Pokolenie Instagrama - zdejmij stanik, niech Cię pokochają

października 14, 2017

Kolejny nudny dzień, kiedy będzie sobie trzeba zrobić jaką fotkę. Może dzisiaj na hamaku. A może w windzie. Nie, lepiej w drzwiach drogerii – tak pachnąco będzie. Albo w sumie jeszcze coś innego wymyślę. Fotka musi być – myśli Kaja i rzuca się jak pierdolnięta do szafy, żeby wybrać stamtąd jakąś szałową kieckę, co to jej i tak dupy nie przykryje, ale chociaż plecy trochę ogrzeje.

I tak codziennie. Instagram musi się gotować. Kaśka z Martą (te flądry przebrzydłe) dodały, to i ona musi dodać. Tylko dzisiaj musi być coś lepszego. No tak, żeby tam wszystkim gul skoczył.

I siedzi Kaja, i myśli, i w sumie nic nie wymyśliła nowego, tylko jedzie cały czas tym starym schematem. Ładna fryzura, perfekt makijaż, obcasy, kiecka i chanelka na kredyt. Wypas po sam pas. A kredyt do spłaty za 5 lat. Jakość przeżyje.

Zobacz, co się z nami stało. Czy to nie jest tragiczne? Żyjemy życiem innych. Kiedyś, to Ci tylko sąsiad zazdrościł, bo w sumie tylko sąsiad widział, co w torbach do domu taszczysz i jaki samochód myjesz. Tylko on wiedział, że Ci właśnie telewizję satelitarną montują i że dostałeś na urodziny kwiatka – jakiś baldach, ale chuj, i tak się w oknie w kuchni postawi.

Teraz, zanim skończysz jeść, cały świat wie, co właśnie trawisz. Ba, on może nawet już zmierzył ilość soków żołądkowych. Nawet już Ci cholesterol zmierzył i wyliczył datę następnej wizyty u kardiologa. Teraz cały świat wie, co robisz, gdzie robisz, z kim robisz, za ile robisz i czy dobrze zrobiłeś.

I Ty całemu światu musisz coś udowadniać, bo my wszyscy ciągle sobie coś udowadniamy. Jacy to nie jesteśmy fajni, jak to nas stać, jak to nam dobrze albo źle. Jedni jadą „na horom curkę”, inni „na milionera”. Każdy ma swój sposób. Każdy wie, jak ściągnąć stanik, żeby zrobić wrażenie na innych.

Chłopak Kai pyta:

- Po co? Czy Ty jesteś od tego uzależniona? Codziennie zdjęcia na Insta, na Facebooka.

- Nie. Chyba nie. Nie wiem...

- Chyba?

- O co Ci chodzi? Co jest złego w zdjęciu?

- Każdy wie, gdzie jesteś i co robisz. Po co?

- Bez powodu.

Jest powód.

Informatyczne społeczeństwo. Społeczeństwo z nieograniczonym dostępem do informacji. Społeczeństwo złaknione aprobaty, jak zbity pies, który trwa przy panu, który nim gardzi. Społeczeństwo niespełnionych, zazdroszczących istot, które wiedzą, że gdzieś dzwonią, ale nie mają pojęcia w którym kościele.

Informatyczne społeczeństwo tych, którym się nie udało. Którym obiecywano, że świat to inaczej wygląda i każdy będzie Cię w nim kochał, podziwiał i nosił w lektyce.

Stop.

Dziesiąta wieczór. Kaja przegląda Instagrama. Piękne modelki z wypiętymi tyłkami. Cudne kobiety z ustami pełnymi jak pogryzione przez osy. Śliczne włosy spływające kaskadami na ramionach tak wyćwiczonych, jakby sam Ból lepił je po godzinach. Iphone 7s z filtrem maskującym niedoskonałości skóry.

Pstryk. Pstryk

- Kurwa, odstają mi uszy.

Pstryk. Pstryk. Pstryk. Udostępnij.

Dzień następny. Siódma rano. Głodna Kaja układa na stole owoce i robi koktajl z banana. Pstryk. Pstryk. Nie je. Tylko fotografuje. Nienawidzi bananów. Udostępnij.

- Kaja? Szukasz sobie kogoś? O chodzi? Po co robisz te zdjęcia?

- Wszyscy robią.

- Ja nie robię.

Cisza.

Przekraczamy granice.

Piękne zdjęcia z wakacji. Po co? Żeby znajomi widzieli.

Nowy samochód a w nim Ty. Po co? Żeby kuzyna szlag trafił.

Cudna zabawa weselna. Po co? Niech widzi plebs, jak się szlachta bawi.

Pstryk. Pstryk. Będzie tylko gorzej.


- Kaja, Ty jesteś na tych zdjęciach prawie goła!

- Rozenek może, to i ja mogę! Odwal się!

- Kaja, czy Tobie się coś nie pomieszało? Czy Tobie ktoś za to płaci? Co Ty z tego masz do ciężkiej cholery!? Pół osiedla się ze mnie śmieje, kumple z siłowni wytykają mnie palcami, bo „moją dupę to każdy może obejrzeć ze wszystkich stron i bez opakowania”.

- Zazdroszczą.

- Czego zazdroszczą?

- Ich się zapytaj.

Stop.

Pokazaliśmy wszystko, co mogliśmy pokazać. Po co? Bo ciągle czujemy brak. Ciągle mamy wrażenie, że jest nie tak, jak powinno być, a żeby sobie ten brak zrekompensować, potrzebujemy poklasku. Ktoś nam musi powiedzieć, że w sumie to nie jest tak źle. Ktoś nas musi pochwalić za coś, czego nie mamy, co nie jest nasze i co nas naprawdę nie cieszy.

Wylewamy siódme poty nie dla zdrowia, tylko do zdjęcia. Pichcimy piękne szarlotki nie dla smaku, tylko dla fotki. Udostępniamy nie bez powodu, tylko dla aprobaty.



Ktoś musi zazdrościć nam dzieci. Kogoś musi chuj strzelić na widok naszych wakacji.

- A co! Stać mnie, to jadę. Niech widzą, że się ciężko pracowało.

Tak. Niech widzą. Niech Cię pocieszą, że sobie poradziłeś. Niech Ci przyklasną, że jesteś ok. Niech zazdroszczą czegoś, co i tak widocznie nie daje Ci szczęścia. Nie jesteś spełniony, bo potrzebujesz do szczęścia tego, by widzieli. Żeby ktoś Ci powiedział:

- Stary, Ty to masz żonę! A te dzieciaki – zazdroszczę Ci.

- Stary, Tobie to się w życiu udało. Jesteś gość.

- Stary, skąd Ty masz tyle kasy?

- Stary, podziwiam Cię.

Oglądanie życia innych stało się celem. Dorównanie im, drugim. Ściganie się w wynikach to środek, aplauz to zwieńczenie starań. Nie żyjemy dla siebie. Żyjemy, żeby się pokazać.

- Kaja, ja mam tego dość. Rób, co chcesz, wyjdź se nawet z gołą dupą do Lidla. Sorry, ale ja nie jestem jakiś boski Armando i nie chce „dziewczyny z Instagrama”. Chce moją Kaję. Gdzie jest moja Kaja?

- Ty tego nigdy nie zrozumiesz. Ty nie wiesz, jak to jest, kiedy Ci szkoda. Gdy inni mają, a Ty nie masz, więc wyciągasz wszystko to, co masz, żeby pokazać, że nie jesteś gorszy. Ty nic nie rozumiesz.

- A może ja właśnie rozumiem za dużo i wiem, że pokazywanie niczego nie zmieni? To nie jest tak, że pokażesz i nagle Cię ktoś odczaruje i złota karoca tu przyjedzie i Cię na bal wywiezie. Będzie Ci tylko gorzej, bo to nie ma końca. A Ty już dawno przekroczyłaś granicę. I to dla kogo? Dla ludzi, których kurwa nawet nie znasz i którzy mają Cię w dupie, ale jak te chomiki pójdą i będą robić to samo, żeby z kolei być lepszymi od Ciebie.

Stop.

Ja wiem, oni wiedzą i wszyscy dookoła wiedzą, po co to robisz. Po co pokazujesz wakacje,  dzieci, auto, dom, imprezy, kawę, dyplom, ślub, bukiet kwiatów i nową zmywarkę. Pokazujesz, bo chcesz się pochwalić, tak jakby ktoś nie miał wakacji, kawy, domu i auta. Ale chociaż ma gorsze, prawda? Brzydsze dzieci, mniejszy dom, wakacje w Rewalu, a nie tak jak Ty, w Bułgarii? Może chociaż to sprawia, że czujesz się przez chwilę lepiej. Czy jednak nie?

Pstryk. Pstryk. Udostępnij. 120 osób lubi Twoje zdjęcie. Dzień się skończył. Można iść spać.

Niech ten, kto tak szczęśliwy, zrozumie, że ma szczęście na pokaz. Szczęście, które istnieje tylko wtedy, gdy ktoś je pochwali. Bez lajka nie ma szczęścia. Bez lajka jest frustracja, że inni mają lepiej. A to boli. Trzeba wziąć tabletkę. Pstryk…

Ochłoń. Skończyłam. Pstryk.

6 komentarzy:

  1. Jakie to prawdziwe i smutne zarazem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst! Jak wszystkie pozostałe zresztą :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. I że tak wolno prawdę pisać :D, jeszcze się ludzie obrażą i przestaną udostępniać hihi :-)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.