane z przyszłym związkiem. I pozbądź się obaw. A potem rób swoje i raz na jakiś czas, kiedy kładziesz się do łóżka, przytul poduszkę z takim uśmiechem, jakby to była druga osoba. I jednocześnie zaakceptuj całą sobą, że być może będziesz już zawsze sama.

Odpuszczanie – prawo przyciągania nie zareaguje na oszukiwanie


Jeżeli chcesz oszukać siebie, że Ci nie zależy albo wszechświat, udając, że nie chcesz tak bardzo, to szkoda Twojego czasu. Nie tak działa odpuszczanie. Prawo przyciągania to prawo energii i emocji. Ono bazuje na energii, która jest skutkiem emocji, czyli samopoczucia, braków, spełnienia itd. Jak będziesz się uśmiechać przez zęby, oszukiwać, że Ci nie zależy, odganiać złe myśli i tak dalej, to nic z tego nie będzie. Później wiele osób mówi:

- No ale przecież odpuściłem, dobrze się czułem.

Guzik prawda! Kogo chcesz oszukać?

Ja wiem sama po sobie, że do dziś nie ma tych rzeczy/doświadczeń, których nie byłam w stanie odpuścić, których jednak chce i nieważne, jak sprytnie będę się oszukiwać – ja ich chcę i dlatego ich nie mam. Wiem dobrze, że nie mam i dlatego szybko nie przyjdą.

Najłatwiej dostaniesz to, na czym Ci najmniej zależy. To, co traktujesz olewczo – jest to, jest, nie ma, to nie ma. Ani Cię to parzy, ani Cię to ziębi.

Teraz wszystko jasne?

PS. Jeżeli jeszcze nie jesteś ze mną na Facebooku, zachęcam do polubienia/obserwowania strony – wtedy jesteś zawsze na bieżąco i widzisz to, czego nie widzą inni.

A w ogóle to zostaw coś po sobie poniżej, jakieś zwykłe "cześć" czy coś.

15 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Cześć..Dziękuję..

      Usuń
  2. Cieszę się, że ktoś myśli podobnie jak ja. Cześć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 100% prawda. Dodałabym tylko jeszcze jedna rzecz od siebie. Ten mechanizm działa tak (mam to sprawdzone, przyciągam WSZYSTKO co chce, obecnie pracuje nad wygraną w lotto i niedługo wygram, wiem o tym): w tym wszystkim musisz zapomnieć o czasie, musisz zapomnieć o tym, ze istnieje coś takiego jak przyszłość. Mozesz przechytrzyc swoją podświadomosc, nie chodzi tutaj o oszukiwanie samej siebie - umysłu nie oszukasz, tak jak napisalas, tu dzialaja emocje, energia. Możesz coś opracowac w taki sposób, że w naturalny sposób stanie się dla Ciebie oczywiste, ze zaraz swój cel zrealizujesz - to juz jest Twoje.
    1. Pracujesz nad czymś, wmawiasz sobie, ze posiadanie tego jest czymś oczywistym i łatwym do zdobycia - w koncu możesz mieć wszystko, jeśli tylko uwierzysz, że masz to TERAZ. Pracujesz nad tym tak dlugo, aż uwierzysz, czyli masz całkowitą pewność, ze to juz jest Twoje. Jak nad tym pracować? Przyklad. Chcę wygrać wycieczkę na Cypr. Mówię do siebie - przecież to bułka z masłem. Wygrałam, łatwizna,wszystkie konkursy wygrywam, nie ma rzeczy niemożliwych, jaram się jakie to proste. 2. Za każdym razem gdy pomyślę o wycieczce, wiem, że ją ot tak wygram. Jeśli umysl mówi co innego- wróć do Tu i teraz (wdech i wydech-zapomij o przyszłości, ważne jest Teraz). W teraźniejszości te myśli sabutujące nie istnieją. Eliminuje są inne mysli niż te zapewniajace o wygranej. Jak to zrobić? Tu przydaje się medytacka. To dlatego Ci wszyscy guru i inni kolesie trąbią o tej medytacji. Jak dojdziesz do wprawy to bedziesz potrafil być w teraźniejszości i co za tym idzie przyciągniesz wszystko co chcesz mieć jak np Ci wszyscy "Mistrzowie" Jezus, Budda, Osho itd. tylko trzeba strać sie byc jak najwięcej Tu i teraz. Nievwiem czy to dobrze wytłumaczyłam. Ps, wycieczkę na Cypr wygrałam, tak jak wiele innych rzeczy. Teraz mam lotto na celowniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę wygranej. W razie coś to wiesz - zawsze się możesz ze mną podzielić :)

      Usuń
  4. ot i cala prawda haha :D zgadzam sie w 100%, tak jest bo to nie raz przezylam!

    OdpowiedzUsuń
  5. tekst w dziesiątkę! :D :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Znalazlem ta stronke w “trudnych” czasach, przynajmnij tak mi sie wydawalo. Haha, czesc, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post. Konkretna wypowiedź na temat tego jakże istotnego elementu prawa przyciągania. Myślę, że przydadzą mi się te wskazówki. To wyjaśnia dlaczego nie wychodzi, kiedy chce się czegoś "za bardzo".

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć, Kobieto!

    Trafiłem na Ciebie, zgodnie z Prawem;)
    I z mety Cię polubiłem.

    Elquest

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :) boska jesteś. Jeszcze mi tylko powiedz jak mieć wylane na rzeczy ważne - miłość zdrowie itp. Sama napisałaś, że będzie wszystko Ci się udało bo myślisz o braku tych rzeczy wiec ich nie masz. Jak nad tym pracujes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się koncentrować na czymś innym. Niektórych rzeczy zbyt bardzo chcę, żeby się spełniły i mam tego świadomość.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.