Jak przyciągnąć miłość konkretnej osoby i dlaczego to jest loteria, w której z dużym prawdopodobieństwem przegrasz?

października 08, 2017

Masz na kogoś chrapkę, ale ten ktoś na Ciebie chyba nie. No więc postanawiasz, że jak nie po dobroci, to siłą i przyciągniesz tę osobę do siebie. Wykorzystasz prawo przyciągania, własną moc, determinację i te wszystkie super hiper złote techniki, które wmawiają Ci, że chcieć, to móc. I działasz. Tygodniami. Miesiącami, czasami latami. Czy warto?

Zakochany człowiek nie myśli racjonalnie. On chce mieć już i natychmiast przy sobie miłość osoby, którą sam darzy uczuciem. On jest święcie przekonany, że będzie im razem dobrze i że ta osoba prędzej czy później przekona się, że taką drogę miała właśnie wybrać. Zakochany człowiek ma wrażenie, że nie może oddychać bez tej drugiej osoby. Że się bez niej udusi, że jego życie nie będzie pełne i satysfakcjonujące. Ma przekonanie, że musi – musi coś zrobić, żeby spełniły się wszystkie te idylliczne wizje wspólnej przyszłości, szczęścia i starości.

Przyciąganie konkretnej osoby


I jak tak ten nasz człowieczek zaweźmie się w sobie, to zaczyna szukać odpowiedzi. Jak zna prawo przyciągania i pokrewne to od razu zabierze się do roboty. Jak nie zna, to będzie tak długo drążył i szukał odpowiedzi, aż na ten temat trafi i tak samo podejmie decyzję, że wchodzi w to.

Wybierze sobie cel i bez względu na to, czy ten cel go zna, czy nie, będzie próbował zrobić z niego swojego partnera. Będzie wizualizował, tworzył wspólną przyszłość, wysyłał energię, pisał wspólne scenariusze, wierzył i prosił, ale efekt jaki będzie, tego nikt nie wie.

W sieci można znaleźć wiele „poradników” na temat przyciągania konkretnej osoby. Wiele instrukcji, wskazówek, historii z happy endem i tych, które nie pykły. Tak w sumie pół na pół. No więc nasz zakochany ludzik, wedle zasady, że trzeba próbować, spróbuje.

Jeżeli też masz zamiar, to musisz wiedzieć parę rzeczy.

Mamy coś takiego jak wolna wola. Każdy to ma i każdy wedle tej własnej woli może kreować to swoje małe poletko życia. Czasami tu i tam słyszy się, że ktoś na kogoś wpłynął własną silą woli, a ktoś inny się jej poddał, ale mówię Ci: Twoja siła przyciągnie kogoś, jeżeli ten ktoś się zgodzi. Jeżeli nie da zgody, nic nie zrobisz. Jeżeli zaburzysz energię na tyle, że ktoś się od siebie odsunie albo wasza misja dobiegnie już końca, nic nie zrobisz.

Możesz wtedy stawać na głowie, możesz wymyślać cuda na kiju, a relacja nie drgnie. I każdy, kto mówi, że udało mu się przyciągnąć konkretną osobę, ma rację i jej nie ma. Bo owszem, przyciągnął, ale dlatego, że ta druga osoba dała się przyciągnąć. Dlatego nigdy nie wiesz, czy Twoje starania będą miały sens, czy nie. Czy się uda, czy tylko stracisz czas. To loteria, w której możesz przegrać i bardzo prawdopodobne jest, że przegrasz.

Nam się wydaje, że skoro ktoś jest dla nas idealny, to my też jesteśmy idealni dla niego. A to nie jest prawda. Czasami możemy się sobie podobać, możemy się lubić i dogadywać. Możemy sobie nawet mocno ufać, ale na poziomie ducha nie jesteśmy dla siebie idealni albo jesteśmy, ale nie w tym momencie życia.

Słyszałam historię, kiedy to ktoś kogoś przyciągał i nici z tego były, a minęło 5 lat i drogi tych ludzi się zeszły.

To przyciąganie?  – Zapytasz.

Też, ale opóźnione w czasie, bo okazało się, że jednak można, tylko że nie w tym momencie, w którym Ty chcesz. Czasami ludzie są sobie wręcz pisani, ale w konkretnych momentach życia. Zanim się zejdą, muszą pewne rzeczy przeżyć, przerobić, przetrawić i wypluć. Muszą być po takich doświadczeniach, przejściach i przemyśleniach, żeby ich spotkanie miało sens.

A więc tak, przyciągnięcie konkretnej osoby jest możliwe, ale nie zależy tylko od Ciebie. Zależy od was obojga i tak rozwój relacji, jak i czas, w którym się spotkacie. Może być też tak, że wasza relacja miała polegać na miłości jednostronnej i wierze w to, że się uda. I na niczym więcej. I wtedy latami możesz próbować przyciągnąć konkretną osobę, możesz tracić czas (ale i to było potrzebne), ale zostać z niczym.

Wszędzie trąbi się, że nie wolno przyciągać upatrzonej zdobyczy. Że trzeba zostawić wolną wolę. Ta wolna wola będzie tak czy inaczej. Jeżeli wyższe ja tej osoby nie zechce, nie złamiesz jego wolnej woli. Będziesz się obijał jak piłeczka od muru. Może w końcu zrozumiesz, że to inwestycja bez pokrycia, a może nie. Przeżyjesz, co masz przeżyć.

A jeżeli naprawdę bardzo chcesz przyciągnąć konkretną osobę


Jeśli nie przyjmujesz żadnych argumentów, a ja wiem, że może tak być, bo miłość zaślepia i bywa egoistyczna, to pamiętaj o jednym. Zrób to, co tak bardzo chcesz zrobić, ale zostaw sobie wyjście awaryjne. Działaj, ale ze świadomością, że może się nie udać. Jeżeli uzależnisz całe swoje życie od tego, czy Ci się uda przyciągnąć konkretną osobę, czy nie, jesteś spalony. Wprowadzisz tak nadmierny potencjał i tak wielką ilość energii braku, że spalisz się jak meteoryt, który wchodzi w atmosferę.


Wszystko, co „musisz mieć” będzie Ci uciekać, dlatego że musisz. Im bardziej będziesz musiał, tym mniejsza szansa, że dostaniesz. I to wcale nie jest tak, że jak się zaweźmiesz w sobie, to zawsze się uda. Ty wiesz, że czasami nie udaje się mimo wszystko. Tutaj też tak może być. Jeżeli naprawdę musisz i nie wytrzymasz, to przyciągaj, ale miej świadomość, że  masz szanse pół na pół. Może akurat trafisz i może ta osoba też będzie chciała, ale wiedz, że możesz nie trafić. I możesz zainwestować wiele, a nic nie dostać. Tylko frustrację.

Więc czy warto? Nie mnie oceniać, bo nie ja siedzę w Twojej głowie. Ja wiem, że my ludzie bywamy tacy, że nie trafiają do nas żadne argumenty, dlatego nie powiem Ci „nie rób tego”. Każdy po coś tu przyszedł, każdy musi próbować, ale każdy musi też mieć świadomość tego, że jak się nie uda, to się świat nie skończy.

Wiem, że pragnienie jest czasami silniejsze od zdrowego rozsądku, a serce gorętsze od chłodu realiów. Wiem, że niektórzy przyszli tu po to, by doznać zawodu, a inni po to, by spróbować i wygrać.

Daleka jestem od „nie próbuj kogoś przyciągać, bo niszczysz jego wolną wolę”. Chyba nie. Jeżeli ten ktoś używa woli na nie, to jego nie tyka Twoje przyciąganie. Działasz w przestrzeń, rzucasz starania na wiatr, a cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Ale jest jeszcze coś. Kiedy przyciągasz, ale tak bardzo intensywnie i z energią braku, ta osoba ucieka od Ciebie.

Oddala się i Ty to widzisz zarówno na poziomie świadomości, jak i na takim poziomie energetycznym. Spotykasz ją, a ona Cię unika. Myślisz o niej i czujesz jakiś taki mur. Ktoś się broni, a kiedy się tak dzieje – przestań. Nie wchodź dalej, bo to widać nie czas. Pozwól energii się wyzerować, niech umknie stamtąd, gdzie jej za dużo i wypełni te obszary, w których jej brak.

Mój drogi przyjaciel powiedział mi ostatnio coś takiego:

Jeżeli dwoje ludzi ma ze sobą być, to będzie bez względu na wszystko. Nieważne, jakie trudności napotkają po drodze.

I to wydaje mi się najlepszym podsumowaniem. Jeżeli macie na siebie trafić i macie się związać, to wyniknie to bez ciągnięcia w jedną czy drugą stronę. Przyjedzie najlepszy moment i stanie się. A jeżeli nie przychodzi, oznacza to, że oddałeś władzę na swoim życiem ego, które coś sobie upatrzyło i chce to mieć, mimo że nic dobrego nie będzie z tego miało. Ego jest samolubne. Ego nie myśli długofalowo. Świat natomiast wie, co robi.

Czasami wystarczy poddać się biegowi wydarzeń i zobaczysz, w jaką co stronę idzie i czy warto. Tylko musisz chwilę ochłodnąć i spojrzeć na sprawy jak obserwator, nie jak uczestnik. Obserwator widzi dwie strony medalu, uczestnik tylko jedną.

2 komentarze:

  1. Próbowałam jakiś czas temu przyciągnąć do siebie konkretną osobę, mimo że przeczytałam wiele artykułów i książek, które mówiły, aby na tej KONKRETNEJ osobie się nie skupiać, tylko na cechach, wyglądzie, itp.... No ale serce nie sługa, uparłam się i bach! Przyciągnę go z powrotem do siebie. Wizualizowałam bardzo często nasze ponowne spotkanie itp. wydawało mi się, że mam takie wysokie wibracje i to uda się na pewno, wiem co czuję, jestem blisko...cóż...2 miesiące wizualizacji, na szczęście szybko przyszła do mnie informacja, że on kogoś ma. A potem lawina myśli. Jak to? Przecież czułam te wibracje? Jak to możliwe? Skąd ona się wzięła? Teraz wiem, że to nie była żadna strata dla mnie, facet wcale nie był tym moim wcześniej wyafirmowanym mężczyzną i niepotrzebnie chciałam go znowu przyciągać. Uważam, że lepiej nie robić tego konkretnie. Przyciągając go liczyłam się z tym, że będę tego żałować. Drugi raz tego nie zrobię.
    Teraz mam na oku innego mężczyznę. Przyznam, że zdarza mi się wizualizować pewne sytuacje z nim związane typu uśmiechamy się do siebie, albo jutro powiemy sobie "cześć" zamiast "dzień dobry" (to kolega z pracy). Nie wizualizuję naszej przyszłości. Co ma być to będzie. Tak jaw w Twoim poście uważam, że jeśli on też będzie chciał to sami siebie przyciągniemy i nie ma co się nad tym tak bardzo skupiać. Trzeba dopuścić do siebie różne możliwości. Zaufać życiu. To co jest dla nas odpowiednie przychodzi we właściwym momencie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz, bo to kolejne potwierdzenie, że to nie jest tak, że jak się uprzemy, to jesteśmy w stanie przeciwstawić się wyborom innej osoby. Można próbować, ale trzeba mieć świadomość, że nic z tego nie będzie, bo to nie jest to.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.