Czy wierzysz, że to Ci się należy?

lutego 24, 2018

To było trochę jak takie momentalne oświecenie. Jakby mnie ktoś pierdo***** - tzn. uderzył w łeb przedmiotem o wadze zbyt dużej jak mój próg bólu. Bo kiedy tak patrzę po ludziach i po sobie zresztą też, to wydaje mi się, że my nie wierzymy, że się nam należy. Chcemy – no baaaa. Modlimy się nawet, ale nie wierzymy.

Zasługiwanie – zakichany wymysł wymagających


Każdemu według zasług – tak powtarzał kiedyś mój nauczyciel fizyki. Nie lubiłam tego. Mimo wszystko wydawało mi się to niesprawiedliwe, bo co, jeśli ktoś nie zasłużył, ale był przebiegłą bestią i mu się udało? Czy mu się nie należy?

Czy tylko ten zasługuje na piątkę, kto wykuł na blachę, zarywają noc i trochę poranka, podczas gdy inni przewracali szanowne tyłeczki z prawego boku na lewy? A jeśli ściągał, ale tak cwanie, że nawet ten kujon by na to nie wpadł, to co? Nie należy mu się piątka, skoro nieudowodnione, że zerżnięte? Zerżnięcie nieodkryte powinno być traktowane jak wykucie kontrolowane – czy nie? Ano nie, bo nauczyciel kazał nam zasługiwać. I on oceniał, kto zasłużył, a kto nie.



I wiesz – byli tacy, którzy nauczyli się szybko. Migiem, 10 minut i łyknęli temat. A byli też tacy, co siedzieli godzinami. Starali się, powtarzali, przepisywali – cholernie się przykładali, a nie mogli pojąć. Bo to nie ich działka i tak jak moją nie jest matma, tak czyjąś nie będzie słowo. I wkurw mnie brał konkretny, bo komuś przyszło łatwo i belfer mówił:

- Zasłużyłeś (oto Twoje trofeum – masz piątkę i wypierdalaj).

A byli też tacy, co słyszeli:

- Nic nie umiesz, nic się nie starasz. Nie zasłużyłeś – jedynka i wypierdalaj się douczyć.

I tak było i ja się pytam – który zasłużył? Co jest tym zasługiwaniem? Efekt, jaki osiągasz, czy starania? Nie ma odpowiedzi, bo to pytanie z zasady głupie, jak i to, że trzeba zasłużyć, żeby coś dostać.

- Dostaniesz cukiereczka, jak zasłużysz – mówiła mama.

- Znajdziesz dobrego męża, jak zasłużysz – powtarzała ciotka.

- Dostaniesz podwyżkę, jak będziesz na nią zasługiwać – przebąknął raz szef.

Zasługuj. No zasługuj – jazda! Albo wypier****. Jak na lekcji fizyki.

Tak nas nauczyli. Że aby coś dostać, trzeba zasłużyć i właściwie to nic Ci się nie należy tak samo z siebie. Nic nie dostaniesz, jak nie przedstawisz kwitu z ilością wylanych łez i potu, i popsutej krwi. A każdy wystawi Ci inne wymagania minimalne, a kropla za mało i masz – NIE ZASŁUGUJESZ. POSZEDŁ WON. Adios i ariwederczi roma. I tak w koło Macieju.

A może nie trzeba zasłużyć?


W wielu afirmacjach widzę takie stwierdzenie, że: „zasługuję na…” i bla bla bla. Po co? Dlaczego stawiać swojemu umysłowi takie ograniczenia, że trzeba na coś zasłużyć? My siebie znamy bardzo dobrze, oj jak cholernie my siebie znamy i wiemy, co mamy na sumieniu.

I Ty dobrze wiesz, co Cię tam gryzie i na co zwalasz swoje niepowodzenia. Wiesz, że jak Ci coś nie wyjdzie, to przez myśl przechodzi – a może to karma wraca…

Albo coś w ten deseń.

Gdzieś tam w środku masz to przeświadczenie o konieczności zasługiwania na coś, bo tak nam wgrali. Tak nas lepili, jak ciepłą plastelinę. Niepotrzebnie. Całkiem. Kurde. Jego. Mać. Niepotrzebnie.

Może część rzeczy czy doświadczeń należy nam się bez zasługiwania? Ja to zawsze wychodzę z takiego założenia, że jak ktoś sobie umie zakombinować w świecie, w którym inni nie potrafią, to chwała mu za to. I nie oceniam, jak kto, do czego doszedł. Nie wystawiam sądów.

Kiedyś w rozmowie o pewnym przekręciarzu powiedziałam:

- Skoro umie kraść to niech kradnie. Jak ktoś się daje nabrać, to kto tu mądrzejszy?

No bo tak jest. Jak się dajesz robić w bambuko to czy mam Cię żałować? Albo czy Ty będziesz żałować kogoś, kto się daje? Postawmy sprawę jasno – nie zawsze mamy to, na co zasłużyliśmy. Mamy to, co udało nam się wyszarpać życiu. Jak kto szarpie, tak ma. I tu już nie chodzi o kwestie etyczne, bo to niech każdy sobie ustala, nic mi do tego.

Chodzi o jedną rzecz – żeby przestać myśleć, że dostaniemy coś tylko wtedy, gdy na to zasłużymy. Czy zasługujemy na korzystanie z powietrza? Nie, to jest naturalne prawo, które dostaliśmy, rodząc się. Bo skoro ktoś się miał urodził, to jasne, że musi oddychać, by żyć. No więc rodząc się, nie przechodzisz okresu beztlenowego, żeby ktoś tam zadecydował, czy Ci się powietrze należy, czy nie – do wody poszedł, jak ryba pływać, oskrzela wykształcić i jakoś sobie radzić.

A skoro tak, to może na inne rzeczy też nie trzeba jakość konkretnie zasłużyć? Może trzeba sobie tylko wytłumaczyć, że mi się należy tak z zasady, bo tak. To jest proste i logiczne, ale w ogóle nie roszczeniowe, bo z tym akurat to zabrnęliśmy za daleko. Kiedy wymagasz od kogoś ponad jego siły to ok – jest to roszczeniowe, ale gdy wymagasz od świata, bo tak – to już nie. Przynajmniej ja sobie to tak tłumaczę.


Tak samo jest z innymi. Podkładamy się im, żeby zasłużyć na ich miłość a tu pupa blada, bo co się okazuje? Że im bardziej próbujemy zasłużyć, tym większego pstryczka dostajemy w nos. No przyznaj, czy nie tak jest? Że im bardziej próbujesz być super, szybki, dokładny, mądry, ładny, miły, kochany i zadowolony, tym bardziej inni mają to głęboko w… Już Ty dobrze wiesz w czym.

No więc na co Ci dalej przekonanie o konieczności zasługiwania? Ja widzę to tak, że, jak się coś nie sprawdza, to tego nie stosujemy. Jak sobie kupiłam lipny antyperspirant, a i tak upociłam się z nim, jak mysz na pustyni, to jaki jest sens smarować się nim znowu? Niesprawdzające się rozwiązania powinny być usunięte, więc jeśli Twoje doświadczenie mówi Ci, że próba zasłużenia na coś kończy się fiaskiem, to już wiesz, co należy zrobić – przestać próbować zasłużyć. I wtedy będzie nam lepiej. Wszystkim.

---

PS. Przy pisaniu tego tekstu zeżarłam ćwierć kilo czekoladowych cukierków. Czy mam z tego powodu wyrzuty sumienia? A skąd. :)

2 komentarze:

  1. W punkt. Świetny tekst. Akurat w dobrym momencie życia do mnie przyszedł.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wciągaj tyle czekolady bo ci pójdzie w...;) A gdzie cię można spotkać? Dodam, że spotykanie fajnych lasek i bycie z nimi "to jest naturalne prawo, które dostaliśmy":)
    pozdrawiam
    K

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.