Powiedz dziś „dziękuję”- nie wstydź się

lipca 02, 2017

Słowo „dziękuję” ma ogromną moc. Jest w nim coś takiego, co zmienia dzień, zmienia postrzeganie, emocje i odbiór tego, co się dzieje. W słowie „dziękuję” jest siła. Siła, nad którą można zapanować i którą można wykorzystać świadomie do tego, żeby czuć się lepiej. Słowo „dziękuję” leczy.


Mów „dziękuję” - a dlaczego Redaktor?


Ano dlatego, że nic Cię to nie kosztuje. Nic nie tracisz i korona też Ci z głowy nie spada, kiedy dziękujesz. Wręcz przeciwnie – czujesz wtedy, że jakby masz więcej. Skoro dziękujesz, to znaczy, że coś dostałeś, prawda? Znaczy, że czegoś Ci przybyło, a przecież chcesz, by przybywało Ci rzeczy, za które chce się dziękować. Przyznaj się, cholera, że chcesz tego. Każdy tego chce.

Kiedy słyszysz „dziękuję”, robi Ci się jakoś tak lżej na sercu. Jakoś tak lepiej na duszy. To słowo niesie ze sobą silny przekaz. Wystarczy, że ktoś Ci podziękuje, a Twój stan jakoś momentalnie się zmienia. Czasami niezauważalnie, innym razem silniej, ale zawsze zatrzymujesz się wtedy na chwilę i świadomie rejestrujesz to słowo. Jesteś tak stworzony, by je rejestrować, a skoro tak się dzieje, to przecież nie bez przyczyny.



Czytałam kiedyś, że wdzięczność ma większą siłę niż miłość. Jak jest naprawdę, tego nie wiem, bo alfą i omegą nie jestem i być nie zamierzam, ale coś w tym jest. Uczucie wdzięczności działa na tego, kto je kieruje i tego, do kogo jest skierowane. Siłę samego tylko słowa „dziękuję” udowodnił między innymi Masaru Emoto w swoich słynnych doświadczeniach z wodą. Okazuje się, że nie jest ważne, za co dziękujesz. Za paczkę kurierowi, za informację na infolinii czy za podwyżkę szefowi. Ważne tylko, by dziękować. Powiedzieć to magiczne „dziękuję”, ale nie tak sucho i na odpierdol, tylko szczerze, z serca i całkiem wyraźnie.

Nie musisz też dziękować komuś, możesz podziękować sobie, światu czy okolicznościom. Liczy się samo uczucie i intencja.

Dlaczego nie dziękujemy?


Niby wychowują nas tak, byśmy byli grzeczni, mówili dzień dobry i dziękowali za cukierki, ale czy zwróciłeś uwagę, że to „dziękuję” często ciężko nam przychodzi? Jest wiele takich sytuacji, w których tak naprawdę nie trzeba go mówić. Możesz powiedzieć ok, szybkie i młodzieżowe „dzięki” albo nie mówić nic. To „dziękuję” wydaje Ci się niepotrzebne wtedy, gdy wiesz, że coś Ci się należy jak psu micha. Czy słusznie?

Od dziecka będąc w sklepie, po zapłaceniu rachunku mówiłam „dziękuję, do widzenia”. Ktoś kiedyś zwrócił mi uwagę, że nie powinnam dziękować, bo nic tam przecież nie dostałam za darmo. Zapłaciłam, więc nie muszę dziękować. To było dla mnie dziwne, ale do dziś dnia nie zmieniłam i nie mam zamiaru zmieniać tego nawyku. Odchodzę od lady ze słowami „dziękuję, do widzenia”. Czy robię dobrze?

Możesz powiedzieć, że to indywidualna kwestia. Że to wyraz szacunku, nawyk lub co tam chcesz. Prawda jest natomiast taka, że sztuką jest mówić „dziękuję” wtedy, kiedy teoretycznie nie musisz. Bo dziękujesz ekspedientce za to, że miło Cię obsłużyła, bo chcesz wyrazić wdzięczność za to, że ktoś Ci pomógł, że coś Ci powiedział i tak dalej. Czy Ty myślisz, że świat tego nie rejestruje? Że on nie widzi, że Ty masz wiele powodów do wdzięczności? On widzi. Doskonale widzi i rozumie.


Ludzie, którym mówisz „dziękuje”, patrzą na Ciebie przychylniej, Ty sam czujesz się z tym dobrze, bo taką kulturę masz, obycie i tak dalej. Wynikają z tego same pozytywy. Naprawdę. To dziękowanie to nie jest jakiś przymus.

I nie chodzi oczywiście o samo „dziękuję”. Gdy ktoś Ci pomaga, kiedy robi coś dla Ciebie, czego sam nie zrobisz, nie umiesz lub nie chcesz, dobrze jest wyrazić wdzięczność. W więcej niż jednym słowie powiedzieć, że doceniasz czyjąś pomoc, że była dla Ciebie ważna, potrzebna. Dzięki temu nie tylko Ty czujesz się lepiej, ale i ta osoba ma piękny dzień.

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz ktoś przyszedł do Ciebie i tak szczerze podziękował. Powiedział: dziękuję, że mi pomogłeś, to wiele dla mnie znaczyło i nigdy Ci tego nie zapomnę. Nie mięknie Ci serce? Nie czujesz wzruszenia i nie masz ochoty pomagać więcej?  Nie ma bata, żeby empatycznego człowieka to nie ruszyło. Nawet jeśli pomógł nieświadomie i bez większego wysiłku. Otrzymując wdzięczność, chce pomagać więcej i więcej, a to zmienia świat. Dziękowaniem zmieniamy rzeczywistość, wydobywamy z ludzi te najlepsze cechy – współczucie, chęć niesienia pomocy, troskę.

Jeżeli robisz coś, za co nigdy nie usłyszysz słowa „dziękuję”, to z czasem Twój zapał słabnie. Jeżeli ludzie Ci dziękuję, dostajesz skrzydeł. Kiedy Ty wyrażasz wdzięczność dla kogoś lub czegoś, budujesz w swoim świecie stan, w którym wdzięczność wyrażana jest też w Twoim kierunku. To takie proste.

Dziękujmy sobie. Nawet jeżeli z pozoru nie ma takiej potrzeby. Mówmy to zwyczajne „dziękuję”, bo świat staje się wtedy piękniejszy. Wdzięczność przyciąga do nas to, co najlepsze. Koi, leczy rany, motywuje, dodaje energii i scala nas z tym, do czego zawsze dążyliśmy. Wdzięczność daje kopa, popycha do przodu, edukuje i kieruje naszą uwagę we właściwym kierunku. „Dziękuję” nic nie kosztuje, a bywa cenniejsze niż złoto.

3 komentarze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.