Co w Tobie lubię? Tak, do Ciebie mówię

maja 12, 2017

Powiem Ci, za co Cię lubię. Szczerze i bez owijania w bawełnę. Możesz się zdziwić albo nie. Oburzyć albo ucieszyć. Nie wiem, jak zareagujesz, ale mimo wszystko powiem Ci to. Bo jak nie teraz, to kiedy?

Może nawet nie wiesz, że...


Lubię, kiedy się uśmiechasz. Wtedy w kącikach ust robią Ci się takie fajne dziurki. Może nawet o tym nie wiesz, ale to jest słodkie. No cóż, rzadko oglądasz w lustrze swój uśmiech, bo wydaje Ci się, że nie ma się z czego cieszyć, ale ja to lubię.

Lubię, kiedy masz te swoje szalone pomysły. Kiedy wpadnie Ci coś do głowy i z takim zapałem biegniesz, żeby to zrobić. Wyglądasz wtedy uroczo - bije od Ciebie taki blask. Widać, jaką frajdę Ci to sprawia i jak starasz się, żeby wyszło dobrze.

Lubię, gdy się złościsz. Nos Ci się wtedy tak śmiesznie marszczy. Wyginasz usta w podkówkę i widać w Twoich oczach takie szalone kurwiki. Ładnie się denerwujesz, chociaż tak bardzo tego w sobie nie lubisz. Ale to jest fajne. Pokazujesz wtedy emocje i siebie w pełni. Nie ma w tym nic złego. Ja to kocham.

Lubię, kiedy wychodzisz do pracy i dwadzieścia razy sprawdzasz, czy drzwi są zamknięte a żelazko wyłączone. Jest wtedy w Tobie taka odpowiedzialność. Tak bardzo dbasz, żeby zostawić za sobą wszystko tak, jak być powinno. Lubię tę Twoją przezorność, bo ona mnie uczy.

Lubię, gdy siadasz do obiadu i takim fantastycznym wzrokiem podziwiasz to, co masz na talerzu. Kiedy tak starannie kroisz każdy kawałek i kiedy pochłaniasz obiad w pośpiechu. Lubię Cię w obu wersjach - tej eleganckiej i tej mniej. Obie są fajne, chociaż Tobie wydaje się, że tej drugiej nikt nie powinien oglądać.

Lubię, kiedy ubierasz nowy strój. Tak pociesznie przeglądasz się wtedy w lustrze. Uśmiechasz się delikatnie pod nosem i myślisz "jest ładnie". W ogóle lubię Cię widywać w nowych ciuchach, bo poruszasz się wtedy z taką gracją. Wyglądasz jak milion dolarów. Naprawdę można Cię wtedy schrupać.

Lubię, gdy siadasz po całym męczącym dniu i patrzysz przed siebie. W tym wzroku zawarty jest cały świat. Wszystko, co dobre i wszystko, co złe. Smutki i radości. Sukcesy i porażki. Jesteś wtedy tak bardzo sobą. Tak dokładnie tym, czym chcesz być i czym nie chcesz. Ale to jest piękne. Nie masz pojęcia, jak cudnie i naturalnie wtedy wyglądasz.

Lubię, kiedy w pośpiechu starasz się ze wszystkim zdążyć. Gdy wszystko leci Ci z rąk, kiedy się spóźniasz i klniesz w korkach. Lubię, gdy pedałujesz na rowerze z prędkością światła i wtedy, kiedy przez 10 minut szukasz miejsca parkingowego. Jest wtedy w Tobie taka energia i taka determinacja. To mi naprawdę imponuje.


Lubię, kiedy starasz się zachować kulturalnie. Ważysz wtedy każde słowo. Tak pięknie mówisz i tak bardzo starasz się dobrze wypaść. To jest słodkie. Dajesz wtedy tak dużo z siebie i ja to doceniam. Naprawdę chce wtedy brać z Ciebie przykład.


Lubię, gdy masz jakiś plan. Kiedy rozpisujesz sobie wszystko i rozkładasz w głowie na czynniki pierwsze. Rozmyślasz wtedy nad tym, co i jak zrobić i to jest mega. W głowie kłębią Ci się setki myśli. Rozważasz za i przeciw. Nie mogę się wtedy na Ciebie wprost napatrzeć.

Lubie, gdy masz te swoje fochy. Odwracasz się na pięcie i uciekasz do swojego świata. Dajesz mi wtedy takiego pstryczka w nos i już wiem, co było nie tak. Twoje fochy mają w sobie coś interesującego. Są takie niby na serio, ale trochę też na żarty. Tak naprawdę nigdy nie wiem, kiedy obrażasz się na poważnie. I nie dbam o to, bo wiem, że Ci niedługo przejdzie.

Lubię, kiedy doświadczasz czegoś nowego. Jest wtedy w Tobie taki zapał. Wyglądasz wtedy jak dziecko, które rozpakowuje prezent. Oczy błyszczą Ci się z ekscytacji, a serce bije jak szalone. I to jest piękne. Lubię czuć, jak się wtedy cieszysz.

Także ten... to by było na tyle. A teraz idź i pamiętaj, że jesteś super. Co by się nie stało - pamiętaj, że masz moc. Co by nie mówili, noś głowę wysoko. Cokolwiek się nie stanie wiedz, że sobie z tym poradzisz.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.