Samospełniające się proroctwo – wiadomość od Izy

stycznia 03, 2018

Iza* jest tak piękna, że nie mogłam się na nią napatrzeć. Istny anioł wcielony i kto by pomyślał, że taki cud może mieć problemy z mężczyznami? A jednak, bo Iza zrobiła coś, co i ja kiedyś zrobiłam. Przyciągnęła sobie to, czego najbardziej się bała. Dała się złapać w samospełniające się proroctwo.

Zobacz wiadomość od Izy (pisownia oryginalna).

Co myślałam, to dostałam


(…) Rozstałam się z chłopakiem 2 miesiące temu. Przyznaję, że to ja chyba jestem odpowiedzialna za to rozstanie, ponieważ ciągle obawiałam się że to się tak skończy, jak miał gdzieś wyjechać panikowałam żeby kogoś tam nie poderwał, nie miałam zaufania i miałam coraz więcej negatywnych myśli. Nasza relacja głównie trwała przez okres wakacji i ciągle w myślach miałam że pewnie jestem taką wakacyjna miłostką. I tak też się stało.

Przez ostatnie 2 miesiące starałam się dojść do siebie. Wtedy też odkryłam prawo przyciągania i staram się je świadomie wprowadzać w życie nawet na drobnych rzeczach. Często się udaje. Problemem jest jednak to że jest dobrze, mam świetny humor i nagle koniec, dopada mnie tęsknota, poczucie samotności i strach a moje wibracje lecą w dół. Czy znasz dobre sposoby żeby nad tym zapanować? Żeby te emocje szybko się ulatniały?

Niestety obecnie prawie powodują że zginam się i nagle zaczyna panować chaos i panika zarówno w moich myślach jak i otoczeniu. Pisała Pani w jednym poście że jeśli ktoś nas porzuca to obojętnie czy chcemy się odciąć zupełnie czy liczymy na powrót najlepiej się odciąć. Ja pod wpływem emocji chyba przez miesiąc nie umiałam, czułam się coraz gorzej i wychodziło coraz więcej kłótni z Ex. Teraz staram się kulturalnie zamknąć tą relację, życzenia świątecznie i nic poza tym. Kłopot w tym, że widzę Go codziennie w miejscu gdzie się uczę. I od razu serce podskakuje, a jak słyszę plotki co robi to od razu smutnieję..

Czy w ogóle coś można z tym zrobić? Czuję że od razu tracę swoją stabilnośc i zaczynam się cofać.. A jak to jest z przyciąganiem Ex? To nie był mój pierwszy związek ale pierwszy na którym mi prawdziwie zależało, i wydaje mi się że odkąd poznałam PP mogłoby to za drugim razem wyglądać zupełnie inaczej...

Pisałaś że gdy odpuszczamy to najszybciej ludzie wracają, ale z drugiej strony czytałam o tylu technikach, że chyba się w tym zagubiłam.

I co tu zrobić?


Czasami tworzymy sobie w głowie scenariusze. Cholera wie, skąd nam się to bierze. Z ukrytego strachu, z niedowartościowania, z wewnętrznego przekonania, że nie możemy być szczęśliwi albo że ludzie nas skrzywdzą. Każdy ma innego wewnątrzbebechowego robala, który go gryzie. I nie wiadomo, czy to jakaś intuicja, czy nieprzemyślana kreacja, ale efekt jest często ten sam – to się spełnia.

Ten najgorszy scenariusz się ziszcza i to czasami tak, jak go sobie ustalimy. Wiele bym dała, żeby mieć pewność, czy to wewnętrzne ja uprzedza nas wcześniej, czy to my sami kreujemy, ale skłaniam się raczej ku tej drugiej opcji. Przynajmniej tym razem, bo sama coś takiego przeżyłam, więc wiem. I wiem też, jak dokładnie jesteśmy w stanie wprowadzić w życie to, czego najbardziej się boimy. Bo uwierz mi – najszybciej przyjdzie do Ciebie to, czego się boisz. Nic tak szybko nie zapierdala. I nic nie jest takie dokładne, jak to, co wykreujesz strachem.


Iza wchodząc w związek, zaczęła kręcić w głowie swój własny film. Scenariusz obaw, no bo przecież to nienormalne, żeby było tak dobrze. Coś musi być jednak nie tak. Z góry założyła, że jej związek będzie „wakacyjną miłostką”. Cały czas wysyła w przestrzeń emocje strachu o to, że zostanie zdradzona, zostawiona i ogólnie rzecz biorąc nabita w butelkę. Zasilała tę relację tymi uczuciami tak długo, aż świat nie miał wyjścia i musiał jej to dać.

Iza pisze, że stara się podnosić wibracje, ale to tylko chwilowe, bo później „dopada mnie tęsknota, poczucie samotności i strach”. I teraz jest pytanie zasadnicze:

Co chciałaś zrekompensować sobie tym związkiem? Od czego chciałaś dzięki niemu uciec, że teraz, gdy tego związku już nie ma, czujesz strach? Strach przed czym? Trzeba sobie odpowiedzieć na to pytanie. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki deficyt w sobie chciałaś zapełnić tym związkiem? Od czego miał Cię wybawić? Wiem, że jest coś takiego.

Powiesz, że to samotność bądź uczucie niekochania, ale zejdź niżej. Skąd się ono wzięło? Dlaczego je masz? Dlaczego tak desperacko chciałaś tej miłości, że tak bałaś się ją stracić? Może ma to coś wspólnego z Twoimi rodzicami? Zastanów się przez chwilę? Co się nie udało przez to, że ten facet odszedł?

Piszesz, że w Twoich myślach panuje chaos i panika, więc ja pytam – przed czym ten człowiek miał Cię wybawić, że bez niego panikujesz? Co Ci mimo wszystko dawał, że teraz, gdy tego nie masz, tak bardzo się boisz? Musisz wiedzieć, że tego czegoś nie da Ci nigdy nikt. Ten brak, którego czujesz, to, co jest podstawą zdarzenia, to jest Twoja robota. Czekasz, aż świat Ci coś da, bo sądzisz, że to musi przyjść z zewnątrz, żebyś to miała, ale to nie prawda. To, czego tak bardzo od niego chciałaś i co miał Ci gwarantować ten związek, tak naprawdę musisz dać sobie sama, bo póki sobie nie dasz, to nikt inny też Ci nie da.

Czujesz miłość warunkową, taką, jak i ja kiedyś czułam. Gdy go widzisz bądź słyszysz, co robi, smutniejesz, bo chcesz, żeby był przy Tobie. Czyli uzależniasz swoje samopoczucie od tego, czy przy Tobie jest, czy nie. To nie jest prawdziwa miłość – to jest potrzeba. Ty go nie kochasz, tylko masz w stosunku do niego potrzebę. Miłość taka prawdziwa jest wtedy, kiedy nieważne czy ktoś jest z Tobą, czy nie, bo i tak nie zmienia to Twojego samopoczucia i uczuć. Ktoś Cię może zostawić, ale Ty wtedy tak bardzo nie tęsknisz, bo wiesz, że on i tak żyje i możesz sobie go kochać cały czas i nikt Ci tego nie odbierze.

Kiedy nie ma go przy Tobie, a Ty cierpisz, to nie jest miłość. Powtarzam – to jest potrzeba zrekompensowania nim sobie czegoś. Dopóki nie dowiesz się, co chcesz sobie rekompensować, trudno będzie ruszyć sprawę.


Pytasz na końcu, jak go znowu przyciągnąć. I wtedy ja od razu wiem, że masz tę potrzebę, a dopóki masz potrzebę, jego nie będzie. Zrozum: kiedy czegoś potrzebujesz, to co to oznacza? Oznacza to, że tego nie masz, a jak w niebie, tak i na ziemi. Kiedy ja sobie tylko luźno pomyślę, że fajnie byłoby mieć nowe kolczyki, to nie jest to potrzeba. Kiedy ja wiem, że nie mam żadnych, a muszę je mieć, bo inni mają, bo gdzieś idę i chcę wyglądać dobrze, i kiedy się zastanawiam, jak te kolczyki zdobyć, gdzie kupić i jak na nie zarobić, to mam potrzebę je mieć. To zasadnicza różnica, a z potrzeby przyciąga się ciężko. Strasznie ciężko.

Czytasz o technikach przyciągnięcia byłego i ja wiem, że potrzebujesz jeszcze trochę czasu, żeby to przetrawić. Niektórzy potrzebują nawet kilku takich związków, żeby to zrozumieć. Popatrz, kiedyś żyłaś bez niego i żyło się nawet dobrze, prawda? Nie brakowało Ci go, bo może nawet nie wiedziałaś, że on istnieje. I nagle przylazł i wypełnił na chwilę jakąś lukę w Tobie. Ale Ty się wewnętrznie tak bardzo bałaś, że to tylko chwilowe i wiedziałaś dokładnie, że tej luki na stałe nie może wypełnić nikt poza Tobą. I bach. Poszedł sobie. I zostałaś z tą dziurą i teraz panicznie szukasz rozwiązania, by znowu nią tym człowiekiem zapełnić. Teraz go potrzebujesz.

Wydaje Ci się, że to ten jedyny, zaczynasz go gloryfikować, przymykać oczy na to, o czym dobrze wiesz. Bo Ty wiesz, że on nie jest taki idealny. Wiesz, że nie jest jedyny i wiesz też, że na nim się Twój świat nie kończy. Ale my często chcemy iść na skróty i po co znowu daleko szukać, jak coś było blisko i można tego użyć jeszcze raz.

Na nic będzie Twoje olewanie go, jeżeli podświadomie będziesz mieć nadzieję, że tym olaniem przyciągniesz go z powrotem. Świata nie da się oszukać. On nie jest głupi. Sama też siebie nie oszukasz. Prawdziwy efekt daje tylko to, co jest wykonane szczerze i bez ukrytego planu. Efektem ubocznym odpuszczenia sobie kogoś jest często to, że ta osoba pojawia nam się znowu, ale to nie jest reguła. Bo Ty tak naprawdę nie wiesz, czy między wami nie dokonało się już to, co się miało dokonać.

Nie znasz planu, który miał was ze sobą zetknąć. On mógł się już wypełnić albo jeszcze nie. I od tego wszystko zależy. Jeżeli się wypełnił, nic już nie zrobisz. Jeżeli się nie wypełnił, nie musisz nic robić, bo świat was ze sobą jeszcze zetknie, czy będziecie tego chcieli, czy nie.

Uważaj na to, co myślisz, bo to się może stać. To samospełniające proroctwo dosięgnie Cię, jeżeli będziesz mieć oczekiwania i jednocześnie strach przed tym, że się nie spełnią. Tylko dlaczego miałyby się nie spełnić? Czyżby to wewnętrzne uczucie niezasługiwania albo przekonanie o życiowym pechu? Pomyśl o tym, chociaż mam wrażenie, że w tym momencie znasz już odpowiedź.

* Imię zmienione na prośbę autorki wiadomości.

5 komentarzy:

  1. Rewelacyjny wpis i naprawdę życiowy. Przeżyłam nawet coś podobnego, wypisz wymaluj,spełniły się moje lęki, cały czarny scenariusz od a do z. I to mnie nauczyło dokładnie tego, o czym piszesz- uważności na własne obawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten wpis oraz wszystkie inne dotyczące przyciągania! Jesteś wielka. Póki co jest jeszcze dla mnie za wcześnie, by dostosować się do Twoich wszystkich rad, ale jestem dzielna i z dnia na dzień robię postępy i czuję się o niebooo spokojniejsza i pozbyłam się wyrzutów sumienia. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za ten wpis... bardzo otworzył mi oczy i pomógł wiele zrozumieć...
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci za ten tekst. Wsparcie w trudnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.