Przestań być ofiarą! Co zrobić, kiedy dostajesz od życia w dupę?

maja 16, 2017

Sami siebie stawiamy w pozycji ofiary, narzekając na to, jak bardzo krzywdzi nas partner, szef, rząd i strefa klimatyczna. Utyskujemy i wynajdujemy setki powodów do tego, żeby głosić swoje pierdolamenty, a przecież można inaczej. Nie musisz być ofiarą. Możesz być człowiekiem pogodzonym ze światem.

Robimy z siebie ofiary losu


Pewnych rzeczy nie zmienisz, a przynajmniej nie dasz rady zmienić ich ot tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Po prostu się nie da, rozumiesz? Na pewne rzeczy trzeba czasu, a inne w ogóle nie drgną. Skoro więc nie zmienią się już w tym momencie i nie wiesz, czy zmienią się kiedykolwiek, to dlaczego tak narzekać? Przecież to i tak nic nie zmieni.

- Głoszenie, że ludzie Cię nie szanują, nie sprawi, że zaczną Cię szanować ani tym bardziej nie poprawi Ci humoru.

- Opowiadanie po raz dziesiąty, jak to oszukali Cię w sklepie, nie wróci Ci straconych pieniędzy ani nie wywoła uczucia spokoju.

- Oskarżanie teściowej o to, że jest wredna, nie spowoduje, że się kobita zmieni ani też nie sprawi, że Tobie będzie z nią lepiej.

To nic nie zmieni, rozumiesz? Stawianie się w pozycji ofiary nic Ci nie daje. Absolutnie niczego tym nie zyskujesz, a jedynie sobie dowalasz. No i po co sobie tak dowalasz, ja się pytam? Każdy moment, w którym przywołujesz negatywne emocje, odciąga Cię od tego, czego chcesz. Dosłownie zeruje Twoje dotychczasowe kroki w kierunku osiągnięcia jakiegoś celu. To tak, jakby robić 2 kroki do przodu i 3 do tyłu.

Lubimy być ofiarami. Lubimy, kiedy zawsze jest "nie nasza wina". Kochamy wręcz zwalać odpowiedzialność za swoje życie i emocje na innych ludzi i na okoliczności, ale ja Ci powiem, że to jest po prostu chore. To Ty i nikt inny jesteś odpowiedzialny za swoje życie i za każde zdarzenie, którego doświadczasz.

Dlaczego tak trudno Ci przyjąć na siebie odpowiedzialność, że Ty sam sprowadzasz sobie te nieszczęśliwe związki, tych niekompetentnych lekarzy, zazdrosnych sąsiadów i złych szefów? Bo zrzucić winę na kogoś jest łatwiej. My ludzie, mamy jakąś taką wrodzoną zdolność, żeby zawsze szukać okazji do umycia rąk, ale przy okazji między palcami przecieka nam to, co najważniejsze. Ta esencja, której poznanie sprawiłoby, że życie stałoby się prostsze.

Bo ono tak naprawdę jest proste, ale trzeba sobie pozwolić na to, by takim było. Kiedy zrozumiem, że wszystko wychodzi ode mnie, to kończę z rozmienianiem się na drobne i wyszukiwaniem zagrożeń z każdej możliwej strony. Przestaje opracowywać setki technik do walki z zewnętrznymi czynnikami, bo wiem, że jedynym czynnikiem w tej zabawie jestem ja.

Jak przestać być ofiarą?


To będzie brutalne, ale spróbuj dopuścić do siebie fakt, że:

- Ty odpowiadasz za to, że mąż Cię bije.
- Ty odpowiadasz za to, że dokucza Ci choroba.
- Ty odpowiadasz za to, że ciężko Ci na sercu.
- Ty odpowiadasz za to, że ludzie Cię nie rozumieją.

Jesteś środkiem. Prawdziwym centrum własnych doświadczeń, a przyciągasz tak pragnieniem, jak i obawą. Jasne jest, że świadomie nie chcesz choroby, przemocy i braku zrozumienia. Nikt normalny tego nie chce. Ale niestety świadomy umysł to nie wszystko. To tylko czubek góry lodowej, a pod nim jest jeszcze ogromna przestrzeń podświadomości i duchowości. Zresztą, nazywaj to, jak chcesz. Tam właśnie "robi się robota".


Jest Ci źle? Ok, przyjmuj to, przeczekaj i zrozum, że to czemuś służy. Przestań szukać winnych i stawiać się w roli ofiary, bo to Ty jesteś własnym katem. Czy to nie hipokryzja płakać, jak jest Ci źle, jednocześnie wiedząc, że sam/a to tworzysz?

Bo tworzysz to i dopóki tego nie zaakceptujesz, to zawsze będziesz ofiarą, która wyciąga ręce do innych po pomoc. Tylko że inni nie mogą Ci pomóc dopóty, dopóki sam sobie nie pomożesz. Dopóki nie weźmiesz losu w swoje ręce i nie postanowisz, że od dziś przestajesz być ofiarą.

To kwestia intencji. Zrozumienia pewnych rzeczy i ich zaakceptowania. Gdy je rozumiesz, przestajesz narzekać. Gdy przestajesz narzekać, świat nie postrzega Cię jako ofiary i nie dostarcza Ci wszystkiego tego, na co tak narzekasz. To proste jak budowa cepa! Tylko że czasami trzeba dostać w życiu wiele razy w dupę, żeby to zrozumieć. Chcę Ci tego oszczędzić i daje prostą wskazówkę, jak przestać być ofiarą. Po prostu musisz przestać postrzegać się jako przedmiot i zauważyć, że jesteś podmiotem. Nie podlegasz działaniom, tylko sam je wykonujesz. Skoro do tej pory były nieciekawe, to możesz po prostu podjąć decyzję, że od teraz będą dobre.

Powiedz sobie:

Jestem odpowiedzialny za wszystko, czego doświadczam. Postanawiam teraz tworzyć to, co będzie dla mnie dobre. Myślec tak, żeby czuć szczęście. Koniec z obwinianiem świata o to, co sam sobie robię.


A teraz żyj tak. Czuj to każdą komórką ciała. Czuj odpowiedzialność, a nie winę. Czuj, że Ty wiele możesz i wszystko jest w Twoich rękach. To Ty decydujesz, jak odbierasz świat. Twoje oceny determinują sytuację. Zrozum, że nożem można kogoś zabić, ale można też zrobić nim kanapkę głodnemu dziecku.

1 komentarz:

  1. Brutalna prawda ale tak właśnie jest że sami odpowiadamy za nasze życie. Trzeba o tym często przypominać bo przecieŻ lubimy się wybielać i narzekać.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.