To nie los Cię wybrał, to Ty jego wybrałeś

stycznia 25, 2018

Jej ulubionym zajęciem było narzekanie na to, jak jest jej źle w życiu. Otwierała oczy i w głowie miała myśl „kurwa, znowu to samo”. W pracy nienawidziła każdego. W rodzinie z mało kim potrafiła się dogadać. Ogólnie wydawało jej się, że dostaje w łeb rykoszetem karmy. Kiedy stała w kolejce w aptece za kobietą, taką na oko 40+ w lakierkach z czerwoną podeszwą, to miała ją ochotę najzwyczajniej w świecie udusić. Za to, że tamtej się udało. Tylko za to.

Fajnie jest zrzucić za wszystko winę na innych. Powiedzieć:

Bo ja się w gorszych warunkach wychowałem.
Bo ja miałem pecha.
Bo mnie ludzie nie chcieli pomóc.

Tak jest bardzo bezpiecznie, bo wtedy na chwilę przestajesz myśleć o tym, że to wszystko, co masz wokoło, to jest Twoja pieprzona zasługa. Niczyja inna. Nikt inny nie może za to ponosić odpowiedzialności. To są Twoje wybory. Twoje pragnienia i obawy. To jest wszystko Twoje. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Mówisz o losie, że taki los, no i co zrobisz. Że taki niepomyślny bieg zdarzeń, że pech, że jakieś fatum. Wszystko sobie wynajdziesz, żeby tylko usprawiedliwić to, że Ci się nie chciało.

Jak się nie spełniasz w pracy, to masz wymówkę, że lepszej nie można znaleźć, że nie masz odpowiedniego wykształcenia, znajomości, że za daleko trzeba jeździć, że duże wymagania i tak dalej.




No i powiedz – kogo Ty możesz winić, że robisz coś, czego nie lubisz? Kto Cię trzyma w tym miejscu, w którym jesteś? Sam się trzymasz. Trzyma Cię tylko strach.

A jak jesteś w związku, który Cię nie cieszy i wiesz, że i tak nic dobrego z tego nie będzie, to kogo możesz winić? To los takie zgotował Ci życie? Nie. Ten los sam wybrałeś.

Albo, gdy mieszkasz gdzieś, gdzie Ci się wcale nie podoba i gdzie psy dupami szczekają, a marzy Ci się piękny, wielki świat, to kto Cię trzyma w Koziej Wólce? Sam się trzymasz. Strach Cię trzyma.

Tak się mówi, że lepszy swój wróg niż obcy. Bo obce może być straszniejsze. Trzeba będzie na nowo wypracować mechanizm obronny. Rozłożyć to obce na czynniki pierwsze i sprawdzić, czy da się z tym przeżyć. A to wymaga poświęcenia. Wymaga czasu. Trzeba się zaangażować, ruszyć choćby palcem, ale po co, skoro masz to, co pewne?

Nie rodzisz się z odgórnym planem zdarzeń. To byłoby głupie. To podważałoby sens istnienia i jakiejkolwiek możliwości rozwoju. Bo jeśli wszystko jest z góry zaplanowane i Twoje działania nic nie zmieniają, to życie nie ma sensu, bo i tak się nie uczysz. Nie wybierasz, nie zmieniasz, nie potwierdzasz i nie odmawiasz.

A przecież to robisz. Każdego dnia podejmujesz jakąś małą-wielką decyzję o astronomicznych skutkach. I to życie, które masz, sam sobie wypracowałeś.

Naprawdę. Twoimi decyzjami. Wyborem jednej rzeczy i odrzuceniem innej i teraz spójrz na to życie jak człowiek świadomy. Zerknij na nie tak, jakbyś stał z boku i powiedz – czy jest ok?

Cudnie ma ten, kto odpowie, że tak, ale większość powie, że przecież nie. Że to nie tak miało wyglądać. I oni się rozejrzą na boki i w locie znajdą przynajmniej kilka przyczyn, dlaczego tak się stało. I uwierz mi, ale te przyczyny prawie zawsze będą zewnętrzne. Oni powiedzą, że to rząd. Że takie wychowanie, że czasy, że tacy ludzie. Zrobią wszystko, żeby nie powiedzieć:

To ja.

Bo to nie los Ciebie wybiera. To Ty wybierasz jego. Każdą myślą, każdym oczekiwaniem, pragnieniem, strachem. Wszystkim tym, co każdego dnia czujesz i myślisz, wybierasz sobie jutro. To, co teraz myślisz, odbije się na tym, co będzie.

Nie można się tak oszukiwać, jak pierwsza lepsza Karyna, że nie ważne, co powiem i pomyślę, a i tak niezbadane będą wyroki boskie. No jasne – będą niezbadane, ale dołożysz do nich ogromną cegiełkę. I to będzie cegiełka węgielna. Taka, która będzie stanowiła podstawę do wszystkiego. Ta cegiełka stanie się później tym kamieniem węgielnym, co to mocno stoi w konstrukcji i nadaje jej rytm. To będzie to, co później wszystko ekstra wyznaczy i Tobie nawet nie przyjdzie do głowy, żeby pomyśleć, że to jest Twoja robota. Bo przecież lepiej zrzucić winę na kogoś.

Nie los Ciebie wybiera. Ty codziennie robisz małe kroki w kierunku tego, żeby wybrać jego. To jest normalna sprawa, ale tak wiele osób totalnie o tym zapomina. A później się dziwią, że czemu zdarza mi się coś złego? Czemu mam jakiegoś życiowego pecha i prześladuje mnie niepowodzenie? Oni się będą zastanawiać, a ja powiem tylko:

A przypomnij sobie, o czym wczoraj myślałeś. Weź sobie spróbuj przypomnieć, jak się czułeś miesiąc temu o tej porze.

Einstein powiedział kiedyś, że jeżeli robi się cały czas to samo, to nie można oczekiwać różnych efektów, rozumiesz? Jeżeli dzisiaj jest Ci źle, to czy nie przychodzi Ci do głowy, że ciężko na to pracowałeś? Jak masz mieć dobrze, skoro myślisz źle? Jak masz się czuć cudownie, skoro wcześniej dokładasz do pieca złe samopoczucie. Jak napalisz złym samopoczuciem, to nie oczekuj dobrego ciepełka. I tak samo, jak wrzucisz do sokowirówki zgniłe jabłko, to nie oczekuj, że wyjdzie ci pyszny soczek.



Jedno staram się ostatnio robić. Kiedy mam czegoś dość, kiedy życie mnie wkurwi i wszystko się sypie, a uwierz, że jest tak często, to staram się przypomnieć sobie o jednej rzeczy. Mianowicie pytam siebie:

Ok, no więc o czym Ty do tej pory dużo myślałaś?

A później sobie odpowiadam, że o tych wstrętnych podatkach, o tej wrednej babie w sklepie, o tym braku czasu, o tej złej pogodzie. O tym…  a na chuj to wymieniać, jak dobrze wiesz, o co chodzi.

A później pytam siebie:

A jak Ty się ostatnio czułaś?
No cóż, byłam zmęczona. Było mi przykro. Ogólnie to się mocno raz wkurzyłam, nie mogłam się wyspać, kawą się rano polałam, auta nie mam kiedy umyć, zazdroszczę ludziom, którzy mają więcej czasu.

Rozumiesz?

Tak właśnie sobie żyjemy. Produkujmy mnóstwo gównianych myśli, a później oczekujemy, że będzie nam dobrze. A jak jest niedobrze, to zrzucamy winę, gdzie się da, byleby się nie przyznać, że to my spierdoliliśmy temat.

Nie możesz mieć dobrze na zewnątrz, jak przez większość czasu jest Ci źle wewnątrz. I ja tu nie jestem żadnym omnibusem, bo też sobie robię takie kuku. My tacy jesteśmy. Tak nas biologia przystosowała, żeby być wymagającymi, ale to sprawia, że wyszukujemy negatywizmy i zamiast tylko zdać sobie z nich chwilę sprawę, to roztrząsamy, ględzimy, rozmyślamy, wkurwiamy się i masz babo placek.

Nie los Cię wybiera. Ty jego wybierasz każdego dnia, więc nie jęcz jak ta stara przekupa, co stoi na rynku z jajami, a nikt nie chce od niej kupić. Weź się w garść. Stań z tym oko w oko. To jest Twoja robota. Nikt jej za Ciebie nie wykona.

2 komentarze:

  1. Genialne.... po prostu genialne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znakomite. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.