Nasyć się emocjami, a poczujesz, że żyjesz

sierpnia 27, 2017

Kiedy patrzę na świat, zastanawiam się, czy pociąga nas zieleń drzewa, czy radość, jaką ten widok nam sprawia. Czy cieszymy się z tego, że w garażu stoi nowy samochód, czy z tego, jak przyjemnie nam się nim jeździ. Im bardziej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się, że nic nie jest ważne tak, jak emocje.

Posiadanie całego bogactwa świata może nie dać szczęścia. Ten fakt posiadania jest jakiś taki zwyczajny. On tak jakby nic nie zmienia. Zmiana wynika z tego, jak co postrzegamy. To te emocje sprawiają, że czujemy życie. Że chce nam się żyć i że nawet jak żałujemy, to i tak nam nie smutno.

Bez emocji nas nie ma


Ten pęd życia niszczy w nas jedno – dziecięcą zdolność do radości i odczuwania. Teraz na topie jest taka kontrola, że powściągamy swoje emocje, nie pokazujemy, że nam zależy, za bardzo się nie cieszymy i nie jaramy tym, co fajne. Musimy wyglądać tak dostojnie i poważnie, no bo co ludzie powiedzą? Że taka stara, a jak dziecko jeszcze? Albo, że taki poważany, a rozwydrzony jak szczyl? Trzeba trzymać fason i wszystko tak na miękkiej gumie przyjmować.

I co z tego mamy? Nic. Totalnie nic, bo nie doświadczamy tego, co jest chyba najważniejsze – emocji.

Nie śmiejmy się głośno, żeby się nie narażać na śmieszność.

Nie pójdziemy na karuzelę, bo to jest dla dzieci.

Nie zakochamy się, bo ponad 40 lat na karku.

Nie kupimy żółtych butów, bo nie wypada.

Nie rzucimy pracy, bo nas wyślą do psychiatryka.

Nie pojedziemy w góry, bo kondycji nie mamy.

Nie założymy kostiumu, bo wałki na boczkach.

Ogólnie to nic, tylko usiąść i płakać w czterech ścianach. Zawsze jest jakieś „ale”, że czegoś zrobić nie można. Zawsze jest powód, żeby odmówić sobie emocji. Żeby się zatrzymać przed skokiem do rzeki i powiedzieć:

Nie, bo mokro.

To nie rzeczy sprawiają, że nam dobrze. Ani nawet nie ludzie. To emocje, które nam wtedy towarzyszą. To dzięki nim czujemy, jak żyje się naprawdę.

To ten wnerw, kiedy Cię samochód ochlapie, sprawia, że czujesz, że żyjesz.

To ten uścisk ukochanej osoby powoduje, że czujesz coś ciepłego w sercu.

To ta kłótnia sprawia, że masz siłę walczyć.

I ten spokój sprawia, że możesz zrzucić zbroję i zaufać światu.

Mówią, że najcenniejsze w życiu są informacje. Inni, że pieniądze, a ja Ci powiem, że nie ma nic cenniejszego od emocji. I nie ważne, jakie one są – czy dobre, czy źle. Jedne i drugie kochamy tak naprawdę tak samo.

Dają nam kontrast. Pokazują co docenić, co olać i na co się starać, a co kantem puścić. Emocje są jak barometr. Nie stan posiadania pokazuje czy jest dobrze, ale nasze odczucia.



To jest tak, że siadasz sobie w ciszy i wiesz, czy jest dobrze, czy źle. Może być nawet ciemno i możesz nic nie widzieć, ale wiesz, czy Ci dobrze. Czujesz to. Emocje sprawiają, że wiesz, kierują Twoimi działaniami, gdzieś popychają i od czegoś odciągają. Emocje są wszystkim. Bez emocji umieramy. Możemy chodzić i oddychać, ale jesteśmy jak zombie.

Jak Marta. Marta dostała od życia w kość i stwierdziła, że już nic nie będzie jej ruszać. Czy słońce świeci, czy deszcz pada, to Marta ma zawsze taką samą minę.

Wszytko mi jedno. To i tak wszystko jest jeden wielki chuj. I tak źle, i tak niedobrze. Byle do emerytury.

Marta, gdy się uśmiecha, to mam wrażenie, że ktoś wisi nad nią i podciąga kąciki jej ust na sznureczkach zakończonych haczykiem. Pewnie znasz taki uśmiech, niby się ktoś śmieje, ale tak jakoś na siłę. Udaje, że jest ok, ale Ty wiesz, że nie jest.

Najgorsze to przestać reagować. Przestać się cieszyć, przestać złościć. Mistrzowie mówią, że osiągnięcie szczytów to stan, w którym masz na wszystko wylane, ale ja się takiego stanu boję. Nie wyobrażam sobie, żeby iść przez życie bez emocji i żeby było mi wszystko jedno. Może za mało jeszcze wiem. Może niewiele rozumiem, ale nie chciałabym tak.

Nie chciałabym być jak Marta, na której nie robi wrażenia nic – ani zagraniczna podróż, ani orgazm. Więc po co żyć, skoro nic ma nie mieć smaku? Po co wstawać, skoro położysz się tak samo wyprany z emocji, jak się obudziłeś? Po co robić cokolwiek, skoro jak skończysz, to nic się w Tobie nie zmieni?

Napędzają nas emocje


Bez emocji jesteśmy jak ręcznik wyżęty na PRL-owskiej tarze. Jak mąka, która niby fajna, ale bez smaku. Bez emocji jesteśmy puści. Można nas trzepnąć w łeb i ze środka wydobędzie się taki głuchy dźwięk, a oczy spojrzą tak nieprzytomnie przed siebie, ale i tak niczego nie zauważą. Bez emocji nas nie ma.

To jest nasze paliwo, a skoro tak, to trzeba się nim ładować.

Patrzeć i widzieć.
Jeść i czuć smak.
Wąchać i się zachwycać.
Słuchać i rozumieć.

Odbierać zmysłami najwięcej, jak się da. Bez tego nas nie ma. Im więcej mamy emocji, tym więcej motywacji i motywują nas tak samo dobre emocje, jak i złe, a te drugie czasami jeszcze bardziej.

Kiedy ktoś Cię urazi, to się wkurzysz, ale postarasz coś osiągnąć, żeby tamtemu utrzeć nosa.

Kiedy się z kimś dostaniesz, to zapłaczesz, zagryziesz zęby i zrobisz wszystko, by za Tobą zatęsknił.



Bez emocji nie zrobisz nic. Bez szczęścia i spełnienia, bez złości i zazdrości. Kompletnie nic albo niewiele.

Im więcej emocji przyjmujesz, tym więcej w Tobie siły. Ustawiasz sobie je wedle priorytetów. Motywujesz się, ładujesz – tak radością, jak i złością, dlatego nie potępiaj tej drugiej, bo bez niej świat byłby bezbarwny.

Wyjdź z domu, głęboko odetchnij, ale nie dlatego że musisz, żeby się nie udusić. Odetchnij, czując. Niech to przez ciebie przejdzie, niech szarpnie Twoimi płucami, zalewając mózg dawką tlenu, która sprawi, że zachwiejesz się na nogach, a palce zadrżą Ci, jak rażone prądem.

Spójrz przed siebie, ale nie tak, jak na obraz, który widzisz codziennie, ale jak na coś, co widzisz pierwszy raz w życiu. I niech to Cię zaskoczy. Piękno każdego elementu, misterny plan wszystkiego niech się wwierci w Twoją głowę jak obraz rzeczy, dla której mógłbyś się rzucić w przepaść.

I zrozum, jakie to wielkie szczęście, że tu jesteś. Jaka radość, że Twoje cudne ciało może to czuć i może to wiedzieć. I jakie jest to wielkie błogosławieństwo, że dano Ci ten węch i ten wzrok, a dzięki nim emocje.

Ludzie dzielą się zasadniczo na dwie kategorie. Na tych, którzy chodzą w klapkach na oczach i na tych, którzy je zdjęli, a spod tych klapek popłynęły im łzy. Bo chujowo jest. Bo ciężko, bo trzeba walczyć, bo za darmo nic nie ma, a miłość bywa trudna, ale jednak Ty masz możliwość tego doświadczać. I to trzeba docenić.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.