Prawo przyciągania nie działa, czyli przyciągam, przyciągam i nic

maja 24, 2017

Codziennie słyszę i czytam o przyciąganiu, które się nie udaje. O marzeniach, które jakoś dziwnie nie chcą się spełnić i o celach, do których ludzie nie przybliżają się ani na krok. Zgłębiam się w to i na pozór mogłabym zacząć sądzić, że u niektórych ludzi prawo przyciągania nie działa, ale jest właśnie odwrotnie.

Dlaczego prawo przyciągania nie działa?


Wielokrotnie powtarzałam już, że wiele osób przyciąga brakiem. Tak też można. Możesz przyciągać z dostatku i z braku. Na pierwszy rzut oka nie widać żadnej różnicy, ale kiedy chwilę się nad tym zastanowisz, to wszystko okazuje się jasne. Ustawiasz się do tego przyciągania nie tak, jak trzeba.

Oczekujesz momentalnych efektów, a to tak nie działa. Świat jest skomplikowany. Jedne rzeczy załatwia niemal od ręki, bo jest to w danym momencie proste. Połączenie konkretnych zdarzeń w niektórych przypadkach jest po prostu łatwe, więc manifestacja pojawia się od razu. Ale nie zawsze tak jest. Częściej zdarza się tak, że "zgranie" wszystkiego zajmuje po prostu więcej czasu i ten świat doskonale pamięta, o co prosiłeś, ale jeszcze wszystko ustawia. Po prostu jeszcze nie może Ci tego dać. Ty natomiast tworzysz w swoim umyśle negatywne wizje przyszłości i czasami nawet narzekasz, że coś Ci się nie spełnia.

Wyobraź sobie dwie sytuacje:

1. Kroisz sałatkę i nikt Ci nie przeszkadza.

2. Kroisz taką samą sałatkę i ktoś stoi Ci za plecami, pogania, poprawia i narzeka, że pewnie i tak jej nie zrobisz albo będzie niesmaczna.

Jakie będą efekty Twoich działań w pierwszym i drugim przypadku? W pierwszym pewnie uda Ci się zrobić sałatkę idealną. W drugim natomiast rzucisz tę robotę w cholerę, zatniesz się ze stresu, spartolisz cały przepis albo spóźnisz się z dokończeniem.

Tak samo działa świat pod Twoim naciskiem. Jest mu trudniej. Tak więc najlepszym, co możesz zrobić, to dać mu wolną rękę. Zlecić wykonanie sałatki i się nie wtrącać. Nie oceniać, nie poganiać i nie kręcić nosem.

Jeżeli prawo przyciągania nie działa to:

- Wiedz , że nie wszystko możesz mieć od razu, bo (patrz wyżej).
- Nie naciskaj na świat, że Ty chcesz już, bo on wie, co robi i kiedy ma Ci coś dać.
- Zajmij się czymś innym, nie rozpamiętuj, nie szukaj wytłumaczeń dla sytuacji.

Wszelkie wątpliwości sprawiają, że wprowadzasz do świata zaburzoną energię. Wcześniej wprowadziłeś energię pragnienia, teraz zaburzasz ją powątpiewaniem, niedowierzaniem, złością lub niespełnieniem, a to dobre nie jest.

Przeczytałam gdzieś kiedyś, że prosić/modlić się czy składać zamówienie wystarczy tylko raz. Nie trzeba się powtarzać, bo świat głupi nie jest ani głuchy i łapie za pierwszym razem. Męża możesz prosić 10 razy o naprawienie kranu, ale do świata wystarczy się zwrócić tylko raz. On to na pewno zarejestruje. Nie ma takiej opcji, żeby nie usłyszał.

I tutaj stykamy się z metodami takimi jak np. wizualizacja. Czy warto, czy nie. Czy w ogóle to robić. Moim zdaniem tak, ale nie w formie kolejnej prośby i przyspieszania świata, ale jako sposób na wczucie się w to, jak to jest, kiedy już mamy obiekt swojego pragnienia. Czyli w wizualizacji nie wznosisz kolejnych modłów, tylko odczuwasz to, co chcesz odczuć, kiedy marzenie się już spełni.


Tak jak pisałam wcześniej, na niektóre rzeczy świat potrzebuje czasu i nie przeskoczysz tego. Nie ma sensu się oszukiwać, że wszystko możesz mieć w sekundę, bo wiesz, że tak nie jest. Poustawianie wszystkiego i dopasowanie tak, by odpowiadało Twojemu pragnieniu, może zając trochę czasu.

Kolejną kwestią jest fakt, że z poziomu świadomego umysłu nie zawsze wiesz, co jest dla Ciebie dobre. Chcesz związku z konkretną osobą albo danej pracy i myślisz, że to będzie dla Ciebie dobre, ale Twoje wyobrażenie to tylko czubek góry lodowej. Pod nią jest natomiast prawda, czyli to, co wie świat. On natomiast może mieć całkowicie inne przekonanie. Być może on wie, że ta praca lub ten związek nie będą dla Ciebie dobre i przedłuża proces dostarczenia Ci tego. Kłóci się to z przekonaniem, że świat nie ocenia, tylko dostarcza, ale moje osobiste doświadczenia mówią mi, że rozum wszechświata też ma wiele do gadania. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że świadomie możesz czegoś chcieć, ale podświadomie nie i świat wybierze decyzję Twojej podświadomości/duszy, czy jakkolwiek chcesz to nazwać.


Wiele osób powiedziałoby w tym przypadku, że nie wolno się poddawać, że trzeba dążyć do spełnienia celu. Jak też mówię "nie poddawaj się", ale jednocześnie w niektórych przypadkach radzę, żeby to zrobić. Kiedy w spełnianiu swoich marzeń dojdziesz do takiego zaporowego punktu, gdzie wszystko stoi, to trzeba to olać. Ciężko jest mi ubrać w słowa to, co chce przekazać, bo chodzi jednocześnie o to, żeby chcieć i mieć wylane na spełnienie. Żeby się nie poddawać w swoich fantazjach, ale jednocześnie zbagatelizować całkowicie rezultat. Takie chcieć i nie chcieć, gdzie jedno nigdy nie jest mocniejsze od drugiego. Gdzie moje pogodzenie się z porażką jest równie silne, jak pragnienie.

Przyciąganie przeciwności marzenia


Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że prawo przyciągania nie działa, bo komuś tam spełniło się coś całkiem odwrotnego, niż chciał. Przykładowo chciał dostać 1000 zł, a przyszedł mu rachunek na 1000 zł. I tutaj trzeba sobie uzmysłowić, że coś w całym procesie przyciągania było nie tak. Nie był on konkretny. Nie określono przepływu tego 1000 zł. Prawdopodobnie były wizualizacje i określenie kwoty, ale bez jasnego zaznaczenia, że to ja chce jej dostać. Pewnie było pragnienie doświadczenia 1000 zł, więc masz. Doświadczaj sobie i zrób przelew.

Tu chodzi o uczucia. O to, czy przyciągasz pragnieniem, spokojem, szczęściem na myśl o otrzymaniu, czy strachem, brakiem sprecyzowania i brakiem pozytywnych emocji. Jeżeli ja sobie powtarzam w myślach "1000 zł", przypominam o tysiącu złotych, ale nie precyzuje dokładnie, jak chce ich doświadczyć, to nie ma się co dziwić, że dostaje rachunek. A później jest wielki płacz i zgrzytanie zębów, bo prawo przyciągania nie działa.

Działa! Tylko Ty nie potrafisz zrozumieć jak. Nie myśl sobie, że prawo przyciągania działa w odniesieniu do rzeczy dobrych, bo ono tak samo przyciąga dobro, jak i jego przeciwność (w znanej każdemu nomenklaturze). Jeżeli doświadczasz odwrotności, to nie załamuj rąk, tylko prześledź proces, który sprawił, że do tego doszło, a później zastosuj go odwrotnie, ale z dokładnym określeniem tego, czego chcesz.

Powtórzę to jeszcze raz: im bardziej czegoś chcesz, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że to dostaniesz. 

Zobacz, jak cudownie podnoszą się podatki, psują sprzęty, wrzeszczą dzieci i ucieka czas. Te sytuacje jakoś nie mają problemu ze spełnianiem się, a to dlatego, że ich nie chcesz. Gdybyś tak samo bardzo nie chciał tego, czego chcesz, to przyszłoby to do Ciebie w momencie. Chociaż może trochę źle się wyraziłam. Nie to, że "nie chciał". Gdyby tak bardzo nie zależało Ci na tym, na czym Ci zależy, to szybciej byś to dostał.

Brak parcia, brak oczekiwania, brak poganiania to jest ten klucz, który sprawia, że prawo przyciągania działa. I to działa tak, jak chcesz, a nie w sposób odwrotny.

5 komentarzy:

  1. Prawo przyciągania w pigułce ;-) Dokładnie tak jak piszesz: nie wymagać od razu, wizualizować, znaleźć konkretne pragnienie... I do cholery, odpuścić złe myśli i uczucie braku - z tym walczę okrutnie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, to nie takie proste. :)

      Usuń
    2. najlepsze rozpraszanie tego uczucia braku i zlych mysli to chyba tylko dzialanie. tzn zajac sie czyms i maksymalnie sie na tym skupic. i nie odplywac myslami kiedy - dajmy na to odkurzasz - tylko skupic uwage - jak ten dywan pieknieje w oczach. to sa dwa elementy nieodzowne rozpraszania zlych mysli - 1. zajac sie czyms (czymkolwiek) 2. calym soba byc w tym co robisz. a pozniej to juz trening zeby tym pamietac. Tez trenuje, bo mysli dopadaja mnie jak kazdego

      Usuń
    3. To prawda.Im większa koncentracja, tym łatwej jest pozbyć się tego, co nie prowadzi nas do celu.

      Usuń
  2. Jak się czuje brak, to brak jest. I nie chodzi o to, by z nim walczyć, ale sprawić by go nie było. Brak, to dziura, pustka w nas. Jak ta pustka w nas jest, to musimy się dopełnić, a nie starać się ukryć dziurę i budować dobrostan nad nią. To bezcelowe, udawane, próżne. :) A jak się czuję pełna, to ...... wszystko działa . Samo. Bez żadnych sztuczek. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.