Czy opłaca Ci się uwierzyć w życie pozaziemskie?

maja 05, 2017

Nie jesteśmy sami. I nie mów mi, że tylko na Ziemi są warunki do tego, żeby powstało życie. Jeżeli w to wierzysz, to jesteś po prostu ignorantem. Czy naprawdę wydaje Ci się, że w tej nieskończoności tylko my jesteśmy tacy zajebiści? Sorry, ale to duży narcyzm. To umysłowe skurwysyństwo.

Wierzę w życie pozaziemskie


Od najmłodszych lat siadałam sobie wieczorami na dworze i patrzyłam w niebo. Pal licho, że miałam słaby wzrok i gwiazdy rozmywały mi się, tworząc takie rozczapierzone kształty. Ja wiedziałam, że są mniej więcej okrągłe i wiedziałam też, że tam gdzieś daleko żyją ludzie prawie tacy sami, jak my. Nigdy w to nie wątpiłam. Od najmłodszych lat czułam jakieś takie ogromne połączenie z Wszechświatem i jakąś taką tęsknotę do tych braci i sióstr, którzy jak wierzyłam, gdzieś tam są.

To mi zostało do dzisiaj. Oglądam niebo nocą i patrząc na migoczące gwiazdy, czuję taką miłość do tych, którzy są tam daleko. Zastanawiam się, co robią, jak wyglądają i czy wiedzą o naszym istnieniu. Zastanawiam się, czy ktoś z nich tak samo jak ja, siada przed swoim domem i patrząc w niebo, myśli o tym, czy ktoś z daleka na niego patrzy.

Wyobrażam sobie jak moje niewidzące oczy i niewidzące niczego oczy tej istoty krzyżują się gdzieś po drodze. Jak wstajemy i odchodzimy każde w swoją stronę, nie zdając sobie sprawy z tego, że myśleliśmy o tym samym. Zastanawiam się, jak wyglądają. Czy są do nas bardzo podobni, czy całkiem inni? Czym się zajmują, jak żyją, jak im się wiedzie i czy jest im dobrze.

Tak bardzo chciałabym ich spotkać. Czasami mam wrażenie, jakbym była od nich wręcz oderwana. Jakbym nie pochodziła stąd, tylko stamtąd. Jakby nie ziemia była moim domem, ale gwizdy. Jestem normalna, gdyby ktoś pytał. Mam na to dowody na piśmie. Jestem całkiem normalna i może właśnie dlatego zastanawiam się nad czymś więcej, niż większość ludzi, którzy śpią.

Bo ludzie śpią. Praca, dom, dzieci, praca, dom, dzieci. Takie mamy życie. Zastanawiamy się co jutro do garnka włożyć i o której zamykają pralnię. Nie myślimy o rzeczach większych, bo głupio tak i wstyd, a ja Ci mówię, że nie jest wstydem wierzyć, że jesteś częścią czegoś większego.

Moi bracia i siostry z gwiazd


Wiesz, kocham fizykę kwantową. Ona odkrywa przede mną to, co sprawia, że oczy świecą mi się jak te latarenki i na moment zapominam nawet, jak słaby mam wzrok. Kiedy słyszę, że naukowcy są niemalże pewni istnienia pozaziemskich cywilizacji, to serce aż mi się wyrywa, żeby ich poznać. Nie boję się ich. Bardziej boję się ludzi z Ziemi niż tych, którzy są tam gdzieś daleko.

Kiedy o nich pomyślę, to do moich chorych oczu napływają łzy. Jak cudownie byłoby wyciągnąć rękę na przywitanie kogoś, kto pochodzi stamtąd. Jak pięknie byłoby spojrzeć mu w oczy i dostrzec w nich takie samo człowieczeństwo, jak dostrzegam w swoich. To byłaby dla nie mnie niewypowiedziana radość. Czasami nawet wyobrażałam sobie ten moment, kiedy siadam z moim gwiezdnym bratem lub siostrą przy kawie (wiem, że to naiwne) i on opowiada mi, jak żyje. Ja słucham z takim nieodgadnionym wyrazem twarzy i w sercu rozumiem, że ten Wszechświat jest nieskończenie wspaniały. Że rozrzucił nas jak te ziarna na polu, a teraz nasze korzenie są już tak duże, że stykają się ze sobą. Może w końcu dowiedziałabym się, gdzie to wszystko się kończy. Jak to jest skonstruowane i po co. W końcu poczułabym, że wiem już wszystko.

Nie postrzegam ich, jako zagrożenia. Wiem, że tak jak na świecie, są dobrzy i źli ludzie, tak też mogą istnieć dobrzy i źli kosmici. Jacy by nie byli, są tą samą energią, którą my jesteśmy. Przeraża mnie myśl o tym, że mogliby traktować nas jak mięso. I jednocześnie napawa dumą myśl, że mogliby być naszymi przyjaciółmi. Wszystko jest kwestią perspektywy.



To takie nostalgiczne. Od razu przypomina mi się pewien sen. Śniło mi się, że leciałam w przestrzeni kosmicznej na ogromnym statku i po drodze spotkałam inny statek. Wisiał w próżni, więc przeszłam na niego i to, co ukazało się moim oczom, do dzisiaj noszę w sercu. Statek zdawał się mieć miliony lat, a ja zrozumiałam, że ONI istnieją od tak dawna, a my nic o tym nie wiedzieliśmy...


Pomyśl tylko. Nasza ziemia ma raptem 4,6 miliarda lat. Wszechświat jest dużo starszy. Skoro my jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, to gdzie muszą być ci, którzy byli jako pierwsi? Nie mów mi, że wierzysz w to, iż we Wszechświecie, w którym są miliardy gwiazd i pierdyliardy planet, jesteśmy sami. Nie kompromituj się. Nie bądź jak ten niewierny Tomasz. Błogosławieństwem jest mieć zaufanie do tego, co czuje się w sercu. W moim sercu od zawsze jest przeczucie, że kiedyś ich spotkamy i kiedyś będziemy z całą pewnością wiedzieli, że istnieją. Nie wiem, kiedy to się stanie, ale wiem, że tak będzie.

Bardzo bym chciała, żeby stało się to jeszcze za mojego życia. Nie jakiegoś przyszłego, ale tego. Chciałabym stanąć naprzeciwko człowieka o całkiem innym niż moje, DNA i wiedzieć, że przeczucia mnie nie myliły. Chciałabym mu zrobić tej kawy, choćby miał na nią tylko patrzeć. To nie jest ważne. Liczy się sam fakt, że wtedy czułabym się jak w domu. Właśnie wtedy. W momencie, kiedy mogłabym wrócić do swoich...

Czy Tobie opłaca się w to wierzyć? Co tracisz, a co zyskujesz? Czy lepiej żyje się w przekonaniu że ICH nie ma, czy że są? Stracić możesz tylko szansę na to, żeby pytać i szukać. A co zyskasz i czy w ogóle da się coś zyskać?

https://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_phil_schneider_-_podziemne_bazy_i_ukrywana_wiedza.html 

http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/emerytowany-naukowiec-ujawnia-prawde-o-ufo/rwbcx

 http://www.se.pl/wiadomosci/ciekawostki/strefa-51-tajna-baza-kosmitow_191183.html

 https://altao.pl/artykuly/tajemnice-strefy-51.htm

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.