Nie mamy czasu na życie

października 24, 2017

Mamy czas na pracę. Na dzieci. Mamy czas na to, żeby wyprasować koszulę, owszem, że po nocach, ale mamy. Mamy czas na to, by zrobić obiad. Żeby zarobić na rachunki. Mamy czas na powinności, potrzeby, wszystkie „trzeba” i „należy”. Na wszystko znajdziemy czas. Nie mamy tylko czasu na życie.

Co życiem jest a co nie


Dzień mija nam jak porąbany. Ledwo otworzymy oczy, a tu już się trzeba kłaść. Ledwo zjemy śniadanie, a już zmywamy po kolacji. To wszystko gdzieś biegnie. Gdzieś gna. Nie możemy zdążyć. Wycinamy z życia te małe fragmenty i oddajemy je, bo trzeba. Przestajemy dostrzegać to, co ważne. Oddychamy, ale nie wiemy, że oddychamy. Jemy, ale nie czujemy smaku. Robimy wszystko, co trzeba, ale tak mało tego, co chcemy. Bo to, co trzeba, rzadko pokrywa się z tym, co chcesz. Ty po prostu musisz i wiesz, że nie masz wyjścia. Nie masz opcji, tylko się zebrać w sobie i dać radę. Tak trzeba. Nie ma nic za darmo. Nic się samo nie zrobi.

Jak byłeś mały, to marzyły Ci się wielkie rzeczy. Chciałeś. Miałeś siłę i nikt Cię jeszcze nie zatruł tymi myślami o przeszkodach, które się kiedyś pojawią. Naprawdę zdawało Ci się, że możesz wszystko. Chciałeś szybko dorosnąć i pójść już do pracy. Tak przed osiemnastką, każdy marzy już, żeby być dorosłym, ale w takim prawdziwym tego słowa znaczeniu – pracować, mieszkać po swojemu, o wszystkim decydować. To się nam wydaje takie zajebiste. Takie super, że chcemy oddać wszystko, żeby przyspieszyć czas. A później ten czas przychodzi i pytamy:

Boże, da się go jakoś cofnąć?

Ale się kurwa mać nie da. No nie da się. Jest już po ptokach i musztarda po obiedzie. Bo pojawiają się schody, bo okazuje się, że to wszystko, czego tak już chcieliśmy – ta praca, to samodzielne życie, ta rodzina, to jest przereklamowany bulshit. Jako dzieci, podziwiamy rodziców i chcemy być dorośli. Gdy jesteśmy, zazdrościmy własnym dzieciom.

Praca nie jest taka super jak szkoła. Tam też trzeba słuchać i niby Ci płacą, ale jest ciężko i nie pójdziesz do pani.

Rodzina jest piękna, ale trudna i wymagająca. I co z tego, że poskarżysz się mamie. Ona już nic nie zrobi.

Kasa to miała być na podróże i kosmetyki, a na co jest? Na prąd, gaz, wynajem, OC od auta i pampersy. I niby masz, ale nie masz. Tzn. dadzą Ci, ale szybko zabiorą i to na takie rzeczy, z których nic nie masz.


Ewa mówi:


Wiesz co? Gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądać, nie wiem, czy być się zdecydowała. Planowałam sobie życie na studiach. Miało być jak bajka. Szybki ślub, no bo się kochamy. Szybko dzieciak, no bo po co czekać, a później? To nie była miłość. To było zauroczenie dwóch szczeniaków, z których jeden postanowił szybko wymiksować się z tego zestawu. No i zostałam z Jasiem sama. Sama go wychowywałam, sama byłam mu ojcem i matką i jeszcze babcią. Mieliśmy jeździć na wycieczki we trójkę, a ja jeżdżę tylko z Jasiem do dentysty. Mieliśmy kupować dom a ja składam tylko na małą kawalerkę. Miało być super a jest tak, że nie wiem, co począć. Ja już nawet żyć nie mam kiedy.

No więc skoro tak jest, to jak mamy żyć? Jak się tym wszystkim cieszyć? Poukładałeś sobie życie jeszcze zanim się zaczęło: piękna żona, Volkswagen, dom z tarasem, dwójka dzieci, pies, stabilna praca, raz w roku dwutygodniowe wakacje. Szczęście, radość, satysfakcja, bezpieczeństwo. Z daleka tak to wygląda, z bliska wiesz, jak jest. No nie jest lekko. I w tym wszystkim nie mamy czasu, żeby żyć. Żeby prawdziwie ucieszyć się z tego, co się nam zdarza, przystanąć na chwilę, znaleźć czas dla siebie, odpocząć, zrobić to, co kochamy.

Udaje nam się z tego życia wyrywać tylko małe fragmenty. Mamy to, co wytargamy siłą. To, na co rzucimy się z pazurami. Mamy te małe chwilki. Te niknące w pamięci momenty, kiedy rzeczywiście jest wrażenie, że to tak wszystko miało być. Te chwile odpoczynku, kiedy w końcu uda Ci się gdzieś wyjechać. Ten moment, kiedy chałupa już sprzątnięta i pranie zrobione, a Ty w końcu możesz poczytać. I to nie książkę, którą trzeba, bo w pracy wymagają, tylko taką, która Ci się po prostu podoba i którą przeczytać chcesz. Mamy te maleńkie fragmenty. Jak się bardzo uprzemy, bo jak nie to i nawet tego nikt nam nie da.


Pracujemy, a nie stać nas na to, co chcieliśmy sobie kupić jako dzieci. Kochamy, ale nas nie kochają tak, jakbyśmy chcieli. Jest wiele niespełnionych pragnień i niezaspokojonych potrzeb. Wiele momentów, kiedy zastanawiamy się, co robimy nie tak. Przecież miało wyjść. Miało być tak zajebiście, a rzeczywistość jest podłą szmatą. I nie ma dla niej żadnej świętości.

Gonimy za pieniędzmi, nie zauważając, że jakość życia bez nich w sumie mogłaby być podobna, jeżeli byśmy prawdziwie żyli. Determinują nas te złotówki na koncie. Te karaty na palcach. Te konie mechaniczne w garażach. Te GB na dyskach twardych. Determinują nas ilości, nie jakości, jak kiedyś chcieliśmy. Determinują nas dążenia innych, nie nasze. Ściganie się z losem. Dążenie do szczęścia taką drogą, jaka wydaje nam się najlepsza, ale jaka tak naprawdę nie prowadzi donikąd, tylko do dalszego zarabiania. Do kolejnego dnia w pracy. Kolejnego rachunku za wodę i prąd.

I gdzie tu żyć? Jak tu żyć, kiedy w sumie nie ma kiedy? Jak dawać z siebie wszystko, skoro już wypruliśmy sobie flaki? Nie mamy czasu na życie. Na siebie. Na swoje pasje. Nie mamy czasu na to, żeby pokazać ludziom, których kochamy, jak bardzo są dla nas ważni. To wszystko się gdzieś zatraciło. Gdzieś uciekło. W pogodni za efektami, zgubiliśmy to.

Nie mamy czasu na życie. Życie dzieje się za nas. My tylko uczestniczymy. Jak zatrudnieni aktorzy, którzy nauczyli się swojej roli na pamięć, ale ciągle się mylą i dostają zjeby od reżysera. I ciągle mamy duble. Dubel za dublem, a w kinie czekają. Ktoś tam czeka, żeby popatrzeć i żeby ocenić, jak pseudokrytyk na Filmwebie, wcisnąć te gwiazdki i mieć nadzieję, że zrobił dobrze.My też mamy taką nadzieję.

Chcielibyśmy, żeby nasze wybory były słuszne. By to, co wybieramy, przyniosło radość. Żeby była z tego kasa, uśmiech i pochwały. A tu dupa. Dupa blada, bo nawet jak to mamy, to nie widzimy. Bo kiedy, skoro nie mamy czasu, żeby żyć?

1 komentarz:

  1. Bardzo fajnie napisane. Trafiło do mnie do samego środka...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.