Najlepsze sposoby na upały, czyli nie łudź się, i tak nie będzie Ci lepiej

lipca 27, 2016


Co robić w upał? Jak radzić sobie wysokich temperaturach i jakie metody stosować, żeby się nie roztopić? Co jest najlepsze na upał? Niby najlepsze są woda i cień - sprawdziłam, to niewiele daje. Trzygodzinny pobyt w kolejce u stomatologa utwierdził mnie w przekonaniu, że dobrze ocieplone budynki powinny być stawiane tylko na Syberii.

Sposób na upały


Zrobiłam krótki research i wybrałam najlepsze sposoby na upał. Później poddałam je testom (również teoretycznym). Zobacz, co z tego wyszło.

1. Wentylacja, wiatrak - niby dobrze, ale metoda ta pomaga tylko w zamkniętych pomieszczeniach. Po kilku godzinach spędzonych w towarzystwie tych urządzeń ból gardła murowany. Upał ze zdwojoną siłą odczuwany jest po wyjściu na dwór. Różnica temperatur daje w kość. Sposób generujący koszty (prąd) i o ograniczonym działaniu.

2. Woda, płyny - picie zimnej wody i innych płynów (wyłączając alkohol) powoduje tak jak w punkcie pierwszym, problemy gardłowe. Ponadto zaspokajanie pragnienia a ulżenie sobie w upale to dwie różne rzeczy. W pewnym momencie okazuje się, że wypiłaś już tyle, że zaraz Cię rozerwie, ale chłodniej wcale Ci nie jest. Z płynów najbardziej polecam gorącą herbatę z cytryną i miętą. Sposób sprawdzony i ponoć wypicie szklanki gorącej herbaty może obniżyć temperaturę ciała nawet o 1.5 stopnia (podobno). Ale nie łudź, się – to niewiele da.

3. Kąpiele - doraźna metoda na schłodzenie ciała, bardzo przyjemna, ale na dłuższą metę niemożliwa do stosowania. Wchodząc pod prysznic i odkręcając zawór z zimną wodą, możemy doznać fantastycznego ochłodzenia. Naczynia krwionośne, które podczas upału przemieszczają się bliżej powierzchni skóry, będą jakoby chłodzone przez wodę, która odbierze im ciepło. O ile jeden czy dwa takie prysznice w ciągu dnia działają bardzo kojąco, to już większa ich ilość oznaczałaby niewychodzenie z łazienki. A przecież oprócz kąpieli mamy też inne zadania do wykonania w ciągu dnia. Nie będziesz stała przez całą dobę pod prysznicem jak ta lampa.

4. Antyperespirant - powiem szczerze, po dzisiejszym dniu stwierdzam, że wszystkie te cudowne Fa czy LadySpitStiki kompletnie nie działają. Mój antyperspirant ma ponoć chronić przed potem na 72 godziny! W praktyce działał przez 15 minut.... Aż boję się pomyśleć jakie problemy z potem mają faceci podczas dnia, w którym nawet na mnie antyperspirant nie działa.



5. Dieta (chłodniki, owoce, lody) - tak jak w przypadku napojów, działanie doraźne. Jeżeli przesadzimy z solą czy ostrymi przyprawami, to uczucie gorąca wzmaga się i odczuwalna temperatura jest jeszcze wyższa. Empiryczne testy dowiodły, że chłodnik w ogóle nie chłodzi! Szlag by to trafił.

6. Cień - owszem, słońce nie świeci nam na głowę, ale to nie zmienia faktu, że jest piekielnie gorąco. Znikomy wiatr nie daje ukojenia, a powietrze jest suche i ciężkie. Dla mnie ten sposób sprawdza się na pół gwizdka. Przecież i tak oddycham saharą.

Alternatywne metody na upał


- Przyjemna godzinka spędzona w lodówce
- Dwumiesięczna przeprowadzka na Kamczatkę
- Obłożenie się lodem w wannie
- Zatrudnienie się przy rozbiórce drobiu (w chłodni)

Lepszych metod nie widzę i aż boję się pomyśleć, co będzie jutro i jak wysoko skoczy słupek rtęci. Wszystkie, niby dobre metody na upały, po prostu mnie zawodzą. Bo nam, polakom to nie się da dogodzić. Jak pada to źle, jak grzeje to jeszcze gorzej.

Moja mama powtarzała zawsze, że huj**** baletnicy, to nawet kiecka w tańcu przeszkadza. Coś w tym jest.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.