A Ty? Jaki prezent zrobisz sobie na święta?

grudnia 15, 2017

Jeśli mnie już jakiś czas czytasz, to wiesz, że strasznie egoistyczna ze mnie baba. I wiesz co? Wcale się tego nie wstydzę. Wychodzę z założenia, że zanim robimy dobrze innym, to najpierw musimy zrobić dobrze sobie. Więc pytam – co podarujesz sobie na święta?

Prezenty dla wszystkich, tylko nie dla Ciebie


Powiedz mi szczerze, ale nie migaj się, tylko jak na świętej spowiedzi i z sercem na dłoni – jak pakujesz prezenty na święta, to zastanawiasz się, co dostaniesz od innych, prawda? Kupujesz coś rodzinie i w duchu marzysz, żeby dostać też od nich coś, o czym marzysz. Nawet jeżeli wszystkich wokoło mówisz, że Twoje prezenty są bezinteresowne, to prawie na bank tam gdzieś w duchu marzysz o tym, żeby się w tym roku zdziwić. Żeby ktoś postarał się czy to słowem, czy gestem, czy prezentem i dał Ci radość. Czekasz na wdzięczność. My wszyscy na nią czekamy. Jesteśmy jak te złaknione opieki psy, które potrzebują, żeby ktoś przyszedł, pogłaskał, poszedł z nami na spacer i dał nową kość.

Tylko w naszym ludzkim świecie tę kość zastępuje inny prezent albo właśnie jakiś gest – słowa kocham Cię, jakaś obietnica, jakiś czyn – choćby zwykłe naprawienie kranu.


Chodzimy po tych sklepach, pakujemy te prezenty, wkładamy je cichaczem pod choinkę i czekamy na swoją kolej. Czekamy, ale często się rozczarowujemy, no bo znowu książka, skarpety, słodycze albo kasa. Nie to, co chcieliśmy. Nie coś, co mogłoby nas zaskoczyć.

Dziękujemy ładnie za podarki, ale w środku mamy taki niedosyt.

To nie to.

No cóż, może w następnym roku się uda.

Wiesz co? Ja lata czekałam na wymarzone prezenty, których nigdy nie dostałam. Całymi latami zaglądałam pod choinkę ze świeczkami w oczach, a tam nie było tych skarbów, na które tak liczyłam. Nie było tam tego, czego najbardziej potrzebowałam.

Bo zobacz, że my w życiu nie tyle potrzebujemy nowej komórki, ładnej czapki czy okularów VR, co uczucia, że spełniliśmy marzenie. Nie tyle jedwabnej apaszki i ptasiego mleczka, co miłości. Nie tyle karnetu na siłownię, co komplementów ze stron ludzi, którzy uważają, że i bez ćwiczeń wyglądamy pięknie.

Potrzebujemy emocji. Uczuć. To są te prezenty, na które czekamy, otwierając kolorowe pudełeczka. Jeżeli wydaje Ci się, że czekałeś na nową grę, to pomyśl chwilę – chciałeś gry, czy radości grania?

Jeżeli wydaje Ci się, że czekałaś na pierścionek zaręczynowy, to pomyśl – chciałaś pierścionka czy obietnicy miłości i szczęśliwego życia?

Nie prezenty nas interesują, a to, co prezent daje. Rzecz materialną możesz kupić sobie sam.

Ja od kilku lat sama robię sobie prezenty na walentynki, mikołajki i Boże Narodzenie. Nie czekam, aż ktoś się domyśli, tylko idę i kupuję to, co wiem, że chce mieć. Nową torebkę, piękne kolczyki, super kieckę.

To sprawia, że nie muszę już czekać na rzeczy od innych. Nie mam wrażenia, że znowu nie wypaliło i że jestem jakaś pokrzywdzona. Nie uzależniam uczuć od innych ludzi. Czyli nie musi powstać sytuacja, żeby ktoś się domyślił, że chce torebkę, bym mogła cieszyć się jej noszeniem.

Pierwszy prezent kup dla siebie


Jeżeli masz jeszcze przed sobą kupowanie prezentów, to pierwszy kup dla siebie. Nie dla męża, mamy czy chrześniaka. Pierwszy niech będzie dla Ciebie, a później dla reszty, nawet jeżeli miałyby być biedne, bo na siebie wydasz dużo pieniędzy. Bo jak to tak – wyczyścić się dla innych i samemu zostać z niczym, i najprawdopodobniej nie dostać niczego fajnego od nikogo?

Pierwszy i najdroższy prezent powinien być dla Ciebie. Dla innych z tego, co zostanie. Bierzesz sobie ten prezent i ładnie pakujesz, a później wkładasz pod choinkę i jak przyjdzie pora, otwierasz jakby nigdy nic i się cieszysz. To Ci dopiero radość i wtedy masz w dupie, co Ci kto dał. Nie psujesz sobie humoru i nie uzależniasz swojego zadowolenia od innych.

To jest dopiero świąteczna podłość, ale wiesz co? Będzie Ci z tym cholernie dobrze.

PS. A jak nie masz jeszcze niczego dla innych, to daj znać – podsunę Ci kilka pomysłów na mega rozkładające upominki dla faceta i dziewczynki. Nie takie zwykłe, ale z jajem i to takim, że pospadają przy tej choince z krzeseł. Tylko musisz dać znać na Facebooku w komentarzu.

1 komentarz:

  1. Rewelacja Pani Redaktor, robię dokładnie tak samo od paru lat i wiesz co? Jestem bardzo zadowolona!
    Przyjemnie czytać, że nie tylko ja myślę o sprawianiu sobie przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.