Głęboko oddychaj, a znajdziesz spokój

lipca 09, 2017


Tempo życia, jakie narzucił nam teraz świat, jest szaleńcze. Żyjemy w nieustannym stresie. W stanie permanentnego napięcia, które czasem spowodowane jest nie wiedzieć czym. Ja też żyję w stresie. Jestem tylko (lub aż) człowiekiem i stresów jest u mnie pod dostatkiem. I wiem też, że nie sztuką jest powiedzieć „nie stresuj się”, skoro zablokować się tego w sobie nie da.

Jest natomiast pewna technika, która potrafi mnie momentalnie wyciszyć. Ze stanu permanentnego rozedrgania, potrafi mnie wprowadzić w stan niemalże błogości. Oczywiście w odniesieniu do tego, co było jeszcze chwilę wcześniej. To nie jest żadna magiczna sztuczka ani ja też sama tej metody nie odkryłam. To jest coś, co robisz przez cały czas i co pewnie robisz źle – oddychanie.

Ja łapę się na tym, że oddycham szybko i płytko. Bardzo płytko i zbyt szybko, by moc czuć się dobrze. Ale kiedy zmieniam sposób oddychania, to czuję, jakby rozluźniała się jakaś pętla, która mnie wiążę.

Jak oddychać?


Spróbuj teraz wyprostować plecy i wziąć wolny, dość głęboki wdech. Wciągnij powietrze najpierw w jak najniższy obszar płuc, wręcz wypychając brzuch do przodu. Następnie wciągaj dalej, tak jak gdyby na wysokości klatki piersiowej, a później już całkiem wysoko, aż nad mostkiem.

Gdy bierzemy wdech, wciągamy brzuch, a w tej metodzie chodzi o to, by go wypychać. Zazwyczaj oddychamy tylko górną częścią płuc i tylko tam nabieramy powietrze, a do tego robimy to zdecydowanie zbyt szybko. Zbyt szybko też wydychamy. Dostarczamy sobie przez to za mało tlenu a organizm, by sobie to zrekompensować, oddycha jeszcze szybciej i mamy takie błędne koło – coraz szybsze tempo oddychania i coraz mniej tlenu.

Jeżeli chcesz uzupełnić te braki, a dodatkowo momentalnie się rozluźnić i uspokoić, to zwolnij znacząco swoje tempo oddychania. Przedłuż wdech do 5-6 sekund, zatrzymaj powietrze na sekundę lub dwie i zrób wydech, który również będzie trwał 5-6 sekund. To tak na początek, bo później można przedłużać czas trwania wdechu i wydechu.

Zrób to bardzo świadomie i wolno. Nabieraj powietrze do najniższych partii płuc i wypełniaj je nim aż po samą górę, a wypuszczaj tak jakby od góry do dołu. Ta metoda nazywa się pełnym oddechem joginów. Praktycy potrafią tak maksymalnie zwolnić tempo swojego oddechu, że praktycznie nie widać, że oddychają, ale nam, zwykłym śmiertelnikom wystarczy lekkie zwolnienie.

Wiem, że samo tłumaczenie niewiele daje, więc dla zobrazowania przygotowałam taką oto „piękną” grafikę.


Taki sposób oddychania normuje ciśnienie krwi i obniża momentalnie poziom hormonów stresu. Bardzo mocno rozluźnia (u mnie dosłownie wszystkie mięśnie) i może też sprawiać, że poczujesz się nieco sennie. Dlatego z powodzeniem można tę metodę zastosować przed snem, żeby przyspieszyć zaśnięcie.

Już kilka pierwszych wdechów robi ogromną różnicę, a po 5-10 minutach czujesz się całkiem inaczej. Lepiej. Dostarczasz swojemu organizmowi odpowiednią dawkę tlenu, zamiast cały czas go hiperwentylować.

Podobno głęboki, pełny oddech natlenowuje organizm do tego stopnia, że pomaga ustrzec się wielu chorób i dodatkowo przedłuża życie. Badania wykazały, że prawidłowe oddychanie zwiększa świadomość i poprawia aktywność mózgu. Kolejną zaletą jest podniesienie poziomu prolaktyny, która gwarantuje dobre samopoczucie.

Najprostszym sygnałem mówiącym o tym, że warto tak oddychać, jest ziewanie. Jeżeli ziewasz, to Twój organizm nie tyle jest zmęczony, co po prostu domaga się tlenu. Poprawne oddychanie jest o tyle prostą metodą, że możesz ją wykonywać dosłownie wszędzie i zawsze – przecież ciągle oddychasz, a tutaj trudność będzie polegała jedynie na tym, żeby zmienić sposób tego oddychania.

Jeżeli dopada Cie stres, spróbuj oddychać w ten sposób. Oddychaj tak, kiedy ktoś Cię zdenerwuje, kiedy się spieszysz, gdy nie możesz zebrać myśli i czujesz, że musisz zwolnić.

Wypróbuj kilka razy i koniecznie daj znać jak odczucia.

Ja uwielbiam tę metodę dlatego, że pozwala mi się momentalnie uspokoić. Bez względu na to, co się dzieje – kilka wolnych wdechów i wydechów, i dosłownie opada z Ciebie całe napięcie.

3 komentarze:

  1. Dzięki wielkie, miła i zmniejszająca stres przerwa. Ja o przerwie antystresowej pisałem na swoim blogu, więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszy mnie, ze rozdziały są tak często, przyjemnie się czyta Twoje artykuły <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaczęłam niedawno praktykować 9 oczyszczających oddechów i muszę przyznać, że również super się sprawdzają, gdy stres dopada, albo złość, podenerwowanie...

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.