Dlaczego czasami bywamy idiotami? 5 powodów

lipca 22, 2017

Każdy z nas czasami bywa idiotą. Naprawdę. Też się do tego przyznaję. Jeden częściej, inny rzadziej, ale zdarza się każdemu. I nie chodzi wcale o to, że to jest złe. Nienawidzę tych moralizatorskich gadek o byciu doskonałym, bo dla mnie to jest gówno. Ja lubię prawdę, a prawda jest taka, że bywamy idiotami.

Wolno nam, prawda? Wolnoć Tomku w swoim domku, ale czasami to nie wychodzi na dobre i chcesz coś zmienić. Jeżeli tak, to dobrze trafiłeś.

Sądzimy, że kasa załatwi wszystko


Był taki czas, kiedy sądziłam, że pieniądze są lekiem na wszystkie bolączki. Wystarczy mieć kasę i żyjesz jak król, a świat pada Ci do stóp.  Boże… ja w to naprawdę wierzyłam. Sądziłam, że większe pieniądze sprawią, że będę bardziej szczęśliwa i że jak masz te pieniądze, to wszystko możesz. Dobra, prawda jest taka, że możesz więcej niż wtedy, kiedy nie masz nic, ale na pewno nie wszystko.

Nie kupisz sobie za pieniądze zdrowia, jak sądzą niektórzy, bo gdyby tak było, to Steve Jobs by żył. Nie kupisz czyjejś miłości, bo jak jesteś skurwysynem, to możesz najwyżej przekupić ludzi, że będą do Ciebie pięknie ćwierkać, ale pokochać nie pokochają na pewno. Z pieniędzmi jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ile byś nie miał, zawsze będziesz chciał więcej i jak ten chomik w kołowrotku myślał, że jeszcze trochę i już będziesz panem. Gówno prawda. Tego, co jest w głowie, nie zmieni żaden portfel Armaniego. Jesteśmy idiotami, bo wydaje nam się, że większe pieniądze dadzą nam szczęście. Jeżeli tak jest, to dlaczego tylu bogaczy popełnia samobójstwa? Powinni być szczęśliwi, prawda?

Na siłę próbujemy coś osiągnąć


Sama łapę się na tym dążeniu do celów za niemalże wszelką cenę. Każdy z nas miał kiedyś taki moment, gdy rzucał na szale zdrowie, radość i rodzinę, żeby coś osiągnąć. Żeby pokazać tym i tamtym, że mu się udało. Żyjemy w takim świecie, który wymusza na nas uczestnictwo w wyścigu szczurów, a my temu chętnie ulegamy. Widzimy w tym dla siebie szansę, ale to jest tylko taka marchewka. To wszystko napędza rynek i odbiera nam te piękne chwile, których wagi już nie dostrzegamy.

Trzeba ciągle mocniej, lepiej i szybciej. Dni mijają, mijają minuty, sekundy. Trzeba gonić, wypruwać sobie flaki, trzeba tej całej hołocie pokazać, kto tu jest bossem. Naprawdę? Ja się pytam, czy każdy naprawdę musi być „kimś”, jak to się ładnie mówi? Czy nie można być po prostu sobą? Żyć sobie spokojnie, pracować, wychowywać dzieci i pokazać syndrom wdupiejmiejstwa wszystkiego? Chyba można, co? Każdy sobie może żyć po swojemu, więc nie daj sobie wmawiać, że nie masz osiągnięć, skoro nie chcesz. Jeden ma parcie na szkło, a inny chce sobie spokojnie żyć i czy to znaczy, że jest jakiś gorszy? Mniej ambitny? Nie. Po prostu ma inny charakter i nie trzeba mu się wpierdalać w życie.

Pozwalamy sobą sterować


Ulegamy modom, tym długofalowym i tym chwilowym, bo ktoś nam wmówił, że tak trzeba. Biegamy po mieście w tych żółtych trampkach, których tak nienawidzimy, tylko dlatego że są modne. Brak tych trampek uczyniłby z nas ludzi gorszego sortu. To tak jak ze srajfonami. Teraz każdy musi mieć srajfoana, bo to jest wyznacznik klasy. A wiesz co? Ja mam świetnego smartfona 5,5 cala, który doskonale spełnia moje potrzeby i zapłaciłam za niego 500 zł. I jak sobie pomyślę, że miałabym kupić tego srajfona za kilka tysięcy, to mi się hemoroidy odzywają. Nie twierdzę, że kiedyś nie kupię. Tylko krowa nie zmienia zdania, ale dzisiaj mówię mu nie.


I jeśli Ty tak samo mówisz czemuś dobitne i klarowne „raczej nie” :) to żyj sobie po swojemu. Noś co chcesz, dzwoń, czym chcesz i łaź gdzie chcesz. Nie daj się sterować dlatego, że inni na to pozwalają. W takich sytuacjach zawsze powtarzam moje najukochańsze motto: gdyby większość miała rację, to znaczy, że musimy jeść kupy, bo 200 miliardów much nie może się mylić...

Szukamy dziury w całym

Jest dobrze. Prawie idealnie, ale kurde, coś mi tu jednak śmierdzi… Znasz to, prawda? Za Chiny ludowe nie potrafimy się czasami wyzbyć podejrzeń. Jak jest za dobrze, to coś nam nie pasuje, bo to podejrzane, żeby tak dobrze było. Pewnie to jakaś cisza przed burzą – ten tekst rozkłada mnie na łopatki.

Skoro zawsze szukasz jakichś słabych stron, to je w końcu znajdziesz. A jak ich nie ma, to je stworzysz. Tak się nauczyliśmy szarpaniny ze światem, że ciężko nam uwierzyć, że czasami może być po prostu dobrze. Nie bądź idiotą – nie szukaj dziury w całym.

Przytakujemy dla wygody

Ciotce nie warto się sprzeciwiać. Mamy trzeba słuchać, nawet gdy ewidentnie nie ma racji. Kurczaka zawsze się odgotowuje do rosołu. Mitów i powinności są miliony. I miliony są też ludzi, którzy mają własne zdania. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał od Ciebie potwierdzenia swoich słów. Przytaknięcia. A Ty to często robisz dla wygody, żeby był spokój, a potem coś w środku mierzi Cię uczuciem, że przecież nie tak powinno być.

Boimy się wyrażać swojego zdania w obawie o to, że ludzie nas ocenią. Tylko że prawda jest tak, że i tak to zrobią. Bo nie dogodzisz wszystkim i zawsze znajdzie się nawet taki, kto Cię zaatakuje wtedy, gdy mu przytakniesz. Ja nie popieram wchodzenia w niepotrzebną polemikę, ale gdy mam inne zdanie, to o tym mówię. Przyjmuję zdanie rozmówcy, wyrażam własne i kwituje to – Ty masz swoją rację, ja mam swoją i jest ok. Napijesz się herbaty?

I nie ma tego uczucia, że schowałam siebie w mysiej dziurze po to, żeby innym było lepiej.

Bycie idiotą też jest dobre. Człowiek się uczy, poznaje siebie, wyrabia sobie opinie. Sęk tylko w tym, jak się z tym czujemy. Jeżeli czujesz się dobrze, to hulaj dusza. Jeśli źle, to warto zacząć coś zmieniać. Bo w życiu chodzi o to, żeby było Ci dobrze. Bez względu na to, co myślisz, w co wierzysz, co kupujesz i jak wyglądasz. Ma Ci być po prostu dobrze. Nie tak jak chcą inni, ale jak chcesz Ty.

1 komentarz:

  1. Dzięki bogu większości wymienionych zachowań oduczyłam się dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.