Dlaczego faceci nie wiedzą, czego chcą?

grudnia 03, 2016
Rafał był totalnym idiotą, ale Kaśka widziała w nim przyszłego ojca swoich dzieci. Ona na serio myślała, że będą żyli długo i szczęśliwie. Kiedy mówił "kocham", to wierzyła mu bardziej niż swojej matce. Była gotowa rzucić dla niego wszystko i ściągnąć majtki gdzie tylko sobie wymarzył. Tylko że Rafał był facetem, który nie widział, czego chce.



Spotykał się z Kaśką, kiedy było mu wygodnie. Zachwycał się, a później z dnia na dzień powiedział żegnaj i tyle go wszyscy widzieli. Jednego dnia planował wspólne życie, a drugiego już go nie było. Znasz to, prawda? Facet jest Tobą zainteresowany i wygląda, jakby chciał Cię pożreć żywcem i nagle mu ten apetyt odchodzi.

Ten facet nie wie, czego chce


To nie jest tak, że on Cię okłamuje. Słuchaj, on może być święcie przekonany, że Cię kocha. Może nawet mógłby się za Ciebie prać z jakimś hujkiem z osiedla. On mógłby Ci nieba przychylić i nie dlatego, że Cię podpuszcza. On Cię dzisiaj kocha, a jutro ma Cię dosyć. Nie ważne jak dobrze gotujesz, jakie długie masz nogi i jak często je przed nim rozkładasz. Jemu ta miłość po prostu czasami przechodzi, ale nie przez Ciebie. On zwyczajnie nie wie, czego chce.

Tak jak Rafałowi, któremu życie dało chyba zbyt wiele. On zrozumiał, że świat nie kończy się na ulicy Lipowej w mieszkaniu Kaśki. To nie te czasy, kiedy ludzie pisali do siebie listy i czekali tygodniami na odpowiedź. Teraz wszystko jest pod nosem i takich Kasiek można mieć na pęczki.

Brakowało mu emocji, tej adrenaliny, która sprawia, że związek jest ciągle świeży tak, jakbyście się dopiero wczoraj poznali. On wiedział, że nie spotka go już nic zaskakującego, że Kaśka nie ma już takich kart, których on by nie widział. Poczuł się w tym wszystkim bardzo pewnie i znudził. Skoro świat ma mu tyle do zaoferowania, to może jeszcze nie czas na poważne związki? Może trzeba jeszcze trochę popróbować. Pobawić się znowu w łowcę.

Faceci nie wiedzą, czego chcą, bo dzisiaj mogą mieć wszystko. Emocje, seks, znajomości - to jest na wyciągnięcie ręki, a może nawet na wyciągnięcie smartfona. Wystarczy zalogować się na fejsa, czy na jakiś portal randkowy i masz dostęp do nieograniczonej ilości dup. Po co masz się decydować na jedną?



Kiedyś jak coś się psuło, to ludzie to naprawiali. Szło się z butami do szewca albo kleiło się pokrętło od radia. Kiedyś się naprawiało, bo dobre towary były deficytowe. Dzisiaj faceci żyją w przekonaniu, że dobrych towarów nadal jest w brud. Tylko że teraz standardy są inne.

Dzisiaj dobry towar to nie ten, który jest pewny na lata, wierny, oddany i kochający. To taki, który codziennie inaczej robi loda i nie protestuje, kiedy się go wyrzuca. Dzisiejsze towary szybko się zużywają i faceci mają takie przekonanie w stosunku do wszystkiego. Na smartfona jest 2 lata gwarancji, na kobietę też. Minął czas gwarancji? Trzeba rozejrzeć się za nowym sprzętem.

Rafał znajdzie nową Kaśkę. Wykorzysta, a może nawet pokocha, ale jej gwarancja też kiedyś się skończy. Dołączy wtedy do grona tych, które nie rokowały, bo czegoś miały za mało. Nie były już takie świeże i pociągające jak na początku. Rafał nie kupuje niczego na lata. Przekonany o zawodności, nie potrafi się zdecydować na to, by używać czegoś już przez całe życie. On kocha swojego starego smartfona, ale zna go już.

Ten smartfon już niczym go nie zaskoczy, bo Rafał zna już dobrze każdą jego funkcję. Mimo że się przywiązał, idzie dalej i szuka nowego. No bo przecież nie można żyć w stagnacji, skoro na świecie jeszcze tyle dobrego.

Facet chce czegoś nowego, bo ma wrażenie, że jak nie będzie chciał, to coś straci. On jest przekonany, że zawsze można lepiej i mocniej. Nie widzi tej pułapki, że każda rzecz i każda relacja ma taki termin, po którym się nudzi.

Dzisiejsze związki są jak te smartfony. Niby dobre, niby niezawodne, ale już nudne. Jak w tym dowcipie. Piękna żona wita męża w drzwiach ubrana tylko w stringi, z biustem C na wierzchu, w szpilkach i z pejczem w ręku. Mąż omiata ją tylko wzrokiem i mówi:

- Ech... żebyś Ty chociaż obca była.

2 komentarze:

  1. Świetny tekst! Pewnie wiele może wytłumaczyć Kaśkom..., która składa milion myśli w jedną układankę niczym puzzle. Cóż - Kiedyś jak coś się psuło, to ludzie to naprawiali. To było dobre podejście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było dobre, ale czasy się zmieniły. A może zmieniliśmy się my? Może nam się w dupach poprzewracało?

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.