Matko i ojcze, czy macie zamiar wysłać dziecko do komunii w karocy?

kwietnia 24, 2018

Zaczęło się. Przyszedł ten moment, gdy matki z obłędnym wzrokiem kanibala szturmują salony dziecięcej mody i stoiska z winietkami. Będzie komunia! Ale co to będzie za komunia – to będzie bal na sto par! Dżesika w sukni ślubnej, z welonem, który niesie młodsze rodzeństwo, w karocy, z manicure, pedicure, makijażem, kokiem, sztucznymi rzęsami i w perłach od Swarovskiego. Każdy będzie tego zazdrościł. No każdemu gul skoczy.

- Musisz dziecko wyglądać najpiękniej ze wszystkim.

- A dlaczego, mamo?

- A dlatego, że ja szłam do komunii w sukience po siostrze i dostałam w prezencie radio, to sobie muszę teraz odbić niespełnione ambicje, a poza tym niech widzą, że nas k**** stać.

Dżesika: Mam 8 lat. Idę do komunii. Bardzo czekam na ten dzień, bo wszyscy mówią, że to będzie piękny dzień i będę się bardzo cieszyć, ale nie jestem pewna. Od tygodnia chodzę z mamą na przymiarki sukienki. Każe mi się wciskać w jakąś sznurowaną bluzkę, której wcale nie lubię i nie jeść za dużo, żebym się w nią zmieściła.

Mama: Dżesika wystąpi na komunii w sukni projektu La Mania i nie będzie drugiej takiej dziewczynki. Specjalnie zaprojektowali dla niej gorset z podwójnym sznurowaniem. Do tego będzie trzymetrowy tren i koło na podszewce. Mówią, że suknie na kole nie są już modne, ale ja jestem tradycjonalistką i wiem, że moja córka będzie tak wyglądać pięknie.

Dż: Najbardziej lubię frytki, ale mama powiedziała, że na mojej komunii będą owoce morza. Sama też ich nie lubi, ale powiedziała, że to będzie coś ekstra i ładnie będzie później wyglądało na zdjęciach.

M: Nienawidzę owoców morza, najlepiej na tę komunię ugotowałabym po swojemu – rosół i schabowe, ale tyle się teraz mówi, że komunie są wystawne, więc nie wypada tak gości świnią ugościć. Będą kalmary, homary, krewetki i małże. A na deser koktajl z raków. Może jakoś wytrzymam.

Dż: Mama zabrała mnie do pani, która maluje twarze. Ona nakładała mi na usta pomadkę i właściwie czułam się dobrze, jak taka dorosła. Później było gorzej, bo malowała mi oczy i wszystko zatarłam, a teraz bardzo mnie pieką.

M: Byłam z Dżesiką na próbnym makijażu. Wybrałam smokey eyes i czerwoną szminkę. Dżesika niezbyt dobrze zniosła makijaż, ale musi z nim jakoś później wytrzymać. Niech się przyzwyczaja, przecież przez jej fanaberię nie dopuszczę, by poszła do komunii nieumalowana.

Dż: Później byłyśmy zrobić paznokcie. Nie lubię długich paznokci, ale mama powiedziała, że w takich jak mam nie mogę iść, bo wszyscy by się śmiali. Właściwie mi się podobają, bo mają kryształki, ale są tak długie, że nic nie mogę nimi robić. Muszę z nimi wytrzymać aż 3 dni do komunii.

M: Byłyśmy z Dżesiką na manicure. Wybrałam frencha z kryształami zatapianymi do efektu 3D. Kosmetyczka przedłużyła Dżesice paznokcie na formie w kształt migdała i ja też sobie zrobiłam.

Dż: Byłyśmy z mamą u fryzjera. Pani bardzo ciągnęła mnie za włosy. Zapięła mi mocno wsuwki, ale nie tak jak mama, tylko mocniej i powiedziała, że mam nie stękać, bo nie chodzi o to, żeby się dobrze czuć, tylko żeby ładnie wyglądać.

M: Byłyśmy z Dżesiką na próbnej fryzurze. Wyszła przepięknie. Już oczyma duszy widzę, jak wszystkie matki będą zazdrościć, że Dżesika ma na głowie toczek w kształcie łabędzia. Ten toczek przyjechał prosto z Niemiec i kosztował pół mojej wypłaty, ale dla dziecka się poświęcę.

Dż: Na koniec dnia byłam z mamą zrobić ładne rzęsy. Pani wpuściła mi coś do oka i bardzo mnie boli. Mam czerwone oko a mama na mnie krzyczy, że się ruszałam i pani wpadł klej. Mam też długie rzęsy, które są ciężkie i których nie wolno mi dotykać. Nawet nie mam jak potrzeć oka.

M: Dżesika strasznie się szarpała podczas przedłużania rzęs i do oka wpłynęło jej trochę kleju. Nie wygląda to za dobrze i mam nadzieję, że jej przejdzie, bo z takim czerwonym okiem zniszczy cały misterny plan idealnego wyglądu, który stworzyłam.


Dż: Mama dzisiaj była porozmawiać z zespołem, który ma grać u mnie na komunii. Cieszę się, że będę miała cały zespół, jak u cioci Basi na urodzinach. To chyba jedyna rzecz, z której się do tej pory cieszę.

M: Załatwiłam zespół. Uff, ciężko było. W ostatniej chwili zaczęli coś marudzić, że na komunii zagrają, ale o poprawinach nie było mowy. Jak to tak? Komunia bez poprawin? Moje dziecko będzie mieć poprawiny, a oni zagrają, choćbym ich miała do tego zmusić. Zabawa ma być na sto dwa.

Dż: Mama powiedziała, że wypożyczy na komunię karocę z białymi końmi. Będę wyglądać jak księżniczka, która jedzie do zamku. Ale gdzie ja właściwie jadę? A tak, do kościoła… Prawie o tym zapomniałam.

M: Wypożyczenie bryczki z końmi nie było proste, bo bardzo chciałam, żeby bryczka była biała, a wszędzie mieli tylko ciemne, ale się udało. Mam białą i muszę ją jeszcze tylko przystroić kwiatami i serpentynami a koniom zawiązać kokardy na szyjach.

Dż: Dzisiaj komunia. Mama ubrała mnie w sukienkę i ciężko mi w niej oddychać. Mam wysokie buty na obcasie, a ja nigdy nie chodziłam w takich butach i tak bardzo bolą mnie stopy. Nie mogę poprawić sukienki, bo paznokcie mi przeszkadzają. Boli mnie głowa, ale mama nie kazała mi dotykać spinek, żeby fryzura się nie rozpadła. Oczy nadal mnie szczypią, zapominam się i zlizuję szminkę, a mama patrzy tak na mnie ze złością i grozi palcem, że mam tego nie robić. Jestem głodna, ale nie kazali mi jeść, bo będzie mi brzuch odstawał w sukience.

Chciałam się napić, ale mama nie kazała, bo sukienkę poleję. Nie chcę już tej komunii, oni się wszyscy cieszą a mi jest przykro. Nie wiem już, po co tu przyszłam. Wszystkie koleżanki wyglądają tak samo i każda ma smutną minę. Cieszymy się, że będą prezenty, ale nie cieszymy się z tego, że tak bardzo trzeba się męczyć. Moja babcia dziwnie kręci głową. Chyba jej się nie podobam. Może zrobiłam coś złego i teraz babcia jest na mnie zła. Na mamę też chyba jest zła.

M: Dżesika wygląda pięknie. W tej sukni, z tą fryzurą i makijażem wygląda jak lalka z okładki. Tak się cieszę, że będzie się pięknie prezentować na zdjęciach. Jestem bardzo dumna z mojego dziecka. Wygląda najładniej ze wszystkich i wcale nie marudzi. Jest taka grzeczna i posłuszna.

---

Jest głodna – pomyślałaś o tym, głupia pindo? Jest głodna, spragniona i zmęczona Twoimi próbami zrobienia z niej straszydła. Pomyślałaś przez chwilę, czym jest komunia i po co dzieci do niej idą, czy już tak bardzo Ci łeb zlasowało, że liczy się dla Ciebie to, żeby się pokazać przed ludźmi? Tak bardzo chcesz, żeby ludzie Ci zazdrościli, że zrobiłaś z komunii szopkę, a główną aktorką uczyniłaś swoje dziecko, które teraz smutne i głodne stoi pod kościołem, żeby tylko w sukience dobrze wyglądać?

Tak jej powiedziałaś, że komunia to impreza i prezenty? Serio? Takie coś chcesz zrobić ze swojego dziecka, by zapamiętało komunię jako zabawę i quada? Na tym quadzie Ci zależy i na zazdrości sąsiadów? To po co puszczałaś ją na te nauki przedkomunijne? Po co śpiewała i się modliła? Od razu mogła wsiąść do karocy i przyjechać, odbębnić a później wio na imprezę po prezenty. Coś Ci się chyba matko w głowie pomieszało. Spójrz na to swoje dziecko, które stoi tak w tych perłach i z welonem. Czy to nie jest tragedia? Czy nie zrobiłaś na siłę z ośmiolatki dorosłą kobietę, która spod sztucznych rzęs rozgląda się za chwilą spokoju?

I takie dzieci wychowasz. Nauczone, że liczy się szpan, kasa, prezenty i żeby Cię chwalili. I ta mała kiedyś urośnie i też tak będzie robić. Będzie wymagać od wszystkich, żeby ją podziwiali i kupowali drogie prezenty. Wpadnie w ten sam nałóg, co Ty – zrobi wszystko, żeby ludzie jej zazdrościli.

Spójrz żałosna matko na swoje dziecko. Przez rok odmawialiście sobie wszystkiego, żeby teraz zrobić z siebie pośmiewisko. Tak Karyno spode młyna – buractwo z człowieka nie wyjdzie nigdy.

---

Daj znać, co o tym wszystkim sądzisz. Bardzo jestem tego ciekawa.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.