Złe pomidory - bo kiedyś to wszystko było lepsze proszę Pani

lipca 23, 2016

Deszcz składnia do refleksji, a jakże. Z tym że te refleksje nie zawsze prowadzą do dobrych wniosków. Pamiętasz, kiedyś wakacje trwały dłużej? Kiełbasa jakoś tak bardziej pachniała. Dzieci były grzeczniejsze. Kiedyś to nawet sernik się równo wypiekał, a teraz?

Taki se pomidor


Odwiedziłam najbliższy ryneczek i kupiłam warzywa. Tylko co to są za warzywa?! Ogórki niczym gąbka. Można nimi ścierać kredę z tablicy, pomidory jak kapuściane głąby - do zjedzenia nadaje się chyba tylko skórka...

Zadaje sobie pytanie: gdzie podziały się te warzywa sprzed lat? Gdzie ten zapach, który się wszędzie rozchodził? Czy to już naprawdę odeszło w zapomnienie i skazani jesteśmy na międzygatunkowe hybrydy, które mają tylko zaspokoić nasz głód? Wiele produktów żywnościowych w ciągu kilku ostatnich lat straciło całkowicie jakość. Sklepy zasypują nas tonami "przedmiotów", które co prawda nadal warzywa przypominają, ale mają już z nimi chyba niewiele wspólnego.

Sztucznie hodowane niczym to zielsko na granulacie, którym upalają się gimnazjaliści. Straciły rezon, po prostu wyszły z formy i choćbyśmy chcieli spróbować tej dawnej kanapki, to ona już nigdy nie będzie taka sama. Chleb upieczony ze zmodyfikowanej pszenicy (krótkiej i odpornej, żeby dała się łatwo kosić i nie poddawała chorobom), masło z mleka nasyconego antybiotykami i hormonami i te pomidory, które nawet nie pachną.

Z wiekiem tracimy smak czy radość życia?


Nic mi już nie smakuje tak, jak kiedyś. Rzeczy, którymi dawniej się zachwycałam, dzisiaj są mdłe, są po prostu okropne. Starzeje się czy o co chodzi? 

Dzisiejsze jedzenie ma po prostu wypełnić nasze żołądki, nie jest ważne, co tak naprawdę zawiera, tego w planie nie uwzględniono. Ono ma zaspokajać głód i napychać kieszenie producentów. Jakie efekt to daje, tego nie trzeba nam tłumaczyć. Jako cywilizacja dokładnie obserwujemy postępującą degenerację swojego gatunku. Chorujemy, jesteśmy słabi, brak nam energii a jedyne co może nam w tym pomóc to łaskawe koncerny farmaceutyczne. Jak długo tak jeszcze pociągniemy? 20 lat? Może 50, a co potem? Konsumpcjonizm powoli zabija nasze ciała, sprawia, że stają się one mniej odporne na choroby i mniej wydolne.
Czy faktycznie obecne jedzenie przyczynia się do pogorszenia naszego zdrowia, czy eko to dziś najrozsądniejszy wybór i czy chroni przed tym, czego nie stworzyła natura? Pytanie mnożą się w głowie w tempie błyskawicy, ale odpowiedzi są nazbyt mgliste, żeby osadzić je w jakichś ramach. A może jest już za późno i zbudowani jesteśmy z całego tego "syfu", którym się karmimy... 



Pomidory to tylko pretekst do głębszych refleksji na temat galopującego do przodu świata. Bo te pomidory co nie pachną, to tylko taki punkt zaczepienia. Że może gleba nie ta, a i nasiona pewnie inkrustowane. Cóż począć w świecie ogłąbiałych pomidorów, modyfikowanych nasion, skażonego mięsa i mleka? Jeść i na zdrowie, ale niestety nie smakuje.

Może mamy za duże wymagania? Jest nam za dobrze i dlatego nic nas już nie zadowala? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne – nie chce już kanapek z pomidorem.


Nic już nie będzie takie jak kiedyś. Z czasem wszystko powszednieje, wszystko robi się nijakie, nudne. Wszystko się nudzi i brzydnie. Sęk w tym, żeby nie stracić radości poznawania nowych rzeczy. Przecież to one podtrzymują nas przy życiu. Dążenie do nowego sprawia, że jeszcze nam się coś chce. Jeżeli już nic się nie chce, to żaden pomidor nie dogodzi.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.