Kobiety nie są słabą płcią, palancie!

sierpnia 20, 2017

Takie to słabe. Takie to naiwne. Bez facetów sobie z niczym nie poradzą, no normalnie z ręką w nocniku by zostały. Serio? Naprawdę tak uważasz, faceciku w rurkach na dupie?

Kobiety są słabe? Ocipiałeś?


Mam takiego kolegę, nazwijmy go Maciej. Maciej jest dobrym chłopakiem, ale ma nas, kobiety, za ludzi drugiej kategorii. Sukinkot nigdy nie straci okazji, żeby zatrzymać się przy wypadku i powiedzieć:

- O, widzisz? Baba! Całe życie powtarzałem, że prawo jazdy nie jest dla baby, haha.

A ja tak sobie siedzę, patrzę na niego spod byka i się pytam:

- Chłopcze, nie wysrałeś się dzisiaj do porządku czy jak?

No normalnie wszystko się wtedy we mnie gotuje. Bo ja rozumiem, że niby każda płeć jest lepsza w czym innym.

My lepiej dzieci pilnujemy, oni lepiej meble z Ikei skręcają.

Nam lepiej malowanie paznokci wychodzi, oni są perfekcyjni w goleniu.

My mamy cycki, oni… no dobra, czasami też mają…

Ale ja dzisiaj nie o tym. Raczej o krzywdzącym stereotypie, że kobiety są słabą płcią.

Bo niby tak nas natura ukształtowała. Facet miał się szlajać po chabaziach w celu upolowania dzikiego (i zjadliwego przy okazji) zwierza, a baba miała siedzieć w chałupie, ognicho pod tego zwierza palić i dzieci bujać.

I tak było przez wieki. No normalnie piękny podział obowiązków.

Ty chłopie masz więcej siły i wyższy jesteś, to poszedł jazda na polowanie. Ja mniejsza, ale czulsza i bardziej emocjonalna, to chałupę ogarnę. I w sumie dobrze.

Tylko że to wcale nie oznacza, że my jesteśmy słabszą płcią.

Kobieta to by sobie jeszcze nie takiego mamuta upolowała, bo jakby się zawzięła, to by biedny sam zdechł dla świętego spokoju.


Ok, potrzebujemy facetów, żeby podtrzymać gatunek. Potrzebujemy ich, żeby wyręczyli nas w tym, co dla nas za ciężkie/za trudne/za nudne i za mało ważne. Ale kiedy tego przysłowiowego chłopa w domu nie ma, ale coś zrobić trzeba, to co wtedy? To wtedy zakasujemy rękawy i bierzemy się do roboty.

O dziwo nie zdychamy przy najlżejszym katarze. Udaje nam się nawet przeżyć okres, co ¾ facetów by chyba zabiło i – uwaga, bo to będzie petarda – nawet poród dajemy radę przeżyć! Jak do kurki rurki? Jakim to cudem ta słaba płeć potrafi to przeżyć?

A to już jest, proszę pana czarna magia. Takie voodo. Babki i matki nas tego uczą od najmłodszych lat. Tak samo, jak tego, żeby nie zadawać się z palantami.

Wiesz, ostatnio sama targałam lodówkę przez pół podwórka. Ty masz pojęcie, ile waży lodówka? Zdecydowanie o 98% za dużo. A czemu targałam? Bo nie miał kto? A czemu mi się udało? Bo jestem kobietą, a kobiety to nie jest słaba płeć. My sobie potrafimy dać radę.

Jedną nogą huśtamy dziecko, drugą myjemy podłogę. Jedną ręką ścieramy blat, a drugą mieszamy pomidorówkę. I to wszystko jednocześnie.

A jak jeszcze zadzwoni telefon, to odbierzemy łokciem i powiemy:

- Nie, no coś Ty, nic nie robię akurat.

Potrafimy sobie dać radę, ale tylko wtedy, kiedy chcemy.

Gdy nie ma nam kto pomóc i nie ma kto wyręczyć, odwalimy najgorszą robotę. Zapanujemy nad wszystkich. Ogarniemy dom, dzieci, pracę, ogródek i jeszcze siebie.

Tylko co z tego, skoro mąż, który wróci z pracy, powie;

- A coś Ty cały dzień robiła? Seriale pewnie oglądałaś?

I wtedy zrobi nam się przykro. Tak zwykle po ludzku przykro, bo znowu wyjdzie na to, że jesteśmy słabe, a nasza praca to jest takie nic.

Nie jesteśmy słabe


Potrafimy się podnieść nawet po największym ciosie.

Potrafimy dać z siebie tyle miłości, że brakuje nam już tchu, żeby oddychać.

Potrafimy zagryźć zęby i iść przebojowo po swoje, nawet gdy inni pukają się w czoło.

Potrafimy poradzić sobie same, jeśli wiemy, że innego wyjścia nie ma.

Nie jesteśmy słabe. Jeżeli emocjonalność to oznaka słabości, to ten, kto to wymyślił, myślał dupą, a nie głową.





Miarą siły jest wrażliwość


Mamy ją. Potrafimy rozczulić się na widok biegającego po parku pieska, a później zakasać rękawy i pchać przez ten park wózek z dzieckiem, które wrzeszczy nam wniebogłosy.

Potrafimy zachwycić się wyglądem róż, a później wziąć szpadel i iść kopać dziury, żeby te róże zasadzić.

Umiemy słodko wzdychać, jak to trudno z tym kołem od auta, a później wziąć klucz, stanąć na nim i święcie wierzyć, że damy radę okręcić.

Nie zawsze nam się udaje, ale zawsze próbujemy. Robimy to, bo wiemy, że delikatne ciało nie oznacza delikatnego ducha. Że można pogodzić uczuciowość z byciem twardą sztuką.

Potrafimy być delikatne i wojownicze. Miękkie i twarde jak skała. Słodkie i ostre jak miecz samuraja.

Nie jesteśmy słabą płcią. Kobiet nie trzeba rozumieć. Kobiety trzeba kochać, do cholery!

3 komentarze:

  1. Wydaje mi się że określenie słaba płeć odnosi się do fizyczności - a tu akurat zaprzeczyć się nie da, że kobiety są słabsze od mężczyzn. Jednak pod większością innych walorów, głównie psychicznych są zdecydowanie silniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały ten artykuł wygląda na żale niedowartościowanej kobiety która w sposób stereotypowy krytykuje wszystkich mężczyzn, choć tak bardzo przeszkadza jej szufladkowanie kobiet. W każdym z nas drzemie instynkt przetrwania, więc tak kobiety, jak i mężczyźni nie umierają z głodu/przepracowania jak zostaną sami przez tydzień. A o predyspozycjach płci do danych czynności nie ma co teoretyzować, bo wiadomo że kobieta przyniesie sobie zakupy, a facet ugotuje obiad, ale wystarczy popatrzeć na statystyki. Ilu mężczyzn pracuje w przedszkolu jako opiekunowie? A ile kobiet pracuje (fizycznie) na budowach czy w warsztatach? Należy robić to co nam najbardziej odpowiada i wspierać się na wzajem, a nie szukać dziury w całym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie zrozumiałeś/zrozumiałaś mojego tekstu. :) Ja nie krytykuje mężczyzn i się nie żale - dodaje kobietom wiary w to, by nie zrażały się opiniami, że sobie z czymś nie poradzą. Przeczytaj mój tekst jeszcze raz - mowa w nim o tym, że jedna i druga płeć jest w czymś dobra i to jest fajne. ;) Pozdrawiam.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.