Zostaw skurwysyna i żyj. Dlaczego będzie Ci lepiej bez niego?

stycznia 03, 2017

Czasami gonimy za czymś, co istnieje tylko w naszej głowie. Przegapiamy po drodze wiele okazji na coś innego. Lepszego. Pazurami wręcz bronimy związków, które nie mają żadnych szans. Po co? Bo ktoś kiedyś powiedział nam, że na lepsze nie zasługujemy...

Włącz sobie muzyczkę. Będzie klimacik.




Miało być pięknie... jest byle jak


Serio, ja też tak kiedyś myślałam. Też myślałam, że ten konkretny to ten jedyny i nikogo innego nie chcę. Że się zesram, jeżeli to nie z nim będą i że to ideał, jakiego nie ma na świecie. To było głupie, wiesz? To było totalne nieporozumienie. Mnie też ściskało i stawałam na głowie, żeby ratować związki. Nie wiem co mi się ubzdurało w głowie, ale byłam w stanie ratować wszystko. Nawet taką relację, która mnie niszczyła. Gdzieś w każdym z nas jest coś takiego, co chce cierpieć.

Nie błagaj go, żeby został


Dużo czasu musiało minąć, żebym zrozumiała swoją wartość. Naprawdę dużo łez popłynęło, zanim zdałam sobie sprawę, że życie jest za krótkie, żeby pić słabe wino i dawać chujowym facetom. Teraz nie płaczę. Nie mówię "zostań". Mówię "spierdalaj".

Ty też nie powinnaś przy nich trwać. Nie chodzi już nawet o to, żeby go zatrzymywać, kiedy chce odejść. Po prostu nie możesz przy nim trwać, jeżeli Cię niszczy.

  • Nie możesz tolerować jego zdrad.
  • Nie możesz godzić się na krzyki.
  • Nie możesz przełykać gorzkich łez braku wagi.
  • Nie możesz prosić o czułość.

Nie musisz tego robić, bo Tobie będzie lepiej bez niego. Nieprawdą jest, że jesteś już za stara, że za brzydka i za gruba. Nigdy nie jest za późno, by powiedzieć spierdalaj. Zawsze jest czas, żeby postawić siebie na pierwszym miejscu.

Mam taką koleżankę. To dobra dziewczyna. Nawet za dobra. Ona zawsze się uśmiecha wtedy, kiedy inni płaczą, ale gdy jest sama, to wyje jak pies. Wyje bo jej źle, ale nie potrafi odejść od faceta, który nie daje jej szczęścia. Trwa przy nim, chociaż wie, że dla niego znaczy tyle, ile zapach mydła. Jak jest to okej, a jak jej nie ma, to też dobrze. Ona się dla niego nie liczy. On jest dla niej wszystkim.

Im gorzej ją traktuje, tym ona bardziej boi się od niego odejść. Uzależniła się od cichych dni, udawanych fotek i sztucznych uśmiechów. Od tego, że żyją jak obcy ludzie. Jak skazani na siebie. Ale ona nie odejdzie, chociaż gdzieś tam czeka inne, lepsze życie. Inny facet, przy którym będzie się chciała się budzić i dla którego w końcu założy te swoje koronkowe majtki. Tylko że ja wiem, że ona ich nigdy nie założy. Paraliżuje ją strach. Strach przed byciem samą. A majtki mole zjedzą...



Będzie Ci lepiej bez niego


Czy Ty myślisz, że jesteś nieśmiertelna? Nie kochana. Kiedyś wyciągniesz nogi jak każdy. Szkoda będzie tego życia, co? Szkoda tego wszystkiego, czego nie przeżyłaś, bo bałaś się zostawić skurwysyna. Jak nie teraz, to kiedy?

Możesz zacząć od początku. Wolna.

Możesz wybierać to, co będzie dla Ciebie dobre.

Możesz czuć, że żyjesz. W końcu cieszyć japę ze szczęścia i ryczeć tylko na pogrzebach.

Możesz zacząć się szanować i nie oddawać swojego życia komuś, kto go nie szanuje.

Wybór należy do Ciebie. Tej zabawy w życie nikt nie da Ci powtórzyć. Masz szansę żyć po swojemu albo żyć dla niego. Albo oddasz się jak rzecz, albo kopniesz go w dupę. Tobie naprawdę będzie bez niego lepiej.

Nie wierz tym, którzy uzależniają Twoją wartość od tego, że jesteś z "nim". Nie żyj dla ludzi, bo ludzie za Ciebie nie umrą...

3 komentarze:

  1. Świetny wpis :) powinnyśmy być przede wszystkim dobre dla siebie, bo jak nie my to kto? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dasz szczęścia sobie, to nie dasz go też innym - proste i logiczne. Nie można dawać z miejsca, w którym nie ma. :)

      Usuń
  2. Cudnie napisane, dziewczyny, kobiety, babki to wszystko prawda. Bierzcie życie w swoje ręce ... tak bardzo warto :) wiem co mówię, przeżyłam wiele. Trzymam kciuki za każdą z Was, która zrozumie i uwierzy.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.