Klątwa bycia nie dość dobrym, czyli jak kręcisz bata na własną dupę

października 01, 2016


Od najmłodszych lat słyszysz, że masz być najlepsza. Masz się dobrze uczyć, grzecznie zachowywać i dziękować za prezenty. Wciskają Cię w ramy "bycia odpowiednią".
Bo inaczej mamusia nie będzie Cię kochać a Mikołaj nie przyniesie Ci prezentu. A potem dorastasz i cały czas masz poczucie, że nadal nie jesteś wystarczająco dobra, by wszystkich zadowolić.


Staram się, a ciągle jestem niewystarczająco dobra


Aśka ma 34 lata. To typowa bizneswoman, która traktuje życie jak zawody. Od dziecka uczyli ją, że jak nie będzie się starać, to nic nie osiągnie. No więc się Aśka starała. Lekcje baletu, gra w szkolnej drużynie siatkarek, rozszerzona matura z biologii, dwa kierunki studiów. Później pierwsza praca i nikt nie miał w tym wieku tak ciepłej posadki, jak Aśka.

Wymodelowane włosy, zadbane dłonie, biegła znajomość 3 języków, stałe miejsce na szczytach korpo. Tyrała jak wół, ciągle starała się kogoś zadowolić. Nie, Aśka nie jest typem lizodupa. Ona nie szuka łatwizny ani nie dała szefowi dupy. Ona ciągle przekraczała granice. Ale nie swoje, tylko tych, którzy ciągle od niej wymagali. A miał kto wymagać. Rodzice, boss, chłopak, nawet koleżanki. Miała problemy ze snem, ciągle bolał ją brzuch. Nieustannie zastanawiała się, czy jakieś słowa ją nie ośmieszą, a jakiś ciuch nie pogrubi. Wisiała na żyłce, a ta wbijała się jej w ciało i zaciskała coraz bardziej. W końcu Aśka miała tego dosyć. Zapytała mnie:

- Jak to jest, że ja już sobie flaki wypruwam, a wszystkim ciągle mało?

No właśnie. Ty sobie wypruwasz flaki. Pokazujesz, że stać Cię na więcej i więcej. A ludzie się do tego przyzwyczajają. Widzą, że dla Ciebie nie ma granic i mogą wymyślić największą durnotę, a Tobie uda się ją wykonać. Skoro masz magistra, to czemu nie doktorat? Urodziłaś dwójkę dzieci? Do cholery stać Cię na trzecie! Kierownicze stanowisko w wieku 28 lat? Zdarzali się tacy, co mieli w wieku 25.


Ludziom nigdy nie dogodzisz


Nie dogodzisz tym, którzy mają Cię za maszynę. Nie spełnisz oczekiwań tych, którzy myślą, że królową stajesz się w ciągu jednego pierdnięcia. Nigdy, naprawdę nigdy nie dasz ludziom wszystkiego tego, co chcą. Oni potrafią wymagać tylko od kogoś. Od siebie to już nie za bardzo.

Nie pozwól, by to inni wyznaczali Twoje granice. By ciągle mówili Ci, co powinnaś, żeby Cię kochali, szanowali i dali Ci święty spokój. Nie daj się stłamsić, wmówić sobie, że będziesz wartościowa, jak znajdziesz etat, męża, któremu urodzisz dziecko i jak na starość będziesz dawać na kościół.

Nie daj sobie wmówić, że teraz Twoje życie jest niepełne, że czegoś Ci brakuje albo że jest coś, przez co nigdy nie będziesz szczęśliwa. Nie bądź jak Aśka. Nie skacz ciągle nad poprzeczkami innych. Nie lecz wrzodów i nie płacz w poduszkę, bo "znowu dałam ciała". Daj go tyle razy, ile będzie trzeba i ile sama postanowisz.

Bycie nie dość dobrym to klątwa. Raz rzucona, wisi nad Tobą całe życie i śmierdzi. A wystarczy raz powiedzieć "Nie. To ja tutaj będę decydować". Raz otworzyć oczy i zrozumieć, że zadowalanie innych to ślepy zaułek.

Żyjesz dla siebie. Nie dla dzieci, nie dla męża ani dla kota. Ich obecność to dodatek. Wynik Twoich wyborów. Nie możesz być ciągle odpowiedzialna za zadowalanie innych. Za spełnianie ich wymagań. Oni mają swoje życie, a Ty swoje. Jesteś wystarczająco dobra, by być z siebie dumną. Nikt nie ma prawa w to wątpić ani stawiać Ci warunków. Zrozumiano?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.