Są w Tobie dwie osoby – ta, którą chcesz widzieć i ta, której nie cierpisz

września 13, 2017

Masz w sobie tę piękną kobietę, która tak dobrze sobie radzi i tę wredną jędzę, której zwisają boczki. Masz w sobie tego męskiego faceta, który niczego się nie boi i tego chłopca, którego przeraża odpowiedzialność dorosłości. Masz w sobie dwie skrajności – tę, którą chcesz być i tę, której się tak boisz.

Nie jesteśmy jednowymiarowi


Ponoć człowiek najlepiej uczy się na błędach, ale najmniej boleśnie na czyichś, więc siebie dzisiaj wystawię na strzał, żeby opowiedzieć Ci, jaki to dualizm się w nas kryje i co z tego wynika. Otóż moja droga (bądź mój kochany, bo nie chce nikogo pominąć), mam taką naturę, że jestem i dobrem i złem. I empatią i skrajnym samozapatrzeniem. I miłością i chwilowym skurwysyństwem. I wybaczeniem i zemstą.

W swoich oczach chciałabym być zawsze taka super zajebista i nieskalana, ale prawda jest taka, że to niemożliwe. Jedno nie może w nas istnieć bez drugiego. Nie mogę być raz dobra, gdy innym razem nie będę francą. Nie mogą zawsze współczuć, nie będąc nigdy obojętną. Nie mogę, gdyż bez porównania nie wiedziałabym jak to robić.

Nasze dobre strony nijako wynikają ze złych. Jest w nas cały kalejdoskop emocji i wiele twarzy, które pokazują się w zależności od sytuacji. Gdy biorę na ręce dziecko, jestem wcielonym aniołem. Kiedy wchodzę do pracy i coś jest nie tak, zmieniam się w diabła.

I coś mi się tak zdaje, że teraz myślisz, iż trzeba z tym diabłem walczyć. Próbować z siebie wyplenić to, co złe? Mam rację?


Zastanów się chwilę i odpowiedz sobie w duchu, czy tak właśnie myślisz? Że z tym złym trzeba walczyć, że trzeba to tłumić, starać się wyrzucić ze swojego życia i nie przyznawać się do tego?

Stawiam, że na 99% stwierdziłeś, że tak.

Jeśli jednak jakimś cudem powiedziałeś NIE, to witaj w domu.

Ja też tak całe życie myślałam, że trzeba w sobie dusić tę naturę, której nie chcemy widzieć. Że nie wolno się przyznawać, że czasami masz ochotę wszystkich udusić. Że nigdy nie wolno dać po sobie poznać, jacy to my jesteśmy w duchu tak naprawdę zepsuci. Każdy taki jest na swój sposób.

Ja wiem, że masz w sobie taką cechę, której chcesz się pozbyć za wszelką cenę. Jest coś takiego też w świecie, czego nie możesz znieść. To działa na Ciebie jak płachta na byka. To sprawia, że wpadasz w szał, podczas gdy inni mają na to wylane. Jest coś takiego i Ty dobrze wiesz co.

I teraz dochodzimy do sedna i jednocześnie do bardzo bolesnego stwierdzenia, że – to jest Tobą.

Tak.

Jesteś tym, czego tak bardzo nienawidzisz. Jesteś tą cechą, która tak bardzo boli Cię w ludziach. Jesteś tym doświadczeniem, które przyprawia Cię o zawał. Masz to w sobie i masz też tego człowieka, który jest tego całkowitym przeciwieństwem, tego, który chce z tym walczyć, który ma dobre intencje. I tych dwóch ludzi bije się w Tobie cały czas i szarpie. Oni chcą tam sobie pourywać łby, bo jeden chce coś zrobić i kusi niczym diabeł, a drugi go powstrzymuje i zaklina na wszystkie świętości.

Raz wygrywa jeden, raz drugi. Jak w tej przypowieści:


Nie można jednego wynieść na wieczne panowanie, kosztem drugiego. Zawsze są oba. Jak dzień i noc, biel i czerń. Zawsze któryś musi okazać się górą.

Bardzo ganimy samych siebie za tę gorszą wersję. Za tę, której nie chcemy pokazać światu. Wiemy o niej i ona w nas żyje, ale za żadne świętości nie chcemy się do niej przyznać i pokazać jej innym. Ubieramy maskę, kisimy się w tej masce razem ze wszystkimi tymi nagromadzonymi emocjami, które pochodzą z tej strony, której nie chcemy dopuścić do głosu. Cierpimy w środku, bo ludzie wymagają od nas tej nienaganności.

Przecież oni sądzą, że ja jestem dobry. Nie mogę tak postąpić, nie mogę ich zawieść. Nie wolno mi dać teraz dupy. Skoro powiedziałem A, to muszę powiedzieć i B i brnąć w to dalej.

Tak myślimy, zabierając sobie prawo do korzystania z naszych zaworów bezpieczeństwa. Nie pozwalamy wyjść tej drugiej stronie, by się wyszalała i by wyrównała nam się energia. To raczej nie jest dobre.

Jeżeli wtłoczysz do jakiegoś pojemnika więcej powietrza, niż ten pojemnik jest w stanie pomieścić i będziesz nadal dobijał ciśnienie, to ścianki w końcu nie wytrzymają. Pękną i wszystko pójdzie w pizdu. Tak też jest z nami – jeżeli nie dajemy ujść tym emocjom, za które się tak karcimy, to one po pewnym czasie mogą nas rozsadzić. A wtedy zostaną już tylko zgliszcza.

Lecz kiedy od czasu do czasu odkręcimy zaworek bezpieczeństwa i pozwolimy im swobodnie wyjść, nic się nie stanie. Konstrukcja wytrzyma bez żadnej szkody i będzie mogła sprawnie funkcjonować.

Widzisz alegorię?

Ja wiele lat starałam się tłumić w sobie to, czego nie chce widzieć. To, czego w sobie nie lubię, to czym nie chce być i czego nie toleruję. I to wszystko niepotrzebnie, bo kiedy przychodziła taka skrajna granica, to nagromadzone emocje powodowały prawdziwą pożogę.

To nie jest jakaś ujma przyznać się do tego, że masz słabości, że coś Cię wkurwia, że czegoś nie trawisz lub coś Ci nie pasuje. Pozwól sobie raz na jakiś czas zakomunikować to z pełną ekspresją.

Krzycz.

Kłóć się, jeżeli trzeba.

Pobij te talerze po babci.

Rozwal ten telefon o ścianę.

Serio – jeżeli musisz, to zrób to i niech zejdzie z Ciebie wszystko to, co tak mocno tam trzymasz. Te dwie osoby w Tobie mają równe prawo do życia. Nie możesz jednej dusić, na siłę wierząc, że to jest dobre. Znajdź sposób, by pozwolić się rozładować tej ciemnej stronie. Żeby zobaczyć ten swój cień, zaakceptować jego istnienie i dać mu dojść do głosu.

Uwierz, że gdyby ta druga wersja Ciebie nie była do czegoś potrzebna, to byś jej nie miał. A skoro ją masz, to znaczy, że jest w tym jakiś sens i trzeba to wykorzystać na tyle, na ile to możliwe.

Te dwie osoby w Tobie powinny mieć prawo, by pokazać swoje ja. Uzewnętrznić się, nie krzywdząc nikogo, ale jednocześnie nie wstydząc się swojego istnienia. Czasami trudno jest zdjąć tę maskę i pokazać, co mamy pod spodem, ale uwierz mi, że to czasami jedyny sposób, by odczuć ulgę.

1 komentarz:

  1. wyparcie tej "ciemnej strony" powoduje jeszcze gorszy odzew. To "zamiatanie pod dywan" kiedyś `Nas` potknie i się zemści.
    Wiem to, odkryłem część "ciemnej strony mocy" i nadal odkrywam i poznaję. Poznaję przez zrozumienie, zamiast WYpieranie. Zrozumienie daje światło i wiedzę, wyparcie - niestety - lęki. TAK ... LĘKI.
    "Nie-ZMIENNĄ rzeczą w tym WSZECH-świecie jest nieustanna ZMIANA-Bryan Tracy"
    odkrywanie Siebie to Droga "przejście z pozycji Mistrza do Ucznia - Lao Tse", więc bolesność podąża za NAUKĄ. Zaś leniwa natura Człowieka, chce "mieć, kupić, posiadać,..."
    "tylko woda płynąca jest ŻYWA. Woda w stawie jest martwa, stoi i kiśnie. - Lao Tse"
    temu uczMY się, KochajMY i zmieniajMY; ŻYJMY
    Adagio

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.