Zostawił mnie i wyjechał – co zrobić? Na litość boską nie rycz!

maja 27, 2016
Cześć kochanie!

Było między wami cudownie. Od pierwszej (drugiej, trzeciej lub dziesiątej) chwili czułaś, że to jest to. Sprawy posuwały się do przodu, padły pierwsze deklaracje, pierwsze chwile bliskości. Mniej lub bardziej oficjalnie zostaliście parą i nagle on napisał/zadzwonił z wiadomością, że wyjeżdża za granicę, bo nie spełnia się zawodowo w tym kraju. Po kilku kolejnych dniach pisze, że mu Ciebie brakuje i tęskni, ale jest w… Arabii Saudyjskiej.

Zostawił mnie

Krótka opowieść o pieniądzach


Świat staje. Zegary się zatrzymują, dym z papierosów zawiesza w powietrzu i w żaden sposób nie chce opaść w dół. Ktoś włączył pauzę, zburzył wszystko to, co było do tej pory. Ktoś zagrał na Tobie jak na starych cymbałkach i musisz podjąć decyzję co dalej. Pieniądze były ważniejsze od Ciebie.

Uczucia nie dają się stłamsić. Gdzieś tam w środku wyrywają się i chcą uderzać o ścianę z takim impetem, żeby rozbić wszystko, co spotkają na swojej drodze. Nagle wszystko, co składałaś do tej pory, po prostu rozpadło się w pył. On coś do Ciebie czuje i wiesz to. Ty coś do niego czujesz i nie umiesz tego w sobie zdusić. Co robić? Usta lekko drżą, a to drżenie obejmuje z wolna całą brodę. Muzyka z laptopa pobrzmiewa, a światło z monitora odbija się w Twoich przeszklonych oczach. Widzisz, jak samochody za oknem mkną z prędkością dużo za dużą jak na teren zabudowany. Widzisz ludzi na rowerach, ptaki, które siadają na trawniku i których jednym celem jest znalezienie dorodnego robaka. Ty nie masz już celu.

Zastanawiasz się, co zrobić. Czekać czy zapomnieć. Wiesz, że możesz się nigdy nie doczekać i wiesz też, że zapomnieć się tak łatwo nie da. Pat, wstrętny pat otacza się ze wszystkich stron, a szachownica kurczy się proporcjonalnie do tego, jak kurczy się Twoje gardło. Pytasz samą siebie jak to się mogło stać. Jak dwoje ludzi, którzy chcą ze sobą być, mogli pozwolić na to, żeby rozdzieliły ich ambicje i rządzą pieniędzy.

Siedzisz, ale czujesz, jakbyś wcale nie dotykała fotela. Jakby Twoje ciało straciło czucie. Jakby przeistoczyło się w marionetkę z gałganków. Taką, co to tylko udaje, że rozumie i że wszystko jest ok. Za ciasna spódnica wbija Ci się w brzuch. Tak go ostatnio ćwiczyłaś. Tak bardzo chciałaś wyglądać dobrze. A teraz? Co z tego, że masz ładne nogi, piękne oczy i tyle uczucia, skoro nie czujesz nawet fotela pod sobą.

Zostawił mnie a przedstawienie toczy się dalej

On Cię zostawił. Bez słowa. Bez pożegnania. Wyjechał na miesiące, może na lata. Ty wiesz, że nie będziesz czekać. Wiesz, że nie dasz rady. Wiesz, że być może nie wróci, a jeżeli wróci, to może być już innym człowiekiem. Ty też będziesz inna. Może za jakiś czas nie będzie między wami już nic. Może zapomnisz, może on przestanie czuć to „coś”, może kasa przewróci mu w głowie.

Łza płynie po policzku. Oczy są takie gorące. Wiesz, że zaraz będziesz musiała podjąć decyzje. Wiesz, że tak trzeba, że nie ma innego wyjścia. Zamykasz oczy, wycierasz je tym, co jest pod ręką i puszczasz go. Mówisz „idź”. Nie ma sensu trzymać go przy sobie. Nie ma sensu pielęgnować czegoś, co skończyło się 5 minut temu. To jest już przeszłość. Teraz świat się obrócił. Zmienił bieg i kontynenty się przesunęły. Wszystko zalała woda. Nie ma nawet najmniejszej roślinki, nawet najmniejszej myśli, która mogłaby cokolwiek wytłumaczyć.


Idziesz do pracy. Otumaniona, wpół przytomna. Nie chcesz marnować czasu. Nie chcesz poświęcać go dla kogoś, kto nie znalazł nawet chwili na to, żeby się z Tobą pożegnać. Wycierasz nos i planujesz następny dzień. Bez niego, bez tego, co wykluło się w Twojej głowie. Zamykasz ten rozdział. Nie czekasz. Zapominasz. Bierzesz głęboki wdech i mówisz: gdzieś w głębi siebie chciałam tego. To, co mi się przydarza, to odbicie pragnień i lęków. Jeżeli stało się to, co się stało, to znaczy, że jakaś cząstka mnie chciała tego lub się tego bała.

Wstań, zetrzyj tę łzę i wyjdź na dwór. On może już nigdy nie wrócić. Ty jesteś tutaj. Przełknij to nawet, jeżeli jest duże i nie mieści Ci się w przełyku. Spróbuj zauważyć siebie. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zaufaj temu, co się stało. Zaufaj, że tak miało być, że być może tego potrzebowałaś. Że w tej chwili to było najlepsze, co mogło się przydarzyć. Wyłącz w głowie ten głos, który mówi „skrzywdził mnie”. Pomyśl, że może właśnie zrobił dla Ciebie coś dobrego…

Nie proś, nie szukaj kontaktu, nie graj na uczuciach, strać nadzieję. Pozwól żeby Cie zjadła. Stań na wprost tego, co się stało. Uśmiechnij się do tego. Wygrasz.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.