Foch damski – studium przypadku dla mężczyzn

kwietnia 18, 2018

Pojawia się bez zapowiedzi. Niczym sraczka. Nim się obejrzysz, a już siedzisz na kiblu i zastanawiasz się, czy ci starczy papieru. W Twoim przypadku, mężczyzno, zastanawiasz się, czy ci starczy cierpliwości. Bo foch potrafi być brutalny, może cię dosłownie zmieść z ziemi jak paproch po grahamce i Ty się mężczyzno strzeż focha, bo kobieta jest jak Bóg – wszystko widzi i wszystko słyszy, ale nic nie mówi, tylko siedzi cicho i czeka na dzień sądu ostatecznego.

Ona nie musi mieć nawet żadnego powodu do focha. Ot tak, dawno nic nie odjebałeś, to obrazi się tak dla zasady, żeby cię wk...ć i zobaczyć, na ile sobie jeszcze może pozwolić. Bo my to lubimy. Oj uwielbiamy was testować i patrzeć, za jaką głupotę, której nie zrobiliście, jesteście w stanie przeprosić.

Scenka numer 1


Ona i on w galerii handlowej (nie, nie w niedzielę, bo teraz w niedzielę masz stać w kościółku). Dajmy na to, że sobota. No więc stoją. Ona stoi i stoi jak te widły w gnoju a on nic. No to ona wybałusza oczy na wystawę i wzdycha, a kątem oka łypie, czy on reaguje. Nie reaguje. Gapi się na stoisko z kebabem. Więc ona podejmuje jeszcze jedną, rozpaczliwą próbę i otwiera paszczę w zachwycie tak, że jej powietrze wpada pod plombę w lewej siódemce, a on nic.

No więc ona zawija się na pięcie i… FOCH! Tak k...a, foch i dzisiaj nie będzie już obiadu, nie będzie seksu przez dwie soboty do przodu i w ogóle jesteś mężczyzno skurwysynem. Bo nie zrozumiałeś! To wybałuszanie oczy znaczyło:

- Kup mi dziadu tę sukienkę!

A Ty byłeś tępą pipą, która nie rozumie i teraz będziesz żarł przez tydzień bułki z Tesco i zapijał barszczem instant z Knorra. A w nocy to najwyżej kot cię poliże i to tylko wtedy, gdy umyjesz stopy. Jej nie dotkniesz. Ona ma focha, a to znaczy: FIUCIE OHYDNY CHCIAŁAM APASZKĘ! Albo sukienkę, buciki, kapelusz, bransoletkę (…) wstaw sobie dowolne. Po prostu chciała, a Ty to przegapiłeś.

Scenka numer 2


Ona: kochanie, która z tych sukienek mnie najbardziej pogrubia?
On: konsternacja, gwiazdy przed oczami, zlany potem, ale mówi – żadna.
Ona: czyli że nawet bez sukienki wyglądam grubo?
On: prawie bliski zawału, w myślach pisze już testament – nie to miałem na myśli.
Ona: Jesteś świnią! Nigdy bym nie pomyślała, że tak się do mnie odezwiesz! Co ja w Tobie widziałam, a matka mi mówiła, że to lump jest i dziad i nie wychodź za niego, a ja głupia nie słuchałam! I FOCH!

Bo Ty mężczyzno wiedz, że nigdy nie będzie dobrej odpowiedzi. No za chuja nie odpowiesz tak, żeby się na focha nie narazić! To jest gra, w której nie możesz wygrać. Jak ją zaczniesz przepraszać, to Ci powie:

- Takie „przepraszam” to sobie wsadź w dupę!

Jak nie przeprosisz, to usłyszysz:

- I nawet ch..u mnie nie przeprosiłeś!

Nie wybrniesz z tego. Przed tym się nie da bronić. Foch był, jest i będzie najlepszą kobiecą bronią. Nie goła dupa, nie długie trzepoczące rzęsy, ale właśnie foch jest tym, dzięki czemu ona trzyma Cię w szachu. I Ty nigdy nie wiesz, które słowo było tym jednym za dużo. Na to się składa niesamowite połączenie dnia cyklu menstruacyjnego, koniunkcji gwiazd, notowań giełdowych firmy sprzedającej storczyki, ilości pudru matującego, który pozostał jeszcze w opakowaniu i jednej wielkiej niewiadomej, a zaręczam Ci, że chociaż byś się zesrał, to łatwiej wyliczysz prawdopodobieństwo trafienia w totka niż moment wystąpienia focha.

Bo foch jest jak pierd – on Cię dopadnie wtedy, kiedy Tobie się wydaje, że wszystko jest cacy. A ona patrzy i widzi, że coś za bardzo tę michę cieszysz a facet za bardzo szczęśliwy, to się może szybko rozbrykać. Skoro ją szlag trafia, to świat wokoło nie może mieć lepiej.

I wielki FOCH! Zadziera buzię tak do góry, zaczyna tupać nóżką i czeka na Twoją reakcję, a żadna nie będzie dobra. Najlepiej będzie, jeżeli wtedy upadniesz na ziemię i zaczniesz udawać martwego. Mówię Ci – to jedyne, co Cię zbawi. Nie oddychaj, nie ruszaj się, no dosłownie ani nie drgnij i czekaj, aż ona się zesra ze strachu. Jak już poleci dzwonić po karetkę to spi...ol tylnymi drzwiami, wróć za 2 dni i udawaj, że Cię ufo porwało. Ona to łyknie.




I nigdy, ale to nigdy nie pytaj:

- Co się stało?

Nie dowiesz się!

Jedyne odpowiedzi, jakie możesz uzyskać to:

- Domyśl się.
- To ja mam Ci mówić? Sam powinieneś wiedzieć!
- Jeszcze się głupio pytasz.
- Jesteś beznadziejny.

Nie pytaj się. Nie powie Ci, a nie powie, bo sama do końca nie jest pewna, na co się wkurwia. To jest tak, jak jesz obiad i się zastanawiasz, czy wpier...ć jeszcze tę marchewkę z groszkiem, czy już sobie dać spokój. Zeżresz – rozedmie Cię. Nie zeżresz – będzie cię ssało w żołądku.

Tu jest tak samo. Nie ma wyjścia z tej sytuacji, oprócz udawania martwego.

Ona będzie chodzić i patrzyć na ciebie spod byka, nie odezwie się ani słowem. Na Twoje pytania odpowie tylko:

- nie wiem,
- nie wiem,
- albo dla odmiany – nie wiem

Teraz masz dwa wyjścia. Albo utrzymywać stan focha w nieskończoność i czekać, aż tej kutwie braknie powietrza i pęknie, albo przepraszać.

Powiem Ci mężczyzno, że lepiej dla własnego dobra psychicznego i fizycznego, przeprosić. To Cię i tak dziadu nie minie, bo póki nie wypowiesz tego magicznego słowa „przepraszam” będziesz największą świnią ludzkiego gatunku.
Ona Ci to zapamiętam. My mamy taką zajebistą pamięć to sytuacji, w których nas wkur.....e, że nie masz pojęcia.

Mojemu ostatnio powiedziałam:

- Już czwarty raz wkurzyłeś mnie tym samym żartem, wiesz, że tego nie lubię, a Ty sobie już czwarty raz tak ze mnie żartujesz!

- To Ty w kalendarzu zapisujesz każde moje słowo?

Tak, k...a. Zapisujemy każde wasze krzywe zdanie w kalendarzu, który mamy w głowie i nigdy mężczyzno nie wiesz, kiedy nam się przypomni, że 3 lata temu w urodziny przynieśliście nam chryzantemy. A chryzantemy to są kurwa żałobne kwiatki i pewnie to była złośliwość, żeby nas już szlag trafił i aluzja, że czas umierać. I doskonale pamiętamy, że to był piątek, a chryzantemy były różowe i choćby nas Alzheimer dopadł po samą dupę, to wiedzcie, że my te chryzantemy będziemy pamiętać!

Bo jak tak można? Jak można być takim baranem, żeby się nie znać, że chryzantem się swojej bogini jedynej, najpiękniejszej, najmądrzejszej, miłościwie wam k...a panującej, nie daje?!



Dopóki nie przerosisz, będzie Ci zapamiętane, ale nie ciesz się tak szybko, bo nawet jak przeprosisz, to chuj z tego, bo my i tak będziemy pamiętać. Nie upiecze Ci się padalcu.

Oczywiście możesz mieć mężczyzno własne zdanie – a jakże. Wolno Ci, ale lepiej nie próbuj. Jak się zgodzisz, to będzie:

- Boże, jaki to nudny pantofel, cały czas mi przytakuje.

Jak się nie zgodzisz, to będzie:

- Nigdy mnie gnoju nie popierasz!

Dla Ciebie najlepiej byłoby, żebyś nie istniał, bo w stanie focha, to nawet źle oddychasz – za płytko i za szybko i to ją wkur...a, a jak za głęboko, to tlen zabierasz, a ta cudowna jednostka zwana kobietą potrzebuje tlenu i przestrzeni, żeby się rozwijać. I ona ma zawsze rację. Bo punkt pierwszy to kobieta ma zawsze rację, a jak kobieta nie ma racji, to zawsze patrz na punkt pierwszy.

Jeżeli nie chcesz się narazić na focha – nie mów, nie myśl, najlepiej nie oddychaj. I pamiętaj: każde Twoje słowo może zostać wykorzystane przeciwko Tobie. A nawet jak się nie odezwiesz, to my wiemy, jak wykorzystać przeciw Tobie także tę ciszę. Bo wtedy będzie powód, żeby powiedzieć:

- W ogóle wtedy nie zareagowałeś, a ja tak bardzo potrzebowałam, żebyś coś powiedział. Nienawidzę Cię, od dzisiaj będzie dymał kozy.

Nigdy, przenigdy ci się nie upiecze. Na focha nie ma sposobu. Nie ma lekarstwa. To zaraza, inna od świnki. Z tego się nie idzie wyleczyć, bo źródło zakażenia ciągle chodzi za tobą krok w krok i czeka. I dorwie Cię wtedy, kiedy najmniej będziesz się tego spodziewał. Nie znasz dnia ani godziny. I nie ciesz się tak, bo to się może stać nawet za chwilę...

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.