Zrób sobie dzisiaj niespodziankę i zmień wibracje

listopada 16, 2017


Zaniedbujesz się, wiesz? Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się zrobić sobie jakąś niespodziankę? Kupić coś długo wyczekiwanego, pozwolić sobie odpocząć, pójść tam, gdzie Ty chcesz, a nie tam, gdzie chcą inni? No kiedy? I dlaczego tak dawno?

Mała niespodzianka każdego dnia


Cokolwiek bym nie przeczytała i nie obejrzała w tematyce rozwoju, wszędzie trąbią, że jak traktujemy siebie, tak życie i ludzie traktują nas. Jak sami traktujemy się dobrze, to mamy odzew w postaci dobrego traktowania z zewnątrz. Jak sami traktujemy się źle, to inni traktują nas tak samo. Jak na górze, tak na dole. Jak w środku, tak na zewnątrz.

W pogoni za lepszym jutrem zatraciliśmy teraźniejszość. Nie żyjemy wczoraj i jutro. Żyjemy dzisiaj i dzisiejszy dzień jest najlepszym dniem do tego, by zrobić sobie jakąś przyjemność. Jakąkolwiek, byleby utrzymywać w świadomości ten fakt, że oto właśnie robię dla siebie coś z miłością. Nieważne co – idź sobie do fryzjera i celebruj chwilę. Umaluj sobie paznokcie i jaraj się tym, jak się ładnie błyszczą. Wmasuj sobie w stopy pachnący krem i wyobrażaj, jak się ładnie wchłania i jak odżywia skórę. Powiedz NIE osobie, której nie chcesz ulec albo TAK tej, do której Cię ciągnie. Przekrocz jakąś barierę, bo to właśnie poza barierami jest to, czego do tej pory niedane nam było zasmakować.


Szło się na zakupy szybko, nie zdając sobie sprawy, że oto właśnie się o coś wzbogacamy. Upierdalało się obiad na szybko, połykając bez gryzienia, bo nie ma czasu, zamiast ucieszyć się, jaki to super smak i jaki aromat. Niby robiliśmy i robimy coś dla siebie, ale bez świadomości tego, że trzeba celebrować chwilę.

No więc jak, po to żyjesz, żeby tylko harować, wkurzać się i wstawać z pierwszym promieniem słońca, kiedy chciałoby się inaczej? Chyba nie żyjemy po to, że trzeba tylko dlatego, że kiedyś tam podjęliśmy decyzję, że to będzie fajne i się decydujemy. Każdy kiedyś wybrał to świadomie, z takim przekonaniem, że będzie robił zajebiste rzeczy, a jak przyszło co do czego, to masz babo placek. Zakalec bez cukru, bez miodu i bez posypki.

O to chodzi? Chyba nie. Nie każdy ma budżet, który pozwala sobie kupić gwizdkę z nieba. Nie każdego stać jest na to, by teraz wszytko rzucić w cholerę i pojechać sobie na jakieś Bali albo inną Sri Lankę. Mamy obowiązki. Mamy ograniczenia i głupio gadają Ci, co mówią, że ich nie ma. Jakieś zawsze są. Ty to wiesz i ja to wiem, ale to nie znaczy, że masz całkiem uwiązane ręce i że już nic się nie da zrobić. Nieprawda. Da się, ale trzeba się umieć zadowolić małymi przyjemnościami.

Idziesz na ten deal? Jeden dzień = jedna mała przyjemność w obojętnie jakiej formie.


Świadomy seks, kawa akurat wtedy, kiedy cały świat się wali i pali. Książka zamiast wieczornego robienia „ale to dzisiaj trzeba zrobić” albo cokolwiek innego. Nie narzucam. Wybierz sobie samodzielnie, bo przecież Ty wiesz najlepiej, jakie życie prowadzisz, czego Ci trzeba i co Cię cieszy. Nikt nie wie tego lepiej, niż Ty. Jest mnóstwo rzeczy, które może nawet nic nie kosztują, a sprawiają, że micha Ci się cieszy, prawda?

Warto z tego skorzystać. Na zasadzie każdego dnia jakaś mała przyjemność. Rozpieszczaj się, to pokażesz światu, jak ma Cię traktować. Raz, drugi, trzeci, dziesiąty i on załapie. Pomyśli sobie:

Ok, on lub ona sobie nie żałuje. Traktuje siebie z hojnością i dobrocią, a nie jak ta reszta, która sama się ciemięży i myśli, że na tym polega życie. On/ona się nie boi wymagać i chcieć, ma coś z księżniczki czy księcia. No to dam karocę. A niech ma.

Może nie od razu karocę dostaniesz i białe konie, ale uwierz, że co wysyłamy, to do nas przychodzi. Co dajemy, to dostaniemy. Czego sobie odmawiamy, tego nam nie dadzą. Czego sobie żałujemy, tego i świat nam pożałuje. Na co nie mamy czasu, na to świat też go mieć nie będzie.

To jest wszystko proste, tylko my za bardzo pędzimy. Za bardzo nam się spieszy, żeby dostrzec takie oczywiste rzeczy. Za mało czasu mamy dla siebie, by móc się przyjrzeć dotychczasowym doświadczeniom. Bo jakby się każdy przyjrzał, to by dostrzegł, że asceza wcale nie jest taka super, jak się o tym trąbi. Musisz wybierać świadomie przede wszystkim to, co pasuje Tobie, a nie to, co jest powszechnie uznawane za właściwe i prowadzące do radości.


Robisz małe przyjemności swoim dzieciom, znajomym, kolegom w pracy? A czemu nie sobie? Dlaczego tak wielu z nas ciągle stawia innych ponad siebie, zapominając, że nam się też należy i to wcale nie mniej, niż innym. Bo tak nas nauczyli. Tak nam kładli do głów od małego, że dobre jest to, co zrobione światu, a Ty to masz być na samym końcu, bo egoistów nikt nie lubi. Uwierzyłeś? No to masz.

Od razu ciężko jest się przemóc, ale można partiami. Takimi małymi etapami. Krok po kroku, dzień po dniu. Dzisiaj mała przyjemność i uśmiech, jutro mała przyjemność i znowu uśmiech i tak cały czas. W głębi nas często tkwi przekonanie, że nie zasługujemy. Jak zrobimy coś dla samych tylko siebie, to mamy wyrzuty sumienia prawie takie, jakbyśmy komuś coś zabrali. Takie dziwne coś siedzi w środku i pyta:

Dlaczego tak zrobiłeś?

No dlaczego? Bo możesz i bo Ci wolno i nikt Ci tego nie może zabronić. W dzisiejszym świecie zbyt dużo jest powinności, za mało radości. Jednocześnie nie będzie Ci się wiodło, jak będziesz wstawał i kładł się z musu, bez odczuwania spełnienia. Tak się nie da. Wtedy jest sprzeczność.

To jak, jaką niespodziankę sobie dziś zrobisz?

3 komentarze:

  1. To bardzo mądry post. Samooakceptację warto zaczynać od przyjemności dla siebie samego i szukania teraźniejszości.

    http://karina.stankowicz.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten artykuł! Akurat tego było mi potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "świadomy seks" - to boli.Chciałoby się i co? Nie ma! Bo jeden facet za drugim daje kopa w tyłek :-(.Także nie wszystko jest takie dostępne.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.