Co Cię nie zniszczy, to uczyni Cię silniejszym

października 26, 2017

Pamiętasz, jak ostatnio się nie udało? Już myślałeś, że się świat zawali. Już Ci się broda trzęsła, ręce drżały i żołądek skakał do gardła. To było jak grom. Tyle starań i wszystko szlag trafił. Nie powiodło się. Nosz kurde, już chciałeś pękać ze złości. Ale jakoś dałeś radę. Przetrawiłeś to, wyplułeś i żyjesz dalej.

A czy Ty wiesz, ile ja musiałam w swoim życiu przetrawić? Spierdoliłam naprawdę wiele rzeczy i się nie bronię. Głupia byłam, to miałam prawo i były takie momenty, kiedy myślałam, że się nie podniosę. Że to już jest cios ostateczny i dalej to już tylko dno i beznadzieja. Że zatonę jak ta dziurawa łajba i później będą mnie odwiedzać batyskafem. Ale nie. No jakoś nie. Głupia byłam, bo wydawało mi się, że człowiek zraniony jest człowiekiem coraz słabszym. Że jak Ci świat dopiecze, to później nie masz już obronnej skorupki i byle wiatr robi Ci dziurę w bebechach. A jest całkiem odwrotnie.

Magda straciła męża bardzo młodo. Miała zaledwie 27 lat, kiedy zginał w pracy. Nikt się kurwa do dziś nie przyznał, jak to możliwe, że młody chłop przed trzydziestką schodzi na zawał na służbie, ale tak jakoś wyszło i nie ma co drążyć tematu. Została sama. Z dnia na dzień rozwaliło się jej wszystko. Przyszło tylko takich dwóch panów i powiedzieli:

Przykro nam, Pani mąż zginął w trakcie pełnienia czynności służbowych.

A później ukłonili się i wyszli jak gdyby nigdy nic. I pierwsze, o czym Magda wtedy pomyślała, że oni robią tak codziennie i nie mają już serca. Chciała, żeby chwilę zostali, żeby może powiedzieli coś więcej, jakie „przykro nam” albo „będziemy się starać wyjaśnić tę sytuację”, ale nie. Nikt się nie pokwapił, żeby zapłakanej kobiecie powiedzieć to, co chciała wtedy usłyszeć. Poszli sobie i zostawili ją w tym M3 na Powiślu wyjącą wniebogłosy i tłukącą głową w ścianę. Gdyby nie sąsiedzi, przebiłaby się pewnie głową na klatkę. Ale cóż to, skoro na niczym jej już nie zależało.

Była w ciąży. W trzecim miesiącu. Mąż nawet nie wiedział, chciała z tym zaczekać do drugiej rocznicy ślubu, czyli jeszcze 4 dni. Cztery pierdolone dni i powiedziałaby mu, że stał się najszczęśliwszym facetem na świecie. Cztery pierdolone dni. Ale świat nie poczekał.

Na pogrzeb tak ją nafaszerowali prochami, że nie wiedziała, kto rodzina a kto delegacja z pracy. Widziała tylko jakichś ludzi, jakieś postaci w czarnych płaszczach, które drepczą w miejscu z zimna i rozglądają się na boki. Jej nie było zimno. Taki żal rozrywał ją od środka, że nie wiedziała nawet, jaka jest pora roku. Wtedy, na tym cmentarzu, 21 listopada, było jej już wszystko jedno. Gdyby nie siostra, pewnie zagłodziłaby siebie i dziecko na śmierć. Nawet pić nie chciała. Nawet nie spojrzała na ukochaną kawę latte. Chodziła od tygodnia z brudnymi włosami, w tym samym swetrze i przydeptanych kapciach. Ten obraz nędzy i rozpaczy zdawał się rozpadać każdego dnia.


Nie mamy lekko. Nikt nie dostaje gwarancji na życie. Każdy nam składa życzenia: zdrowia, szczęścia, pieniędzy, radości, udanej rodziny, dobrej pracy i tak dalej, ale komu się to spełnia, albo komu w pakiecie? Mało takich ludzi znajdziesz, bardzo mało. Bo jak mają kasę, to bez rodziny. Jak mają rodzinę, to biednie. Jak są zdrowi, to nie mają szczęścia, a jak mają i prace i rodzinę, to są chorzy. Pakietów przy rozdawaniu życia było bardzo mało i ten trafił, kto miał farta. Większość nie trafia i musi się użerać.

Ale nigdy nie jest tak, że nie wychodzimy z tego zwycięsko. Nigdy się nie zdarza, że jak coś człowiek przeżył, to później jest tak samo głupi, jak był. Zawsze jest mądrzejszy. Zawsze silniejszy. Każdy cios funduje nam taką zaprawę. Tak, jak matka hartuje dziecko zimą na sankach, tak my hartujemy się każdym upadkiem. Chyba że ktoś spadnie za daleko, to wtedy sam się nie podniesie. Ale jak tak na ¾ albo nawet całkiem, ale silny jest i zawzięty, to wstanie.

Jak ten feniks z popiołów, wyczołga się, obejrzy osmalone pióra, trochę je pogłaska i podrepcze w ciche miejsce, by je uleczyć. Posiedzi tam trochę, popłacze jeszcze, ale wydobrzeje i później wszystkim gały wyjdą na wierzch.


Wydaje nam się, że pewne zdarzenia to jest już taki całkowity gwoźdź do trumny. Że teraz to czeka nas już tylko beznadzieja, ale to wszystko jest ułuda. Taka mara, którą sami sobie tworzymy, żeby poczuć się lepiej. Człowiek słaby nie ma siły na walkę. On chce zostać tam, gdzie jest i nic nie robić. On nie wierzy, że może znaleźć w sobie jeszcze siłę na to, żeby wstać i żeby było tak, jak dawniej. Ale on ma tę siłę. Taką heroiczną siłę, która działa wbrew fizyce, chemii, biologii i zasadom zdrowego stylu życia.

W sercach zostają rany. W pamięci zostaje przeszłość, ale to wszystko umacnia. Pokazuje nam nowe strony życia, nowe możliwości – nasze możliwości. To nie jest przypadkowe i to nie ginie.

Od śmierci męża Magdy minęło 13 miesięcy. Żałoba się skończyła a wraz z nią pewien etap życia. Dziecko za dwa miesiące miało obchodzić roczek. Zbliżały się święta i wydawało się, że to będzie najgorsze. Drugie już samotne święta z maleńkim dzieckiem na ręku. Ten trudny rok przeżyła dla niego – dla małego Wiktorka, który jako jedyny pozostał jej po tej wielkiej miłości. To dziecko nigdy nie będzie wiedzieć, ile godzin spędzało czasami w brudnej pielusze, bo mama nie miała siły podnieść się z łóżka, a oczy miała tak zapuchnięte, że nie odróżniała przewijaka od wanienki. To dziecko nie będzie nigdy wiedziało, że przez pierwsze miesiące swojego życia płakali nocami oboje – ono z kolki a matka z żalu. Nigdy nie dowie się, jak ciężko było je wychować i ile razy matka myślała o tym, żeby je oddać.

Minie kolejny rok i Magda wydobrzeje. Mały zacznie chodzić i mówić i będzie widział matkę piękną, zadbaną, mądrą i zabawną. Ona będzie się z nim bawiła. Będzie puszczała mu bajeczki, huśtała na huśtawce w ogrodzie i czytała do snu. Będzie myślał, że to najlepsza mama na świecie. On nigdy się nie dowie, że kiedyś jej życie było wieczną imprezą, wieczną alkoholową libacją i gdyby nie poznanie jego ojca, pewnie dziś leżałaby w jakimś rynsztoku.

Po jakimś czasie w ich życiu pojawi się pewien pan i wszyscy będą mówić na niego „wujek”. Mama wyjdzie za mąż za wujka i przeprowadzą się na wieś, nad mazurskie jezioro, gdzie wujek ma stadninę koni. Mały Wiktor dostanie swojego kucyka, dużą piaskownicę a mama będzie miała ogród, w którym komary tną wieczorami jak szalone, ale i tak jest w nim cudnie.


Przetrwamy wszystko. Trzeba zacisnąć pięści i czekać, bo wkrótce wszystko może się odmienić. Będziemy mocniejsi, lepsi, bardziej rozsądni. Co nas nie zniszczy, to nas wzmocni. Trzeba tylko odbić się od dna. Trzeba chcieć. Nie przekonywać siebie, że już nic nas dobrego nie czeka i teraz to tylko usiąść i płakać. Trzeba patrzeć na przyszłość dobrze, nawet jeśli przez łzy.

Trzeba się czasami bardzo zawziąć w sobie i naprawdę bardzo zaprzeć, ale uda się. Musi się udać, jeżeli masz cel. Najgorzej go nie mieć. Nie mieć powodu, to tak, jakby zgodzić się na to, że odpuszczasz.

Bo nie ma takiej rzeczy, która się zdarza po nic. Takiego zdarzenia, które nie odciska na nas żadnego piętna. Nie ma tego złego, co nie odwróci się w dobro, jeżeli będziemy bardzo chcieć. Nie ma takiej tragedii, której nie pokona zawziętość i takiego żalu, który kiedyś nie okaże się potrzebny. Nie jesteśmy słabi, dopóki sami sobie na to nie pozwolimy.

Najgorsze, to wątpić w swoją siłę. Myśleć, że się nie da rady. Bo jak myślisz, tak jest. A jak znajdziesz powód, to znajdzie się sposób. I dasz radę. Bo wiesz, że trzeba dawać i że dużo czasu to być może zajmie, ale warto. Zawsze jest warto i zawsze się opłaca, bo robisz to dla siebie.

3 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że znalazłam Twojego bloga.... Twoje teksty pomagają mi w tak bardzo trudnym dla mnie czasie... Dziękuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również trafiłam przypadkowo na Twojego bloga. Czytam, pożeram Twoje teksty. Jeden za drugim. Ale mnie stawiają na nogi! Zaczęłam od tego, że ludzie pojawiają się w życiu po coś, po coś nas ranią. Dziś po raz pierwszy od miesiąca się uśmiechnęłam, zaczynam rozumieć, uczyć się... DZIĘKUJĘ !!!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.