Nikt nie pojawia się w Twoim życiu bez powodu. Każdego do siebie przyciągasz

października 05, 2017

To może trochę boleć. Mnie też na początku bolało zrozumienie, że nikt i nic nie jest tak sobie od parady. Nic się nie zdarza niepotrzebnie i nikt nie przychodzi i nie odchodzi tak sobie. Nam się może wydawać, że ta Pani czy też Pan to są przypadkowo poznani, po prostu na nich trafiliśmy, ale tak chyba nie jest.

Inny punkt widzenia


Mówię chyba, bo nigdzie tego nikt czarno na białym nie napisał. Nie było jakiegoś odgórnego edyktu wiary i postanowień, więc wszystko jest takie płynne. Jest zawsze to, w co wierzysz. Ja piszę o tym, w co wierzę. I nic też nowego nie odkrywam. Właściwie powielam to, co przeczytam, usłyszę i zobaczę, ale swoimi słowami i tak, by było Ci łatwiej zrozumieć. I nie od parady są tutaj też różne historie. Niczego nie opowiada się lepiej niż na przykładzie. A przykład zawsze idzie z góry.

Pisałam ostatnio o lustrze, o tym, że kogo nie spotkasz, zawsze jest w pewnym sensie Tobą. Ale jest coś jeszcze, drugie dno tego wszystko i odwrotna strona medalu. Zobacz, czasami poznajesz kogoś i niby wszystko jest ok, a później ta osoba stapia się z Twoim życiem i wywiera na nie ogromny wpływ. Kiedy już zniknie, nic nie jest takie samo, jak było wcześniej. Czegoś się nauczyłeś, coś się zmieniło, coś zrozumiałeś, do czegoś się przekonałeś, a coś innego porzuciłeś.

Super widać to w związkach. Związujemy się z kimś. Ufamy mu, wierzymy, kochamy i nagle los, jak jakiś taki wstręty chochlik, miesza wszystko i związek się rozpada. Raz prozaicznie, innym razem jak w filmie. Uwierz mi, przeżyłam już obie wersje i wszystkie pośrednie, to wiem. I wiem też, że nigdy, ale to nigdy świat nie był już taki sam.

A gdyby tak przyjąć, że znamy się, zanim się poznaliśmy. Że zanim tu przyjdziemy, umawiamy się na konkretne zdarzenia, mówimy sobie tak:

Dobra, to w tym życiu zamienimy się rolami. Ja Cię będę kochać, a Ty mi zrobisz jakieś paskudztwo. Np. zdradzisz mnie z moją przyjaciółką, a ja będę bardzo płakać i się rozstaniemy, ok.

Może tak być. Na pewno chcesz?

Na pewno. A kiedyś znowu się zamienimy i ja Ci dowalę i będzie kwita. Umowa stoi?

I wyobraź sobie, że tak to może być. Że my nie mamy oporów przed tym, żeby wmieszać się komuś w życie i coś tam w nim nawywijać, bo dostaliśmy pozwolenie. Wcześniej wiedzieliśmy już, że spotkamy daną osobę, i coś z nią przeżyjemy.

I może nikt nikogo nie krzywdzi, bo każdy wie, co robi? Tylko wie na takim głębokim poziomie, do którego umysł nie ma dostępu. Ale jak się wsłuchasz w serce, w duszę, to nagle jakoś tak łatwiej w to uwierzyć. A w co wierzy serce, to jest prawdą. Nie to, w co wierzy umysł, bo umysł jest nastawiony na uciekanie. Na wieczną walkę, Umysł powstał tak, by chronić ciało, by ciągle widzieć krwiożercze bestie, które nam zagrażają i móc uciekać. I ucieka. A serce patrzy inaczej, widzi bestię i wie, że jak ją zje, to będzie kolejne doświadczenie i w sumie nic się nie stanie.


Nie przepalisz tego, jeżeli nie wierzysz w reinkarnację. Do zrozumienia tej mojej wizji, trzeba w to wierzyć, bo tylko to daje nam wytłumaczenie. Tylko to daje nam sposób na to, żeby to wszystko ogarnąć rozumem. Nie da się tego poskładać, jeżeli nie wierzysz, że rodzimy się znów i znów. Bo tylko wtedy wszystko składa się w całość jak te puzzle, które zawsze muszą pasować do innych.

I jak już to ogarniesz i zrozumiesz, że tak właśnie może być, to nagle staje się pięknie. Możesz się cofnąć do wszystkich sytuacji związanych z innymi ludźmi i zobaczyć, jak wiele Ci to dało.

Nauczyłeś się od nich pokory.

Nauczyłeś się zrozumienia.

Nauczyłeś się rozróżniania tego, czego chcesz, od tego, czego nie chcesz.

Nauczyłeś się żyć i to tak dosłownie.

Każdy człowiek coś Ci pokazuje. Pokazuje, co jeszcze masz do przerobienia i czego nie akceptujesz. A to, czego nie akceptujesz, to jednocześnie Twoja pieta achillesowa i Twoja największa siła. Bo przejście największej tamy pozwala zobaczyć inny świat, a przetrawienie największego problemu pozwala wszystko zmienić albo nic nie zmieniać, ale coś zrozumieć.

Znowu muszę się rozbroić, żeby Ci to wszystko wyłożyć.

Pamiętaj, że to nie jest tak, że w moim życiu hasają same różowe jednorożce, a jak rano otwieram oczy, to jestem w pięknej krainie w której elfy robią mi kawę. Nic z tych rzeczy. Ja tak samo rano wstaję, wkurwiam się, cieszę, odnoszę sukcesy i spadam. Normalna baba jak każda baba. I do tego swojska i może to właśnie sprawia, że potrafię mieć dystans.

Nie raz życie dokopało mi tak, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Co wybrać, jak zareagować. Wiesz, człowiek to jest mądry po fakcie. Jak już coś przebrzmieje, to Ty wiesz, co zrobić i jesteś kozak. A jak sprawa się toczy, to jesteś jak dziecko we mgle i nie wiesz, gdzie iść. Wszyscy tak mamy. To jak z ripostą. Najlepsza wpada Ci do głowy, jak jest już po ptokach, no nie?

Zawiodłam się w życiu wiele razy. I tak sobie myślałam: no jaki chuj, że ciągle mi się to samo zdarza, że daje się tak nabrać, jak młody pelikan? A później zrozumiałam. Stanęłam sobie (a może usiadłam, a cholera mnie wie) i przemyślałam wszystko jeszcze raz. Przypomniałam sobie wszystkie zdarzenia, wszystkich ludzi, którzy jak te wilki w owczej skórze najpierw super, a później pokazali kły. W żadnym z tych przypadków niczego nie straciłam. Uwierz mi, jak cofnę się myślami wstecz, to nie było człowieka, który czegoś mi nie dał. Oni mogą nawet o tym  nie wiedzieć, ale dali mi:

- Siłę do tego, żeby walczyć.

- Wiedzę, jak szanować samą siebie.

- Zrozumienie, co jest dobre, a co złe.

- Ukazanie moich własnych wad.

- Impuls do tego, żeby się starać.

I wiele więcej. Nie było człowieka, który przyszedłby i poszedł i niczego z tego nie było. Z każdej znajomości coś wynosisz. Tak z tej dobrej, jak i z tej, która kończy się tragicznie. Trzeba sobie usiąść i zapytać samego siebie:

Co mi to dało?

A skoro coś daje, to znaczy, że tam w środku w nas jest mądrość. Ona coś chciała. Chciała coś przeżyć, chciała dostać kwiatka i dostać w mordę. Chciała się zawieść, chciała nauczyć się siły, chciała zdobyć motywację. I ona sobie znalazła sposób. Przyciągnęła do siebie ludzi, którzy trudno, bo trudno, ale ją tego nauczyły.

Dusza wie, czego i kogo potrzebuje


Bo ta cząstka w nas, ta dusza, nie cierpi chyba tak, jak nasza świadomość, a nawet jeśli cierpi, to ma na to wylane, bo tego przecież chciała. Ona wie, że nie umiera i że nie może przegrać, a skoro to wie, to jej zwisa, że coś się nie uda, że ktoś ją zawiedzie i tak dalej. Czy szanowałbyś wszystkie zasady BHP, jeżeli wiedział byś, że jesteś nieśmiertelny?


Ja bym skakała z mostów bez zabezpieczeń i wchodziła na słupy wysokiego napięcia, bo w dupie bym miała zakazy, skoro nie ma konsekwencji. I idąc tym tropem, duszy też nie zależy na tym, że dostanie od kogoś w dupę, bo przecież przerabiała to i przerobi jeszcze nie raz. I ona wplącze się w najgłupszy związek i najgorszą sytuację, bo może. Jak te kobiety, które trwają przy mężach, którzy się nad nimi znęcają.

Ty powiesz, że one są głupie i ok, na takim naszych ludzkim poziomie tak, ale jak spojrzeć w głąb, to te ich dusze chyba tego chciały. Po to tu przyszły i doświadczają, czego miały doświadczyć. Tak długo się rozglądały, aż znalazły facetów, którzy rokują na danie im tego, co chciały przeżyć.

Wydaje Ci się to głupie? Mnie się też tak na początku wydawało, a teraz wierzę w to bardziej niż w to, że jutro rano wzejdzie słońce.

Z kimkolwiek się nie stykasz, czy ten ktoś Cię podziwia, czy niszczy – chciałeś tego. Chciałeś tej emocji i dla tej emocji się urodziłeś. To nie może być tak, że ciągle będzie cukierkowo. Musi być porównanie, dobro nie istnieje bez zła, bo wtedy nie idzie rozróżnić. Spotykałeś, spotykasz i będziesz spotykał różnych ludzi, ale w myślach trzeba każdemu podziękować. Bo każdy zgodził się stanąć na Twoje drodze, żeby wam obojgu coś umożliwić. Czasami małżeństwo rozchodzi się po roku, bo jedynym jego celem było wydanie na świat kolejnego człowieka. Pomyślisz sobie, co za głupota, taka wielka miłość była, a tu nagle rozwód. Tak miało być, spełnili to, po co tu przyszli.

Ludzie pojawiają się w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Coś nagle jest potrzebne, by popchnąć Cię do przodu i bach - ktoś Ci staje na drodze i Ty nie wiesz, i nie rozumiesz, ale to nic nie zmienia, bo co się ma dokonać, to się dokona.

Kiedyś mściłam się, kiedy ktoś zrobił mi coś paskudnego (w moim mniemaniu), a teraz, gdy się to dzieje, mówię do niego w myślach:

Dziękuję. Wiem, że wiele Cię to musiało kosztować.

Bo wyobraź sobie, że czasem najlepszy człowiek robi największe paskudztwo. I można powiedzieć, że jak to tak, co mu się stało, a może on właśnie zrobił komuś przysługę? Sam nie rozumie, dlaczego tak postąpił i można stwierdzić, że kierowała nim nienawiść. A jeżeli przyjąć, że kierowała nim miłość, gdy to robił? My jesteśmy skłonni do szukania złego, bo nie możemy przyjąć, że jeżeli zabawa się nie kończy, to robienie sobie niedobrego nie jest takie niedobre, bo nikogo nie niszczy do końca.

To tak jak w paintballu – strzelasz do kogoś i on ma upaść, ale to jest na niby. Zabawa się kończy, wszyscy zdejmują stroje i idą się napić piwa. A później znowu umawiają się w weekend i znowu jeden drugiego zabija. Nie mają oporów, żeby strzelać, bo wiedzą, że to jest tylko zabawa i nikomu nie stanie się krzywda. Wedle zasad zabijają, ale zabici nie giną. I tak może być duszą. Ty jej kulkę w łeb a ona w śmiech i nowe ubranko, i od nowa karawana jedzie dalej.

Nigdy nie żałuj, że kogoś poznałeś. Nawet jeżeli ta osoba Cię skrzywdziła. Spójrz na to tak, jakbyś sam zlecił jej to, co zrobiła. Co wtedy czujesz? Wdzięczność, że upadła tak nisko, by spełnić Twoją prośbę. I nawet jeżeli to nie jest prawda, to takie myślenie uwalnia od chęci zemsty i wprowadza spokój. Więc nieważne jak jest naprawdę, ważne jest to, co w stosunku do tego czujesz i tak czy inaczej warto, przyjąć ten punkt widzenia.

Nie gań. Doceń


Nie przychodzą do Ciebie ludzie przypadkowi, bo to byłoby marnotrawstwo czasu. Przychodzą, bo chciałeś tego i to nie tylko po to, by się cieszyć, ale też, by płakać. Były chłopak czy była żona była potrzebna. Rodzice, których miałeś dość, byli potrzebni. Ta głupia baba w pracy była potrzebna. Nikt z nich nie przyszedł tak dla parady. Świat nie pozwala sobie na rzeczy bezsensowne, bo jest zbyt mądry.

Spójrz na swoje przeszłe relacje w ten właśnie sposób. Czego Cię nauczyły, co Ci dały? Dlaczego kiedyś pomstowałeś na tych ludzi, a teraz stwierdzasz, że to w sumie dobrze, że miałeś z nimi taką przeprawę? Nauczyłeś się czegoś. Ktoś Ci pomógł. Jest git. Alleluja i do przodu.

18 komentarzy:

  1. Kochana, oglądałaś taki film "Atlas chmur"? Myślę, że Ci się spodoba :) mądry tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam, ale dziękuję za inspirację. Na pewno obejrzę.

      Usuń
  2. Hej! Ja mam problem z myśleniem w ten sposób w skrajnych sytuacjach. I tak, jak w przypadku trudnych relacji, związków, rozwodów - ok, mogę przyjąć tę drogę, tak np. jak odnieść to do cierpienia dzieci, tj. patologii, wykorzystywania? Też tego 'chciały'? W sensie takim, że niektórzy od urodzenia mają tak pod górę, że nie wyobrażam sobie jak to z pokorą przyjmować i wciąż traktować jako lekcję. Z kolei przykład kobiet i związków z przemocą, taki tok myślenia, to w moim odczuciu prosta droga do uznania, że tak jest, bo tak musi być i 'skoro tego chcę i tego potrzebuję' to nie mogę tego zmienić. Przykład gry w paintball skojarzył mi się z kolei z przyzwoleniem na zadawanie bólu innym, bo to przecież tylko gra. Napisałam to dość skrótowo, niemniej mam nadzieję, że zrozumiale. Ciekawa jestem Waszych odczuć. Pozdrawiam!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest u mnie taki tekst "Jak radzić sobie z poczuciem niesprawiedliwości". Zerknij.

      Usuń
    2. maż alkoholik bądź bijący to lekcja dla kobiety, jak stać się silną, wyjść ze współuzależnienia i iść swoją drogą, ale nie każda kobieta jest na to gotowa a może ma jeszcze w tym życiu coś do przepracowania, może była katem w poprzednim życiu...tak w nawiązaniu do tekstu powyżej, za który jestem wdzięczna Redaktor, chociaż dla mnie to oczywista oczywistość, jednak słowo pisane utwierdza mnie w moich przekonaniach :)

      Usuń
  3. Zerknę, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz częściej tego doświadczamy :) Ludzie-Lustra :) Uwielbiam tą metaforę, gdzie każdy kogo spotykamy jest dla nas idealnym i najlepszym na dany moment rozwoju świadomości lustrem. Świetny wpis :) Dziękuję :) Również pojawił się nie przypadkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to wszystko rozumiem ale mam dość popełniania tych samych blelfów czyli już nie zaufam żadnemu mężczyźnie nagle trachea zjawia się miły przekroczy a ja jak zwykle łapie haczyk z nadzieją że znowu się uda że to będzie TEN na całe życie ale oczywiście wychodzi jak zwykle tak samo

    OdpowiedzUsuń
  6. mądre to co napisałaś, ale ile najpierw człowiek musi cierpieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od naszej wizji życia i świata. Nie chcę się wymądrzać bo wierzę, że sytuacja w której jesteś, nie jest łatwa. Nasze cierpienie przez innych ludzi oraz spełnianie wymagań wobec innych ludzi to jedna z największych iluzji naszego świata. Cierpienie jest iluzją, gdyż to tylko nasza reakcja na sytuację. Reakcja którą sami definiujemy jako cierpienie. Tak na prawdę to normalny proces. I na przykład proces rozstania się z kimś pokazuje nie to że coś jest nie tak w nas lub w drugiej osobie. Pokazuje idealne piękno sytuacji, która była i miała być właśnie taką a nie inną. Z takimi rozterkami, z takim zakończeniem. TAKA MIAŁA BYĆ od samego początku. Nie ma tu osądu czy dobra czy zła. Miała być TAKA. Bardzo mocno wiąże się to z akceptacją w życiu ogólnie. Najczęściej nie akceptujemy siebie samego i dlatego nie potrafimy zaakceptować sytuacji jakie nam się przydarzają. Brak akceptacji powoduje iluzję naszej krzywdy lub niedoborowości. A tak na prawdę odrobiliśmy jedną z tysięcy lekcji na tej planecie. Jeśli potraktujesz to jako cudowną lekcję chociażby do tego, że teraz już wiesz z jakim facetem NIE CHCESZ już nigdy być, to poczujesz ulgę. Proponuję wybaczenie i pełną akceptację najpierw sobie samej!!! a potem partnerowi czy też innym ludziom w Twoim życiu. Powodzenia :) No i oczywiście zapraszam do siebie może jakieś treści Ci się spodobają: www.eachoneteachone.pl

      Usuń
  7. Wszystko fajnie, tekst ciekawy tylko po co te wulgaryzmy? Ja wiem, że życie jest jakie jest i nieraz trzeba nazwać rzeczy po imieniu ale takie słowa obniżają wibracje i całość traci na wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Cię, Bezczelna.
    Sercem i Duszą Wojtka, który mnie gości.
    Pisz, pisz, pisz.
    Ogień tam! ��

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobry tekst. Również uważam ze ludzie pojawiają się i znikają po to by czegoś nas nauczyć. Jednak ciężko jest spojrzeć z miłością na człowieka który wyrządził nam przykrość. Jakże trudno powstrzymać raniące słowa które od nas wychodzą w momencie takiego doświadczenia. Miałam taką sytuację, gdzie zbyt dużo powiedziałam bo było mi tak bardzo źle. Żałuje tego bo w głębi serca nie jestem zła. Kocham ludzi. Natomiast nie potrafie o tym zapomniec ze az tak mnie poniosło. Nie potrafiłam popatrzec na drugą osobę ze współczuciem bo skoro sie tak zachowała to miała problem. Mam wyrzuty sumienia ze nie postapiłam ponad to.Jak sobie przebaczyć jeśli postąpiło się wbrew sobie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nic nie mogę zrozumieć oprócz tytułu. Jakoś tak pisane niezrozumiale. Nie przebrnęłam do końca, choć tytuł mnie interesował. Chyba w skrócie chodzi Ci o to, że każdy kogo napotkamy nie pojawia sie bez powodu, każdy nas czegoś nauczy. Ale moim zdaniem często nie chcemy sie nauczyć. Nie potrafimy nabrać dystansu. Jak to ktoś nas nauczył szacunku do samego siebie??? Naprawdę tak sądzisz? Raczej często myślę, że my mamy szacunek do siebie, ale ktoś inny go po prostu nie ma dla nikogo i traktuje ludzi jak popychadła. My często szanujemy innych i ich poglądy, i dlatego dostajemy w tyłek, bo chcemy być dobrzy. Mnie dystansu do sytuacji uczy mama. Powtarza mi szanuj czyjąś decyzje, nie rób na złość, przejdziesz o ten poziom wyżej. Przełamiesz pokoleniowe problemy, które na nas spadają. No chyba, że sytuacja bardzo tego wymaga aby pokazać komuś, że np nie stoi ponad naszym ziemskim prawem. Tu i teraz. Często jest efekt. Ja pomimo złych doświadczeń dostałam kopa do działania na własną rękę, stałam się jeszcze bardziej elastyczna. Teraz wychodzę do życia, nagle jakby przyciągam same dobre osoby i dobre sytuacje. I powiem Wam jedno jak Wam jakaś osoba zrobi na złość, to czasem się okazuje, że zrobiłam Wam przysługę...nie zawsze ale czasem tak jest. I dajcie sobie czas na łzy, gniew, niepokój, potem zawsze przychodzi pomysł, rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Radykalne Wybaczanie" Collina Tippinga. Pomaga mi w pracy z klientami. Dzień po dniu. Dobrze czytać, że coraz więcej osób jest tak świadomych. To buduje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super napisane. Akurat musiałem to sobie przypomnieć. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.