Daj mu trochę powietrza. Nie duś, bo udusisz siebie

października 22, 2017

Im mniejszą ma zwierzak klatkę, tym bardziej chce z niej uciec. Im większą, tym częściej sam do niej wejdzie. Bo kiedy klatka jest tak mała, że ściska nas i dusi, i my wiemy dokładnie, że czas spierdalać. Jak się powiększa, jak rośnie, to w sumie tak, jakby jej wcale nie było.

Dusisz? Niedobrze


Znam taką Anię. Ania jest super. Taki typ wiesz, co to by muchy nie skrzywdziła. Każdemu coś da, każdemu pomoże, nikomu nie zaszkodzi. I Ania ma faceta a ten facet taki niespokojny typ. On spokojna i trochę strachliwa. On chciałby wolności, ona ze strachu chce go zadusić. On ją kocha i ona go kocha. On już nie daje rady i ona nie daje rady. I nie da się jej przetłumaczyć, w czym rzecz i co zrobić. Ona nie rozumie. Może chociaż Ty zrozumiesz.

To będzie o związkach, wiesz? Tak jestem paskudna bestia, że dopiero teraz mówię, ale wiem, że już się zdążyłeś domyślić wcześniej, prawda? O związkach pięknych a trudnych jak klasa maturalna: mało czasu a tyle wódki do wypicia. I chce się wypić wszystko naraz, bo człowiek w tym wieku ma wrażenie, że jak nie teraz, to kiedy i że mu zaraz zabiorą. Chce wszystkiego naraz, niczego nie może stracić. I zazwyczaj się zhaftuje, no bo ile można.

Chcielibyśmy mieć ludzi na wyłączność. Jak kogoś kochamy, to chcielibyśmy, żeby ten człowiek świata poza nami nie widział. Skoro my poza nim nie widzimy, to wydaje nam się, że to jest fajne i tak trzeba. Chcemy, by tylko z nami spędzał czas, tylko nas lubił, tylko nas słuchał i tylko nam potakiwał. Chcemy go włożyć do złotej klatki i chociaż ona wygodna, świecąca i piękna, to jednak ma kraty. Takie niewidzialne, ale porażają prądem, kiedy tylko chce się za nie wyjść. W końcu człowiek uczy się jednego: niezbliżania się do krat. Albo nie uczy się niczego, nie wytrzymuje, wbija się boleśnie w te kraty i zraniony wychodzi, a później ucieka jak najdalej od klatki. I już nigdy nie wraca. I nigdy też nie daje się w niej zamknąć ponownie.

Znam wielu mężczyzn i wiele kobiet, którzy spróbowali kiedyś tych ciasnych związków i mówią:

Nigdy więcej.

Nie chcą żadnych zobowiązań. Żadnych obietnic. Nie chcą obrączki, papierka, wspólnego mieszkania i planów. Chcą żyć teraźniejszością, bo tylko w teraźniejszości nikt nie zamknie ich w klatce.

A później inni dziwią się, że teraz to mamy takie głupie kobiety, takich nieczułych mężczyzn. No dlaczego tacy są? Dlatego, że my sami ich takich uczyniliśmy. Rodzi się taki chłopczyk i on tak lubi dziewczynki. Później dorasta, zakochuje się i tak dostaje w dupę, że więcej nie chce. Rodzi się taka dziewczynka, dorasta, zakochuje się i tak się musi z tym umęczyć, że więcej się nie odważy.


Niszczymy swoje związki, chcąc zarzucić drugiemu człowiekowi pętlę na szyję. Pętlę naszej miłości, która wymaga bezgranicznego oddania. Tak jakby deklaracja, że jesteśmy razem, oznaczała, że skreślamy innych i wszystko, co wokoło, by ciągle napawać się tylko tym jednym ukochanym. Coś Ci powiem – bardzo lubię zupę grzybową, ale gdyby ktoś kazał mi ją jeść codziennie, to pewnie po kilku dniach bym się porzygała.

Tak samo jest z miłością. Gdy jej za dużo i gdy jest taka zaborcza, przejada się. Zaczyna być wiezieniem, gdzie jedna osoba dusi drugą albo duszą się nawzajem. Duszą się z zazdrości i z niezrozumiałej potrzeby, by mieć na własność tego, kto się zadeklarował. Tak jakby deklaracja związku oznaczała wyzbycie się samego siebie, swoich pasji, znajomych i świata.

Ania mówi:

Nie pójdziesz tam* z nimi! Jeśli pójdziesz, to możesz już nie wracać.

(tam, czyli z kumplami na jakiś wieczorny wyjazd)

On mówi do niej:

Jak Ty pójdziesz dzisiaj do tej Danki, to ja za tydzień jadę do Karola.

Ona się nie zgodzi. Odbierze sobie własne wyjście, żeby uniemożliwić to, które on sobie zaplanował. Oboje będą siedzieć w domu. W ten weekend i w następny. I będą się ze sobą dalej dusić. On będzie kipiał, ona będzie ryczeć. On zechce trzasnąć drzwiami i uciec. Ona będzie się żalić koleżance, że już nie umie z nim rozmawiać i on jej już chyba nie kocha.

Widzisz tę głupotę? To jak dwoje kochających się ludzi dusi się nawzajem? Nie tylko tę drugą osobę, ale i siebie. Nikt tu nie ma szczęścia dlatego, że chciał go mieć za dużo. A co za dużo, to niezdrowo.

Trzeba dać sobie trochę siana. Pozwolić, by druga strona miała własne życie. Nie cisnąć na to, na czym nam tylko zależy. Wziąć pod uwagę też inną opcję. To jest wszystko sztuka kompromisu. I bez niego niczego nie da się zbudować. A nawet jeśli się da, to będzie to bardzo kruche. Jak taki domek z kart, że jak dmuchniesz, to pójdzie w pizdu i tyle będziesz go widzieć. W takim domku nie da się zamieszkać, bo jak trzaśniesz drzwiami, to Ci się na łeb zawali i zniszczysz wszystko.

To, co przyduszone albo się udusi, albo ostatkiem sił wyrwie Ci się i zniknie w popłochu. Tak jest ze związkami. Bywają piękne do czasu, kiedy nie zechcesz kochać za bardzo. Wtedy pękają jak szklanka, do której zlejesz sobie tłuszcz od ryby. Ryba smaczna, szklankę trzeba wyrzucić. I jeszcze na podłodze Ci się naświniło i nie dość, że masz stratę, to jeszcze trzeba sprzątać.

Ogarnij to. Z mniejszą kontrolą też może być dobrze. Ba, może być nawet lepiej, bo chętnie wraca się do takiego domu, w którym nikt Cię nie przywiązuje za nogę do kaloryfera. Tam, gdzie wchodzisz i wychodzisz wolno, chce się wracać.

3 komentarze:

  1. Hm ciezka sprawa troche. Mialam faceta i gdyby nie moja kontrola to zapewne raz na tydzien by sie spotykal,pobzykal i zajmowal potem swoimi sprawami. Bo to taki typ faceta. Niby kochal a czasu nie potzebowal ze mna spedzac bo praca,bo koledzy ,bo hobby. Taki facet jest do niczego. Wole takiego ktory lubi swoja kobiete,chce z nia soedzac czas i jest dla nowgo najwazniejsza a nie jest jedna z opcji. Bycie ze soba ma zobowiazywac a nie robie sobie to na co mam ochote

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie tyle ciężka sprawa, co po prostu nieodpowiedni partner dla Ciebie. To nie jest argument za tym, że nadmierna kontrola i podduszanie jest zasadne. Bycie ze sobą zobowiązuje to prawda - bezdyskusyjna, ale w tym wszystkim jest miejsce na "robię sobie na co mam ochotę". Wiem, że to może się wydawać dla wielu absurd, i brak logiki i dla tego właśnie tak wielu żyje w nieszczęśliwych związkach.
    Szczęścia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała takiego faceta, bo póki co wszyscy moi partnerzy to dusiciele. A odnośnie pierwszego komentarza, po co być z facetem skoro zdradzi przy pierwszej okazji, nie ma sensu takiego kontrolować, po prostu go odpuścić.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.