Nie przepraszaj za to, kim jesteś

listopada 08, 2017

Nie ma ludzi doskonałych, a już na pewno nie w takim kontekście, w jakim my tę idealność pojmujemy. Taka idealność po prostu nie istnieje. Jesteśmy tylko ludźmi. Istotami, które mają swoje wady i zalety i które są tak różne, jak różne są płatki śniegu. Nie ma dwóch takich samych i nie ma ludzi, którzy spełniliby oczekiwania wszystkich innych.

Spotykam się często z ludźmi, którzy chcąc czy nie chcą, ale przyznają mi się do tego, że próbują się dopasować do innych. Tak się ustawiać i tak pokazywać, żeby zadowolić wszystkich wokoło. I to nie jest dobre. To naprawdę nie jest dobre. Często myślimy sobie:

Gdybym był taki a taki, to tamta osoba by się we mnie zakochała.

Gdybym był inny, to bardziej by mi się wiodło.

Gdybym był taki jak pan X, to miałbym to, co pan X.

Guzik prawda.

Gdyby ten na górze chciał, żebyś był inny, to by Cię takiego stworzył i dał Ci taki zestaw zalet i wad, jaki Tobie się wydaje słuszny. A skoro tak nie jest, to znaczy, że nie taki był plan. Czy sądzisz, że temu na górze mogło coś nie wyjść? Że mimo swojej mocy mógł dać plamy, ale żeby się nie wydało, to się nie przyznał? Na pewno nie.

Przepraszamy ludzi za to, jacy jesteśmy.

Mam koleżankę, która ciągle przeprasza swojego chłopaka za to, że jest taka cicha i spokojna i nie potrafi być jak inne dziewczyny. Niepotrzebnie. Jeżeli jemu ona taka nie pasuje, to powinien iść w pizdu i szukać sobie innej. Skoro nie idzie, to znaczy, że chyba nie jest wcale tak źle.


Mamy wady. Każdy ma. Można nad nimi pracować i się zmieniać, jeżeli czujemy, że to jest nam potrzebne i przyniesie radość, ale pewnych rzeczy zmienić się nie da. Nie zmienisz swojego widzenia świata. Raczej trudno będzie zmienić poglądy, sposób zachowania się. Z ekstrawertyka nie staniesz się w jedną noc introwertykiem i na odwrót. Nie zmienisz tego, co Cię wzrusza ani tego, co nie obchodzi. Pewnych rzeczy po prostu nie ruszysz albo nie będzie sensu ich ruszać. Tak to już jest. Dlatego nie przepraszaj za to, kim jesteś.

Ja jestem pyskata, wiesz? I wiem o tym. Jestem z tych, co to zawsze wiedzą najlepiej, na wszystko mają odpowiedź i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. I czasami poznaję ludzi, którzy się mnie boją. Takich, którzy obawiają się kontaktów z tak silnym charakterem. I w sumie mogłabym próbować dopasować się do ich oczekiwań, ale po co? Wychodzę z założenia, że znajdą się ludzie, którzy polubią ten charakter, który Ty masz. A jeżeli obecnym się nie podoba, to droga wolna. Jak to mówią, PKW – palec – kierunek – won. Proszę sobie iść szukać takich charakterów, które wam odpowiadają.

Najgorsze to na siłę próbować się dopasować do oczekiwań innych. Wśród miliardów ludzi na świecie każdy ma własne oczekiwania. Własny zestaw oczekiwań, który nigdy nie pokrywa się z zestawem kogoś innego. Próbować dopasować się do wszystkich tych zestawów to paranoja. Sprawa niemożliwa, a nawet jak ktoś spróbuje, to prędzej go odwiozą w kaftaniku z tyłu wiązanym, niż mu się uda.

Taka Aśka zawsze, kiedy poznawała nowego faceta, to mówiła mi:

Jakbym tylko była ładniejsza, to by coś z tego było.

Jakbym miała inną pracę, to pewnie inaczej by mnie odbierał.

Jakbym nie była taka, jaka jestem, to może by się nam udało.

I tak za każdym facetem miała jakieś „jakbym” i zawsze inne. I to było trochę smutne, bo wydaje nam się, że jesteśmy nieodpowiedni, nie dostrzegając tego, że jest na odwrót, tylko zależy w stosunku do jakich ludzi.

Dla każdej Aśki znajdzie się ktoś, kto ją zaakceptuje taką, jaka jest. Dla każdej Zdziśki, Kryśki i Maryśki także. Tylko że one wolą przepraszać za to, jakie są i z takim służalczym podejściem wychodzić naprzeciw ludzi, mówiąc, że one się dla nich zmienią, jak będzie trzeba.

Pewnych rzeczy zmienić się nie da, a niektóre z tych, które można, są jak gwóźdź do trumny. Zachowujesz się, jak szmaciana lalka, którą ktoś uwiązał na sznureczkach i kazał grać w teatrzyku. Miało być pięknie, a okazało się, że dzieci rzucają pomidorami. Lalka w końcu chce się zerwać ze sznurków i znowu być sobą, bo w tej masce trudno jest już oddychać.



Nie zmienisz miejsca urodzenia, więc nie przepraszaj świata za to, skąd jesteś.

Nie zmienisz ojca i matki, więc nie przepraszaj za to, że urodziłeś się w takiej rodzinie, a nie innej.

Nie zmienisz przeszłości, więc nie usprawiedliwiaj jej ciągle. Ona minęła.

Nie zmienisz tego, co lubisz i tego, czego nie lubisz. Nie zmuszaj się do lubienia dla kogoś i nie wstydź tego, co lubisz.

Jedyne, co możesz tu zmienić to oczekiwania. Oczekuj więcej. Nie od siebie, by się zmusić do tego, żeby dogodzić światu, ale od świata, żeby zaakceptował Cię takim, jaki jesteś. Chociaż nie, bo on Cię takim akceptuje, tylko Ty sam stwarzasz sobie te bariery, które go przekonują, że coś jednak jest z Tobą nie tak. Po co?

Weź na siebie spójrz. Fajna buźka, nawet fajne oczy, jak kobieta, to i cycki niczego sobie. Ogólnie fajnie jest i niczego Ci nie brakuje. Inni nie mają tak dobrze, jak Ty, a i tak nie zwracają na to uwagi. Nie przejmują się, nie przepraszają świata i ludzi każdym słowem za to, że urodzili się tacy, a nie inni. Nie robią tego, bo nie muszą, a nie muszą dlatego, że sami siebie do tego nie zmuszają.

Pewne rzeczy po prostu trzeba przyjąć. Zamiast widzieć w nich problem, zauważyć w nich błogosławieństwo. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.