Nienawidzisz? Zazdrościsz? Zobacz, jak krzywdzisz tym siebie

maja 11, 2017

Kochać to nam jest trudno, ale nienawidzić umiemy w mgnieniu oka. Do pokochania kogoś potrzebujemy czasu, ale nienawiść przychodzi w minutę. Przykre to, prawda? Taka trochę chujnia z grzybnią i z patatajnią. A ja Ci mówię, że naprawdę nie opłaca się nienawidzić.

Co zasiejesz, to zbierzesz


Uniwersalne prawo wszechświata mówi, że jak zasiejesz kukurydzę, to wyrośnie Ci kukurydza. Jak zasiejesz rzepak, to wyrośnie rzepak. No więc czemu dziwisz się, że siejąc nienawiść, dostajesz ją później w dawce śmiertelnej? Nienawiścią można zabić. Ona boli bardziej niż wtedy, kiedy dostaniesz od kogoś w pysk. Siniak zejdzie w tydzień, ale rana w sercu zostaje na zawsze.

Żyjemy sobie w takim świecie, w którym tak super łatwo jest nam nienawidzić. Chwila tylko wystarczy, żeby ciskać w kogoś gromy. No bo mu się należało. Lubimy oceniać i to przez pryzmat chwili obecnej. Ciężko jest nam spojrzeć na sprawę w szerszym ujęciu. Tak trudno jest znaleźć pozytywy danej sytuacji, a w ogóle to po co ich szukać, skoro znienawidzić kogoś jest znacznie łatwiej? W 5 sekund jesteś w stanie doprowadzić się do totalnego obrzydzenia dla innego człowieka, zapominając o własnym "grzeszkach". Bo kogoś ocenić jest łatwiej niż siebie.

Wyroki na innych wydajemy niczym wprawni sędziowie z długoletnim stażem. Osądzamy i oceniamy, a na końcu dochodzimy do wniosku, że trzeba się odwdzięczać pięknym za nadobne. Serio? Naprawdę mama uczyła Cię, żeby pobić kolegę, który ukradnie Ci piórnik albo napluć na kogoś, kto podstawi Ci nogę? Nie sądzę. A jeżeli tak, to oducz się tego, bo krzywdzisz tym tylko siebie.

Historia mojej nienawiści


Miałam kiedyś chłopaka, którego znienawidziłam do szpiku kości. Ile my wtedy mieliśmy lat? Po kilkanaście? Coś koło tego. Wydawało nam się, że szastanie uczuciami to taka normalka. Że dzisiaj możemy się kochać, a jutro możemy sobie pourywać łby i to było dla nas ok. Po rozstaniu znienawidziłam mojego byłego chłopaka. Przeklinałam go na czym świat stoi. Życzyłam mu wszystkiego tego, co najgorsze. Chciałam się mścić i mściłam. Byłam mu gotowa obrzydzić życie. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że to może wrócić i że moja nienawiść boli tylko mnie.


To, co chowasz w sercu, oddziałuje przede wszystkim na Ciebie. Nienawidzić, to jakby sobie zaszyć w brzuchu gnijącą paprykę. Mnóstwo mazi i okropny smród i tym smrodem jesteś wtedy - jakby nie patrzeć - Ty. W końcu przejdziesz nim na wylot, ale czy to coś zmieni w sytuacji? Absolutnie nie. Dasz się po prostu zaśmierdzieć przez swoją niewiedzę i tyle w temacie.

Dużo czasu musiało minąć, zanim zrozumiałam, że nienawiść to najprostsza droga, ale też droga dla idiotów. Dla tych, którzy chcą chodzić i śmierdzieć. Bo z nienawiścią gdziekolwiek się nie ruszysz, to po prostu śmierdzisz a uśmiech i drogie perfumy nic nie dadzą. Nienawiść czuć nawet spod Coco Chanel no. 5. A wiesz, ile czasu trwa wietrznie po tym smrodzie nienawiści? Uwierz mi, że długo.

Co zyskujesz, nienawidząc drugiego człowieka?

- Stres
- Negatywne emocje
- Poczucie skrzywdzenia
- Ciężkie noce
- Smutne dni

Opłaca się, prawda? Jak cholera. Słuchaj - nienawiść to jest emocja i jak za każdą emocję, tak i za nienawiść odpowiadasz Ty. W każdej chwili możesz postanowić, że będziesz ponad tym. Możesz podjąć decyzję o tym, żeby podziękować za każde doświadczenie i nie żywić nienawiści do tego, kto dostarczył Ci przykrości.


Ja wierzę w to, że cokolwiek się z nami dzieje, to sprowadzamy sami, a ludzie to tylko narzędzia, które pomagają nam w doznaniu jakieś emocji. I powinniśmy im podziękować! Serio! Podziękować temu, kto Cię skrzywdził. Podziękować za to, że ten człowiek, ta dusza zdecydowała się zrobić coś takiego, by pomóc nam czegoś doświadczyć. Zamiast jej to wyrzucać, powiedzieć: dziękuję Ci, że zrobiłeś dla mnie coś takiego. Dziękuję, że zdecydowałeś się zejść tak nisko, bym ja mógł doświadczyć tego aspektu człowieczeństwa.

To jest takie trudne? Nie. To nie jest trudne.

Ostatnio ktoś bardzo mnie zawiódł. Cholernie mnie zawiódł, ale to przecież tak naprawdę ja zawiodłam siebie.  Ten człowiek tylko pomógł mi w zrealizowaniu jakiegoś mojego planu. Po pierwszym szoku i oburzeniu postanowiłam mu podziękować. Wyobraziłam go sobie przed snem. Przytuliłam i powiedziałam, że rozumiem jak było mu trudno to zrobić i że mimo wszystko doceniam, że się na to zdecydował.
 
Nie masz pojęcia, jakie jest to uwalniające. Złość schodzi z Ciebie jak powietrze z balonu. Wzruszasz się, może nawet zaczynasz płakać. A jak nie możesz się przemóc do takiego sposobu, to wyobraź sobie tę osobę jako małe dziecko. Małe, wystraszone i zagubione dziecko, które niechcący zrobiło coś złego. Umiesz nienawidzić takie dziecko? Potrafisz mu odmówić wybaczenia? Człowiek, który Cię skrzywdził, jest właśnie jak to dziecko we mgle - wykonuje kroki, które nie leżą w jego prawdziwej naturze, ale czy to znaczy, że masz go już zawsze nienawidzić? Ja wiem, że tak jest najprościej, ale czy najlepiej?


Wszelkie kumulowane w sobie emocje odbijają się na stanie zdrowia. To, co kierujesz do innych ludzi, masz cały czas w sobie. Czy nie jest kretyństwem kierować nienawiść, jednocześnie zgadzając się, żeby ją w sobie nosić? Żywienie do kogoś konkretnych uczuć jest jednoznaczne z tym, że najpierw musisz je mieć w sobie. Nienawiści nie nosisz w torebce, żebyś mógł powiedzieć, że ona na Ciebie źle nie działa. Nosisz ją w sobie, a że nienawiść wymaga stałego dopływu, to trzeba ją ciągle produkować. No i jestem taką maszyną do produkcji nienawiści... To słabe.

Ale przecież możesz być ponad to. Przemóc się i spróbować chociaż raz oczyścić serce z tego, co w sobie nosić. Wyrzuć to. Zakop. Spal. Podepcz. Wypierdol to, bo zniszczysz samego siebie. Co powiesz na starość wnukom, kiedy zapytają, czym zajmowałeś się w życiu?

- Ano kotek babcia to obmyślała zawsze plan jak się zemścić na takiej Elce. Ta Elka już nie żyje. Szkoda. W sumie nie należało się jej, ale teraz mi czasami głupio i idę do niej na cmentarz.

- Wnusiu, dziadek to... w sumie nie wiem. Różnie było...

Czas płynie nieubłaganie. Z jednej małej nienawistki, może Ci wyrosnąć wielka nienawiść. Naprawdę chcesz dalej karmić tego raka? Ciebie stać na więcej...

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.