Ta piosenka, której nie chcesz już słuchać

września 18, 2017

Łączymy wspomnienia z dźwiękami. W ważnych chwilach życia towarzyszą nam utwory, które na stałe zespalają się w naszej pamięci z jakimiś zdarzeniami. Super, gdy z dobrymi, ale cholera, często jest tak, że przyczepiają się do tego, czego pamiętać nie chcesz.

To taka kotwica. Wystarczy odpalić dany utwór i wszystko do Ciebie wraca. Każde wspomnienie, każde uczucie, słowo. Od razu to rejestrujesz. Z zajebistą bezbłędnością uruchamia się w Tobie ten odruch Pawłowa, a w środku wzbierają emocje.

I już o czymś praktycznie zapomniałeś. Już w ogóle nie przychodziło Ci to na myśl, a tu nagle jedziesz autobusem albo wchodzisz do galerii i bach – TA ZASRANA PIOSENKA!

Właśnie ta, jakby na świecie nie było żadnej innej. A taki fajny dzień miałeś. Takie super zakupy się szykowały, taka pogoda za oknem. No normalnie żyć nie umierać, a tu nagle TA PIOSENKA.


Nasz mózg jest zaskakujący. Potrafi tak świetnie łączyć wspomnienia, tworząc ścieżki neuronalne, do odpalenia których wystarczy jeden z bodźców im towarzyszących. Twój mózg nigdy nie zapomniał, jakie tego dnia miałeś spodnie, co leżało na stole, skąd ta muzyka dochodziła i kto przy Tobie stał. Ty nie pamiętasz, ale Twój mózg pamięta. On tam wszystko chowa. Ma ten swój zakurzony magazyn a w nim posegregowane wszystko. Każde zdarzenie, każdą sytuację, każdy dźwięk, smak, obraz, sygnał, dotyk i emocje.


Wszystko tam ma i trzeba mu małego bodźca, żeby to odpalić jak tę starą płytę, która choć trzeszczy, to gra jeszcze bardzo dobrze.

I tych piosenek się boisz. Kiedyś były takie ważne. Jak na przykład ta, przy której się poznaliście. Ta, przy której pierwszy raz Cię pocałował, zanim poszedł do tej rudej francy. Ta, która grała, gdy przegrałeś te zawody. I Ty nie chcesz ich słyszeć. Były tak ważne, a teraz robi Ci się słabo, kiedy lecą w tle.

Takie niby dźwięki. Jakaś baba drze ryja. Jakiś facet brzdąka na gitarze. Cóż wielkiego? Stary hit z wiejskiej potańcówy. Tylko że Tobie gotuje krew w żyłach. Dostajesz jak obuchem, przy pierwszych nutach.

Mógłbyś wtedy startować w „Jaka to melodia?”:


Po jednej proszę.

I wygrałbyś.

Bo Ty tej piosenki nigdy nie zapomnisz. Nawet jak na starość będziesz mieszać szczękę w szklance z sodą, to ten rytm sprawi, że ręka Ci zadrży. Nawet kiedy będzie Ci już wszystko jedno, to te pierwsze nuty cofną Cię o te kilkadziesiąt lat do TEGO MOMENTU.

Spojrzysz tak wtedy w dal, myśląc:

Szlag. To było tak dawno, a nadal mnie bierze.

Czas nie ma znaczenia. W umyśle nic Ci nie zginie. Ten magazyn nie ma granic pojemności i zawsze wylezie z niego to, co wrzuciłeś na sam spód. Jak ta piosenka, której tak bardzo nie chcesz słuchać. Jak to, co tej piosence towarzyszyło.

4 komentarze:

  1. Też mam mnóstwo takich piosenek. Zdarzało się, że wychodziłam z biura do toalety słysząc jakaś melodię kojarzącą się z pewnym mężczyzną, żeby nie rozryczeć się przy koleżankach. Wychodziłam ze sklepu, z imprezy, itd. Dotyczyło to wielu piosenek i wielu mężczyzn. Myślałam, że tak już będzie zawsze, bo długo to mnie trzymało. Trochę się jednak odmieniło. Teraz te same piosenki sprawiają, że się uśmiecham. Bolesne wspomnienia gdzieś uciekły i przypominają mi się miłe chwile związane z tymi osobami i radość, że pewne sytuacje pojawiły się w moim życiu. Nie wiem skąd to uczucie, ale cieszę się, że teraz jest właśnie tak.

    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że czas leczy rany i coś w tym rzeczywiście jest.

      Usuń
  2. Warto stworzyć nowe wspomnienia do starej playlisty :) Sprawdzone :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety z tymi piosenkami tak jest ��.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.