Jedenaste: I nigdy nie zwątpisz w swoją zajebistość

maja 25, 2017

Mam wrażenie, że nasze 10 przykazań jest takie niepełne. Czcij ojca, matkę, nie kłam, nie kradnij, a gdzie kochaj siebie? Dodałabym 11 przykazanie: i nigdy nie zwątpisz w swoją zajebistość. Przydałoby się tam. Pomyśl tylko, jak mógłby wyglądać świat, gdyby to zdanie wbijano dzieciom do głów razem z paciorkiem…

Czujemy się nie dość dobrzy


Wiesz, co jest problemem współczesnego świata? Twoim, moim i nas wszystkich? Naszym problem jest brak wiary w siebie. Brak wypracowanej pewności siebie, uczucia zasługiwania i swojego miejsca w tym wszystkim. Czujemy się takim dodatkiem do świata. Takim wiesz, gratisem co to go dodali do zupy błyskawicznej. Żyjemy w przekonaniu, że czegoś nam brakuje. Zresztą wszyscy nam to powtarzają, więc nie ma siły, by w to nie uwierzyć.

Nie masz dobrej pracy – jesteś lewy.
Nie masz nogi – możesz mniej.
Wyłysiałeś – słabe geny.
Jesteś leniwy – patologia.
Kochasz siebie – wariat.

Zawsze Cię sklasyfikują. Naszą wrodzoną zdolnością jest ocena. Musimy oceniać, żeby wiedzieć, kiedy trzeba się obronić przed dzikim zwierzęciem i której roślinki nie jeść, bo będzie sraczka. Tylko że swoją umiejętność oceny stosujemy nie tak, jak trzeba. Nadużywamy jej i tak w stosunku do innych, jak i do siebie. A dla siebie to jesteśmy najsurowszymi krytykami.

- Dlaczego się czerwienisz, kiedy ktoś mówi Ci komplement?
- Dlaczego czujesz się dziwnie, gdy ktoś Cię chwali?
- Dlaczego wytrzeszczasz oczy, kiedy ktoś nie zauważa Twoich słabych stron?

Bo jesteś dla siebie surowym sędzią. Gdzieś tam w środku nosisz taki „grzech pierworodny”. Ba, zresztą uczą Cię, że jako taka piękna, niewinna istota, rodzisz się z takim grzechem. Niby Ci go zmywają. Taaaa… Sraty taty, ale Ty wiesz, że Vizir i tak zastawia plamy. I tak sobie żyjesz w tym przekonaniu, że do ideału to Ci jeszcze trochę brakuje. Że zawsze możesz być lepszy. Że z taką twarzą, to się za dużo nie osiągniesz i tak dalej.

Serio?

Naprawdę sądzisz, że ten tam na górze to idiota? Że coś mu nie pykło i nie udało się? Że stworzył istotę niedoskonałą na swój obraz i podobieństwo? Nieeee….

Ja wierzę w Boga, który się nie myli. Stworzył Cię takim, jakim sam jest a jest idealny. Więc nie ma bata teraz i musisz przyznać, że Ty też jesteś idealny. Nie kręć nosem.

Człowiek ograniczony będzie widział w Tobie wady. Zauważy różnice między sobą a Tobą i stwierdzi, że coś tu jest nie tak. Z nim nie tak albo z Tobą. W każdym razie oceni, ale ta jego ocena nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.

Świat to dualizm. Różne odsłony tej samej doskonałości. Świat to taki kalejdoskop, ale nigdzie nie jest powiedziane, że lew to jest zły a antylopa takie biedactwo. Oboje są równi. Tak jak i równy jesteś Ty z innymi ludźmi. Nie ma tu lepszych i gorszych. Po prostu jedni wierzą w siebie a inni nie.



Jednych rodzice wychowali w przekonaniu, że są cudowni, a innym mówili: i tak nic Ci się nie uda. Później dorastamy z takim bagażem i mamy tych ludzi, którzy wiedzą, że można zawojować świat oraz tych, którzy stoją cicho w kącie i mówią: to ja popatrzę. To przede wszystkim kwestia wychowania. Znam pięknych, mądrych i zaradnych ludzi, którzy mają niskie mniemanie o sobie, bo rodzice powtarzali im:

- na pewno nie skończysz szkoły
- z Ciebie to nic nie będzie
- a kto Cię takiego będzie chciał

I ludzi niepozornych, ale wychowanych w przeświadczeniu, że są zajebiści i tacy też są. Mają odwagę graniczącą z bezczelnością, żeby brać od świata wszystko, czego chcą i wysokie mniemanie o sobie. A kluczem jest często to, jak rodzice mówili do nas w dzieciństwie. To, co w nas wgrano, działa niczym najlepszy program komputerowy.

Bez względu na to, czy Tobie instalowano funkcjonalność „ZAJEBISTOŚĆ”, czy nie, to wiedz, że ją masz. Nie mogłeś się urodzić bez niej. Jesteś na swój sposób tak wspaniały, że aż zajebisty. To, że ktoś tego głośno nie powiedział, nie świadczy, że tak nie jest. Fakt, że nie mogę teraz obejrzeć prądu, nie dowodzi że go nie ma, bo wiem, że teraz z niego korzystam.

Ty po prostu musisz wiedzieć, że masz w sobie tę siłę. Masz to piękno. Masz te wszystkie przymioty, za którymi tak tęsknisz. One są tam głęboko. Po prostu pozwól im wyjść. Chowasz je, jak w ciemnej szafie, bo ktoś kiedyś powiedział Ci, że nie zasługujesz, by je pokazać. Ten ktoś kłamał, a Ty mu uwierzyłeś.

Dasz wiarę, że dla mnie nie jest ważne, jak wyglądasz? Nie obchodzi mnie, co masz, ile osiągnąłeś i tak dalej. Absolutnie mam to gdzieś. Jednocześnie też wiem, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze i masz w sobie doskonałość.

Wiesz, jak wiele możesz mieć, jeżeli uwierzysz w siebie?

Jak dużo możesz osiągnąć, kiedy zrozumiesz, że niczego Ci nie brakuje?


Jesteś po prostu kolejną odsłoną doskonałości. Z całym dobrodziejstwem inwentarza. Świat się nie pomylił. Chciał Cię takiego i jesteś. Bez Ciebie nic nie byłoby takie, jakie jest.

Mów swoim dzieciom, że są cudowne, wspaniałe i mogą wszystko, a takie kiedyś będą. Mów im, że są piękne, dobre, mądre i kochane. Mów to też sobie. Te słowa wpływają na Twoje DNA. Koją, leczą i podnoszą na duchu.

Niczego Ci nie brakuje i nigdy nie brakowało. Nie ma na tym świecie kogoś, kto miałby Cię prawo oceniać. Jedyny osąd wydasz o sobie sam. Pamiętaj: jedenaste – i nigdy nie zwątpię w swoją zajebistość.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.