5 rzeczy, które musisz zrobić, zanim umrzesz

grudnia 29, 2017

Jest 5 takich rzeczy, które po prostu musisz zrobić. I wiesz co? Ja ogólnie nie lubię tych ciągłych „musisz”, „powinieneś”, „trzeba”, ale w sumie nie wiem jak Ci to inaczej powiedzieć, więc powiem prosto – nosz kurwa musisz, no musisz to zrobić, zanim umrzesz.

1. Poczuć, co to znaczy prawdziwa miłość


Od tego trzeba wyjść. Taki mądry Andrzej i Oleg z TM powiedzieli kiedyś, że przyszliśmy na ten świat, żeby robić fajowe rzeczy i ja się tego właśnie będę trzymać. Nie przyszliśmy spełniać misji, ratować świata, doskonalić się, tylko robić fajne rzeczy a dla każdego fajne jest co innego. Najlepsze, co możemy sobie dać w tym życiu to miłość. Ona wszystko scala, ona jest wszystkim i wszystko robi.

Możesz przeżyć życie w bogactwie i względnym zadowoleniu, ale bez poczucia takiej pełnej, bezinteresownej miłości, to tak, jakbyś wcale nie żył. I nie chodzi o to, że ja Ciebie kocham, więc Ty musisz też mnie. To jest miłość warunkowa – dam Ci coś, jeżeli Ty mnie coś dasz, a to nie o to chodzi. Prawdziwa miłość nie potrzebuje odwdzięczania się i prezentów. Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy się rozstajecie i on Cię nienawidzi, a Ty mimo wszystko go kochasz jak człowieka i nie potrzebujesz wcale, by czuł to samo.

Przed śmiercią musisz kochać, bo ten, kto nie kochał, po prostu nie żył.



2. Zrobić to, co Ci gra w duszy


Fajowe rzeczy – pamiętaj – fajowe rzeczy. Po to tu jesteśmy, więc zanim umrzesz, zrób coś fajowego. Uskładaj kasę na tę wymarzoną wycieczkę, zrób sobie tę fryzurę, co Ci już nie przystoi w tym wieku, ale mimo wszystko chcesz. Pójdź do tej pracy, którą odradzała Ci mama. No co Ci szkodzi? Przecież i tak kiedyś umrzesz i spróbuj się przez chwilę poczuć tak, jakby to miało miejsce za chwilę. Co jest w takim momencie ważne? Czy liczą się powinności, zakazy, nakazy, społeczne przyzwolenia i gusta? Nic się nie liczy. Tylko Ty. Tylko to, co udało Ci się przeżyć.

3. Poznać smak porażki


Nie ucieszysz się nigdy w życiu i nie zaznasz szczęścia, jeżeli życie nie dokopie do dupy. Tak się po prostu nie da. Nie bój się popełniać błędów, bo w tej ostatniej chwili nie docenisz tego, co było świetne. Musisz poznać, jak smakuje porażka, żeby mieć kontrast. Zobaczysz, że za te kilkadziesiąt lat, kiedy już będzie zbliżał się koniec, to będzie nieważne. Będziesz się z tego śmiać – z tego zacietrzewienia, z tej złości, z tego plucia sobie w brodę, bo zrozumiesz, że teraz to Ci to już lotto.

4. Pokochać siebie


Masz na świecie jednego jedynego człowieka do kochania – siebie. Nie dasz miłości innym, dzieciom, mężowi, matce czy komukolwiek, jeżeli nie dasz najpierw sobie. Bo przecież nie da ten, kto sam nie ma. Z pustego to i Salomon nie naleje. Bez względu na to, jaki jesteś i czy Ci się to podoba, czy nie, był na Ciebie jakiś plan. I to nie jest tak, że się nie udałeś i że jesteś jakimś wybrakowanym egzemplarzem, który się nadaje do ciągłych poprawek. Sądzisz, że ten na górze jest tak głupi? Nie. On wiedział, co chciał i voilaa – jesteś Ty. Zanim umrzesz, pokochaj siebie. Zaakceptuj się w pełni z całym dobrodziejstwem inwentarza, bo jak nie zrobisz tego Ty, to nie zrobi tego nikt inny.

5. Pogodzić się z tym, czego nie możesz zmienić


Możesz tańczyć na rzęsach, ale pewnych rzeczy nie zmienisz. Czy to głupi los, czy pech – niech każdy nazwie po swojemu. Zanim odejdziesz, pogódź się z tym. Z wszystkim, co się nie udało, co spaliło na panewce, co Cię zawiodło, co sprawiło Ci przykrość. Pogódź się z ludźmi, których tu zostawisz, z sytuacjami, w których przyszło Ci żyć. Po prostu nie walcz z tym, nie przeklinaj i nie żałuj. Nie ma nic gorszego, niż żałować swojego życia.

I nie smuć się. Przecież będzie powtórka… Jeszcze nic straconego...

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.