Potępiamy, bo boimy się być tacy sami?

września 21, 2017

Chodź do mnie słonko i poczuj się jak na kozetce u psychoterapeuty… Żartuje, taki ze mnie terapeuta jak z koziej dupy ładownica do granatów. Ale ogólnie lubię myśleć nad naszym postępowaniem, nad celami, żalami, potrzebami i tym, co mamy w efekcie. Dużo się dzięki temu nauczyłam i coś Ci powiem – cokolwiek potępiasz, tego się boisz.

Boisz się być taki sam


Każdy z nas ma jakiś tam standard. Jednym standardy narzucili rodzice, innym szkoła, jeszcze innym znajomi, ale w sumie większość narzuciła sobie sama po obserwacji otoczenia. Nauczyliśmy się, że jak będziemy łazić w brudnych butach, to nas nazwą flejami. Że jak nie powiemy dzień dobry, to będziemy gburami, że jak nie nauczymy się gotować, to takie pipki z nas, bo życiowo nie zaradni a do tego jeszcze leniwi. Przypięliśmy wielu postępowaniom etykiety. Ogólnie trzeba być zajebiście idealnym, żeby nie podpaść, więc się staramy.

Potępiamy zachowania, postawy, wyglądy, słowa i wszystko, co wlezie. A jak już tak potępimy, to się rękami i nogami bronimy, by się czasami do tego nie upodobnić. Cokolwiek potępiamy, tym boimy się stać. Nosimy to w sobie, choćby w części i tak bardzo obawiamy się, że to wylezie i nas zeżre. Że zedrze z nas tę maskę, którą tak skrzętnie kleimy co rano na supergluta. Glut się czasami roztapia, a spod maski wychodzi twarz prawdziwa i cholera jasna, często nie taka, jaką chcemy widzieć.

No więc potępiamy więcej. Bo jak potępimy, to się odetniemy. Bo skoro czegoś nie tolerujemy, to znaczy, że w ogóle nie ma w nas nic z tego i możemy sobie spać spokojnie, a prawda jest taka, że co rano kołdra jest aż mokra od nocnej szarpaniny. Szarpiemy się z własnymi wadami, ze wszystkim tym, czego w sobie nie chcemy widzieć, co wydaje nam się żałosne, złe, głupie, bezmyślne i wredne. Oj jak bardzo chcemy postawić między tym a sobą grubą kreskę i krzyknąć:

Halo! Widzicie? To wszystko nie jest mną, ja tego nie lubię, ja się sprzeciwiam a to znaczy, że jestem inny.

Wiesz, czemu się sprzeciwiasz? Nie dlatego, że jesteś inny, ale dlatego, że nie chcesz być właśnie taki.

Mama mówiła, że te dziewczynki, które pozwalają chłopcom zaglądać sobie pod spódnicę to są nic nie warte. No i małe dziewczynki uwierzyły, że facetów nie wolno dopuścić do siebie bliżej, niż na wyciągnięcie ręki, bo będą złe. I potępiają wszystkie te, które to robią. I z jednej strony się boją być takie same, ale z drugiej chcą. I pragną i nienawidzą. I czekają i uciekają. Potępiają, bo boją się być takie same i że okaże się, że im się to podoba, i co wtedy? Matka się w grobie przewróci albo zrobi raban w domu starców i kto będzie czarną owcą w rodzinie? No kto?

Chłopcy uczą się, że płakać nie mogą, bo jak płaczą, to są pipy wołowe i nikt ich szanować nie będzie. I mali chłopcy wierzą. Zedrą sobie kolana i krztuszą się aż z bólu, bo chcieliby zapłakać, ale nie wolno. Boją się być tacy, jak Ci, którzy płaczą. I chcieli by, i nie mogą. I pragną pokazać, jak są wrażliwi, i bledną ze strachu. A jak już pękną, to nagle zlatuje się tłum i mówi:

Widzisz, a taki był twardy, niby chłop jak dąb, a wyje jak dziecko. Nic się nie nauczył, on sobie w życiu już nie poradzi.

Potępiamy to, czego się boimy, bo ktoś nam wmówił, że bać się trzeba. Potępiamy pijaków, bo tak bardzo obawiamy się, że moglibyśmy być tacy jak oni, a wtedy wszystko by pierdolnęło i całe te starania szlag by trafił.



Potępiamy szalonych, bo ktoś nam wmówił, że źle kończą i tak bardzo boimy się skończyć tak samo. Już serce wyrywa się ostro, by skakać z tego spadochronu i napluć na wszystko z góry, ale nie… Ja? Taki poważny człowiek? Nie, jeszcze mi się tak w głowie nie przewróciło.

Cokolwiek potępiasz, zastanów się, dlaczego. Co jest w Tobie takiego, że tak obawiasz się być taki sam. Jakie to doświadczenie sprawiło, że zobaczyłeś różnicę między „rób” a „nie rób”. To może się wydawać takie proste i takie banalne, ale zawsze jest przyczyna. Nie ma tak, że coś się wzięło znikąd, nigdy nie ma tak, że coś nie ma przyczyny.

Im bardziej coś potępiasz, tym jakoś tak wibracyjnie coraz bardziej się do tego przybliżasz. To nie jest wcale tak, że jak coś lubisz, to będziesz mieć tego wiele, a jak nie lubisz, to nie będziesz tego mieć wcale. To jest tak, że czemu przykładasz większe emocje, to wzrasta i tego jest właśnie najwięcej. I później nie dziw się, że objawia Ci się to, czego tak bardzo nie chciałeś.

Przecież potępienie to ogromna energia, bardzo silna i bardzo mocno znacząca to kwantowe płótno, które nas otacza. Ona zostawia na nim taki ślad, że za Chiny ludowe nie da się tego zmazać. Im częściej zostawiasz ślad potępienia, tym bardziej wzmacniasz jego wibrację, a czym wibrujesz, to masz.

To właśnie sprawia, że stajesz się podobny do tego, czego nie chcesz. To powoduje, że jest tego w Twoim życiu więcej. To właśnie doprowadza do tego, że dostajesz coraz więcej rzeczy, które możesz potępiać. A potem się dziwisz, że co? Okociły się jakoś te zdarzenia, czy jak? Ano tak – sam dołożyłeś cegiełkę, by było Ci coraz gorzej.

Prawo akcji i reakcji jest bezbłędne, a Ty nie możesz tego zatrzymać, bo tego się zatrzymać nie da. Bo mamy na świecie kilka takich praw, które nie patrzą na wiek, na status czy pochodzenie – dopierdalają każdemu, dopóty ten nie nauczy się, na jakiś zasadach toczy się ta gra.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.