Jak radzić sobie z poczuciem niesprawiedliwości?

lipca 19, 2017

Im było łatwiej. Ona dostała od życia więcej. Jemu zbyt szybko się to wszystko udało. Znasz to? Czujesz, że żyjesz w niesprawiedliwym świecie, który zawsze rzuca Ci kłody pod nogi. Że zawsze masz pod górkę i narasta w Tobie frustracja. Tak jest, prawda?

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie jedna z czytelniczek (pozdrawiam Cię Kamilo). I przy okazji zachęcam do zadawania pytań, tak pod wpisami, jak i na Facebooku, bo najciekawsze na pewno doczekają się odpowiedzi w formie wpisu.

Ok, formalności za nami, więc do rzeczy.

Sprawiedliwość – podaj mi definicję


Ja wiem, że Ty chcesz sprawiedliwości, bo wszyscy mamy w sobie coś takiego, co zmusza nas do myślenia, że każdemu powinno być tak samo. Nie chcemy widzieć, że innym jest łatwiej. Nie chcemy być na tej straconej pozycji i ciągle walczyć bez efektów, kiedy inni uzyskują je w mig. To się wydaje cholernie niesprawiedliwe. Nie masz tak czasami, że czujesz się człowiekiem drugiej kategorii? Takiego gorszego sortu, który musi tyrać na każdy kawałek chleba i tańczyć na rzęsach na każde dobre słowo?

Nie musisz odpowiadać, bo ja wiem, jak jest. Trochę już na tym świecie żyje, wiele widziałam i wiele przeżyłam. I wiem. I Ty też wiesz, że jakby nie obracać kota ogonem, to tak właśnie jest.

- Zawsze znajdzie się ktoś, do kogo szczęście przychodzi samo, podczas gdy Ty szukasz go od lat.

- Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma kupę kasy, a nic nie robi, podczas gdy Ty wstajesz bladym świtem i wracasz wieczorem bez grama energii.

- Zawsze też spotkasz gdzieś kogoś, kto odnosi same sukcesy, podczas gdy Ty się starasz, ale wszystko i tak spala na panewce.

- I zawsze też gdzieś pojawi się ktoś, kto się będzie miał z czego cieszyć, gdy Ty ukradkiem ocierasz łzy.

Więc jak to jest? Mamy sprawiedliwość? Mamy i jednocześnie nie mamy.

Powiesz, że to niesprawiedliwe, że musisz ciężko pracować, a komuś kasa i wszystkie dobra przychodzą z łatwością. Lecz ktoś inny powie, że to niesprawiedliwe, że Ty możesz pracować i jednak dążyć do czegoś, podczas gdy on jest przykuty do wózka i choćby chciał, to tego nie zrobi. Znajdzie się natomiast jeszcze ktoś – śmiertelnie chory, który powie, że ten na wózku ma szczęście i to niesprawiedliwe, bo on musi za kilka dni umrzeć, a ten na wózku jeszcze sobie pożyje. Na to wszystko przyjdzie ten, który nic nie musiał robić i powie, że to jednak niesprawiedliwe, że on nie może zaznać tego, jak się coś tworzy i jak inni to robią, to jemu wszystko z nieba spada i dlatego nie ma motywacji, by do czegokolwiek się ruszyć.

Jest sprawiedliwość?


Powiedz mi, czy sprawiedliwe jest, że piękna młodziutka antylopa zostaje rozszarpana przez krwiożerczego lwa? Niczemu nie była winna. Żyła sobie, hasała, skubała trawkę i nagle przybiegł ten skurwysyn i odebrał jej życie.

Czy antylopa jest winna tego, że jest antylopą albo czy lew jest winien tego, że urodził się lwem?


Mamy mylne przeświadczenie o sprawiedliwości, bo wydaje nam się, że każdy powinien mieć tak samo. Każdemu powinny być dane takie same talenty, taka sama uroda, taki sam start i identyczna zawartość portfela. Tylko że nie dostrzegamy jednej, bardzo ważnej rzeczy.

Czy sądzisz, że cokolwiek, co się dzieje, miałoby się prawo dziać, gdyby nie tak właśnie miało być? Że zaistniałaby jakakolwiek sytuacja, na którą świat czy Bóg nie wyraziłby zgody? Że mogłoby się stać coś, co nie powinno się stać?

Wierzę w nieśmiertelną duszę, która wciela się wielokrotnie. I nie obchodzi mnie, co o tym sądzisz. Też możesz wierzyć albo nie. I sądzę, że każdy z nas był już wszystkim albo wszystkim będzie. I każdy kiedyś był skrzywdzonym i tym który krzywdził. Każdy był antylopą i każdy lwem. Każdy był kochanką i zdradzaną żoną, zabójcą i wybawicielem, złym i dobrym, pożogą i pomocą.

Nie może być tak, że w jednym życiu będziesz wszystkim i każdym. Że będziesz jednocześnie tym zdrowym, tym bogatym, tym kochanym, tym mądrym, tym zaradnym i tym szczęśliwym. W każdym życiu doświadczasz czegoś dobrego, a inne rzeczy kuleją, a później jest zmiana, bo nie można tysiąc srok za ogrom złapać w jednej chwili.

Teraz cierpisz, bo Kryśka czy inna Zdziśka żyje sobie jak pączek w maśle, a Ty tyrasz. A czy przeszło Ci przez myśl, że kiedyś te role były odwrócone? Ona tyrała, a Ty leżałaś do góry brzuchem? A może dopiero tak będzie. Dlaczego sądzisz, że sprawiedliwość to coś, co można rozpatrywać w kategoriach jednego – jakby nie patrzeć – cholernie krótkiego życia?

Gdybyśmy żyli raz, to dopiero byłaby niesprawiedliwość.


Naprawdę uważasz, że ten gdzieś tam na górze pozwoliłby na to, by jednych faworyzować, a drugim dawać w kość? Że są dla niego ludzie gorsi i lepsi? Bardziej zasługujący i mniej?

Prawda jest taka, że nie poczujesz nigdy prawdziwego oblicza sprawiedliwości, jeżeli nie uwierzysz w tę nadrzędną siłę, którą ja zwę Bogiem i nie przyjmiesz do wiadomości, że żyjemy więcej, niż jeden raz.

A kiedy zrozumiesz, że przyjdziesz tu po raz kolejny i kolejny, i zaznasz wszystkiego, każdej dobrej i złej strony człowieczeństwa, to sprawiedliwość i niesprawiedliwość przestanie dla Ciebie istnieć.

I nie myśl sobie, że ja się z taką wiedzą, czy zrozumieniem urodziłam. Wiele razy musiałam dostać od życia w dupę, żeby zacząć szukać, myśleć i rozumieć. I kiedyś też ciskałam gromy w niebo, że dlaczego to tak jest, że innym się powodzi, a u mnie klops. Do dziś się czasami zapominam i denerwuję, ale po chwili łapę się na tym, że: ej, halo, Ty zapomniałaś, jak jest?

I wtedy sobie przypominam i jest mi lżej.

Zazdrościmy komuś czegoś, czego już zaznaliśmy albo kiedyś zaznamy. A wszystko to dlatego, że ograniczamy swoją egzystencję do tych kilkudziesięciu lat, które będziemy tu żyli.

Możesz wierzyć, w co chcesz, zrozumieć i przyjąć mój punk widzenia albo dalej sądzić, że inni mają lepiej, a Ciebie to świat spisał na straty. Ale coś Ci powiem – nie ma na świecie niczego, co zaistniało i co nie było potrzebne. Nie ma człowieka, który urodził się bez powodu, drzewa, które samo wyrosło bez odgórnego planu ani zdarzenia, które do niczego się nie przysłużyło.


Masz niepowtarzalną okazję doznawać człowieczeństwa w każdym wymiarze. Doświadczyć każdej emocji, każdego możliwego efektu swojego postępowania. Może teraz rwiesz włosy z głowy, płaczesz i szukasz odpowiedzi, ale naprawdę kiedyś będziesz tym, kto głaszcze swoje włosy z miłością, uśmiecha się i odpowiada innym. Tylko że nie można być jednocześnie antylopą i lwem.

Dobro i zło w naszym pojmowaniu jest jasne. Karyna zrobiła Ci brzydką rzecz, więc jest zła. Ty cierpisz, więc jesteś dobry, bo znosisz razy i nie mścisz się. A przyszło Ci do głowy, że kiedyś, być może dawno temu, to Ty podłożyłeś Karynie świnię i to ona tak cierpiała? I co wtedy? Jest sprawiedliwość?

Rzeczy po prostu się dzieją i ponoć w głębszym rozumieniu nie są ani dobre, ani złe. Po prostu są, a wiesz dlaczego? Bo nie można nikogo zabić. Nie można nikogo zniszczyć i wykluczyć go z tej gry dlatego, że ta gra się nie kończy. Zmieniamy sobie tylko postać i pionki wracają znowu na właściwe miejsca, tylko już na inne.

Dziś ja daje Ci kopa, jutro Ty dasz mi. Dzisiaj ja mam lekko, jutro tamten będzie miał.

Jeżeli czujesz niesprawiedliwość dlatego, że ktoś inny coś ma lub czegoś doświadcza, to dąż do tego, by mieć to samo. Być może się uda, a jak nie, to znaczy że to jest lekcja na inne życie.


Wiesz, co zawsze powoduje łzy w moich oczach? Przypomnienie sobie o tym, że to ja nadaje zdarzeniom wartość. To ja oceniam je jako dobre lub złe, pozytywne lub negatywne. I zrozumienie, że dzisiaj mam tak, bo to wybrałam, ale przyjdzie taki dzień, kiedy będę mieć inaczej. I zrozumienie – może Cię to zszokować – że nawet ten ból jest piękny. Bo bez tego bólu, bez poczucia tej niesprawiedliwości, nigdy nie mogłabym się połapać, co jako człowiek powinnam robić, a czego nie.

Ból uczy nas empatii, uczy nam doświadczania innej strony Boga. Niesprawiedliwość pokazuje nam, jak być dobrym dla bliźnich i jak wykrzesać z siebie tę miłość, z której jesteśmy stworzeni. Bo takie jest nasze tworzywo, tylko my tego nie rozumiemy.

Nie zazdrość tym, którym się wiedzie lepiej. Pomyśl o tym, że kiedyś też będzie im źle. I że przyjdzie też taki dzień, kiedy Ty znajdziesz się na ich miejscu. Na każdego czeka wszystko. Gdy to rozumiesz, ciężar spada Ci z ramion. Tylko żeby to pojąć, trzeba często dojść do granicy bólu albo po prostu otworzyć się na tę siłę, której jesteś częścią.

Kiedy czujesz niesprawiedliwość, spójrz na to z boku. Spróbuj sobie wyobrazić wersję, o której mówię i nie zazdrość. Nie przeklinaj, nie płacz i nie odwracaj się od świata. Przerób tak jak się należy tę lekcję, którą Ci daje i podziękuj za nią choćbyś, miał dziękować przez łzy. Doświadczasz każdego aspektu życia. Teraz padło na ten. Czy to jest złe? Nie, to po prostu jest. Zło i dobro, sprawiedliwość i niesprawiedliwość to Twoja ocena. Przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy role się odwrócą.

2 komentarze:

  1. Tez jestem osoba wierzącą i choc nasza wiara nie bierze pod uwage reinkarnacji to ja tez mam nadzieje ze ona jednak istnieje. Bo gdyby nie istaniala to byloby to wlasnie niesprawiedliwe.
    Ale wiele jest w tym prawdy,ze jedni siedza i czekaja i samo do nich przychodzi a inni namecza sie a i tak zostaja z niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię by siedzieli i czekali i samo do nich przychodzi. Może na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale chęć zrobienia czegoś i zrobienie tego daje satysfakcje i szczescie. Burzy to spolegliwość. Oj każdy ją ma. "zacznę od jutra" zamień na "dobra, zrobie, ale 5 tylko minut".... Po to zeby po chwili okazało sie, że “ok, jeszcze chwile to porobię bo dobrze idzie" i nagle sie okazuje ze nie taki diabel straszny, albo ze strach ma wielkie oczy. Ciągle przeżywam takie problemy. Spolegliwość zabiera wiecej energii niz wykonanie planu, bo jesteśmy sobą rozczarowani. I odwrotnie, wykonanie planu, nawet próba, daje satysfakcje, przyjemność której chcemy wiecej i wiecej. ☺️. I tak to jest jak sie ma cos na co inni dlugo muszą pracować. Spolegliwość jest bardzo droga.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.