Bezczelny niedzielny rosół | Bezczelne gotowanie odc. 1


Obiecałam i słowa dotrzymuje. Dzisiaj poznasz przepis na rosół po mojemu i nie – to nie będzie ten chudy wodnisty rosołek z wesel, bo tak nazywam te lury. „Weselne rosoły” to rosołki gotowane z przewagą kostek bulionowych i magii. A kysz mi z tym – tego się zjeść po prostu nie da. Mój rosół jest tłusty, żółty i zapaprany na kolorowo.

Na wstępie – nie jestem wegetarianką i jakoś na razie nie planuję nią być. To będzie rosół z mięsa, a kogo to razi, niech nie uczestniczy. Jeżeli nie masz nic przeciwko – zapraszam.


Rosół z kury/udek/kaczki - przepis (nie)tradycyjny domowy


Na Bezczelny rosół potrzebujesz:

- mięsa z kaczki i kurczaka indyka – po pół kilograma każdego rodzaju
- 4 małe cebule albo 3 większe
- 3 duże marchewki
- 3 duże pietruszki
- połówkę dużego selera bądź cały mały seler
- całego pora
- kilka listków laurowych
- kilka ziaren ziela angielskiego
- garść posiekanej natki pietruszki
- Vegetę/Kucharka?Degustę – duuuuużo, bo tym robimy smak
- Przyprawę w płynie np. maggi
- Kostkę rosołową
- garść świeżego lubczyku lub łyżkę suszonego
- pieprz czarny

Bezczelny rosół - przygotowanie

Mięsko płuczemy i wrzucamy do zimnej wody razem z obranymi cebulami (w całości), marchewką, pietruszką i selerem (czasami dodaje też cebule pieczone – jak mi się chce i mam czas).



Całość doprowadzamy wolno do wrzenia i zdejmujemy szumy. Po zagotowaniu pakujemy solidną łychę Vegety, dokładamy pora, liście laurowe, ziele angielskie, pieprz i kostkę rosołową oraz gotujemy wszystko na bardzo, ale to bardzo malutkim ogniu. Dosłownie, żeby sobie tak „prykało”. W międzyczasie możemy rosół solidnie doprawić przyprawą w płynie i mniej więcej w ¾ czasu gotowania dokładamy lubczyk. Ogólnie czas gotowania powinien wynosić minimum 2 godziny – im dłużej, tym lepiej, ale nie każdy chce, żeby mięsko się całkiem rozpadło.

I tu następuje mały gastronomiczny orgazm, bo kiedy lubczyk zaczyna się gotować z cebulą i resztą warzyw, to w chałupie roznosi się taki zapach, że jak mnie ktoś odwiedzi, to się od razu pakuje do kuchni – lezie jak za jakimiś feromonami, ale mniejsza z tym, bo gotuję tyle, że można się w razie czego podzielić.

Rosołek ma nam się gotować dopóty, dopóki mięso nie zacznie się oddzielać od kości. Trzeba sprawdzać. Jak widzimy, że tak się dzieje, to wyjmujemy wszystkie składniki – mięso osobno i warzywa osobno. Ja pora wyrzucam, ale cebula to święty Graal z rosołu i tego nikt nie ma prawa wyrzucić, bo ja gotowaną cebulę uwielbiam miłością dozgonną, szczerą i nie oczekującą wdzięczności.

Jak wyjęliśmy wszystko z rosołu, to teraz go przecedzamy, żeby został nam taki piękny, piękniutki i klarowny i żeby nam się żadna burzyna nie trafiła. Do przecedzonego wrzucamy posiekaną natkę pietruszki i tylko przez sekundę doprowadzamy do wrzenia.

UWAGA: Broń Cię Panie Boże całkowicie odtłuszczać rosół. Trochę tłuszczu można zebrać, ale ma zostać na wierzchu żółty i z oczkami!

I teraz najważniejszy punkt programu – kluchy – najlepiej domowej roboty (jak ktoś reflektuje na mój przepis, to dać znać) wykładamy kopiastą łychą na talerz. Nie żałujemy. Posypujemy to ugotowaną w rosole i pokrojoną w kostkę marchewką oraz pietruszką. Posypujemy natką i maleńką szczyptą lubczyku, dokładamy do michy ugotowaną cebulę, posypujemy całość warzywkami „wytrzepanymi” z Vegety i dopiero później zalewamy rosołem.

Talerz ma być kolorowy, rosół żółty i pełen zieleniny. Do smaku można sobie doprawić ewentualnie pieprzem.

---

Druga wersja mojego Bezczelnego, ale tym razem już NIEZIEMSKIEGO – bo ten jest tylko fantastyczny – rosołu zakłada, że zamiast mięsa gotujemy nadziewaną kaczę w całości. Wszystkie dodatki i przyprawy są dokładnie takie same, jak tutaj a różnica polega na tym, że w ogromnym garze gotuje się kaczka nadziana staropolskim farszem i zaszyta tak dokładnie, by nadzienie nie wydostało się do rosołu.

Jak ktoś chce zjeść najlepszą kaczkę świata, po spróbowaniu której teściowa was znienawidzi a mąż lub żona wycofają pozew o rozwód – to dajcie znać. Sama się rozbroję, a wam przepisu nie pożałuję.

Smacznego!

Zdjęcie: Przepisy.pl

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.