Jest mi smutno - co robić, jak opanować smutek i dlaczego nie tak, jak myślisz?

maja 31, 2016
Cześć kochanie!

Nie żyjesz w idealnym świecie. Nie wszystko układa się po Twojej myśli. Nie zawsze jest tak, jak chcesz. Czasami coś się wali, coś się nie udaj i czegoś brakuje. Czasami ponosisz porażkę, starasz się, ale wszystko bierze w łeb. Czasami masz już to szczęście, dosłownie trzymasz je za ogon i ono Ci się wyślizguje. Mówisz „jestem smutna” i taka też się czujesz. Nic nie ma sensu, Twoje życie wydaje się bezcelowe, a każda praca syzyfowa. Smutek bywa integralną częścią naszego życia i czasami nijak nie można się go pozbyć.

O Jezusie nazareński jak mi smutno

Musisz coś zrozumieć – jednak żyjesz w idealnym świecie. W takim, który jest najlepszy dla Twojego obecnego samopoczucia. Świat nie jest głupi, on dostarcza Ci zawsze tego, czego chcesz albo tego, czegoś się boisz. Jeżeli utrzymujesz w myślach strach, to dosłownie otaczasz się energią strachu. Co za tym idzie, dostajesz (nie wiadomo jak, ale dostajesz) to, co będzie Cię przerażać. Dostajesz to, czego się bałaś. Czy zauważyłaś, że życie dziwnym trafem zawsze dopieka nam w ten punkt, który nas najbardziej boli? W tę strefę, którą uważamy za najwrażliwszą. Jak myślisz? Czy to przypadek? Nie, przestrzeń jest mądra. Ona dostarcza tego, czym emanujesz.

Smutek - dlaczego się pojawia?

Jesteś smutna wtedy, kiedy coś nie idzie po Twoje myśli. Czy widziałaś kiedyś kogoś, kto jest smutny wtedy, gdy wszystko mu się udaje. Nie i nic dziwnego, bo to byłoby niedorzeczne. Co prawda są osoby, które jakoś tak dziwnie reagują na szczęście, że może ich ono przytłaczać, ale to są wyjątki. Przyjmujmy, że smutek czujesz wtedy, kiedy coś Ci nie idzie. Co może nie iść?
  • Może nie udawać się w szkole;
  • Możesz mieć problemy z facetem;
  • Możesz nie dogadywać się z rodzicami;
  • Możesz nie mieć przyjaciół;
  • Możesz mieć problemy w pracy;
  • Możesz czuć się źle we własnej skórze.

Jestem smutna, bo nie mam chłopaka

Nie masz, bo nie chcesz mieć. Mówisz: jestem smutna i samotna. Tak bardzo się tego boisz, tak bardzo odwracasz centrum swojej grawitacji od siebie, że myślisz, że drugi człowiek da Ci szczęście. Myślisz, że z chłopakiem byłoby Ci lepiej? Że byłoby się kim pochwalić i z kim wyjść? Że nie śmialiby się z Ciebie, że jesteś sama? Kto narzuca Ci te standardy, że sama jesteś gorsza? Kto może decydować, o tym, czy masz z kimś być, czy nie? Jesteś smutna, bo nie masz chłopaka? Zaobserwuj dobre strony tej sytuacji. Mówię poważnie, zapisuj je przez 21 dni. Zapisuj wszystkie pozytywy tej sytuacji. Nie powiem Ci, dlaczego masz to robić, sama się przekonasz za miesiąc, ale proszę Cię, zrób to.

Jestem smutna bez powodu


Kiedy ostatnio robiłaś to, co kochasz? Kiedy sprawiłaś przyjemność sobie, a nie innym? Kiedy poczułaś, że naprawdę żyjesz? Nie mów, że jesteś smutna bez powodu. Zawsze jest jakiś powód. Prawdopodobnie nie masz powodów do szczęścia, bo ich cholera jasna nie widzisz. Rozejrzyj się dziewczyno dookoła, wyjdź z domu, zrób coś głupiego lub szalonego. Zrób cokolwiek, coś na co zawsze miałaś ochotę i co zrobić możesz dzisiaj tak, jak stoisz. Wyjdź z łóżka, zwlecz się z niego choćby siłą. Idź i zrób coś. Ile czasu Ci jeszcze zostało?

Jestem smutna i przygnębiona


Patrz wyżej. Przeczytaj ten tekst 3 razy. Albo więcej, aż dobrze zrozumiesz. Znajdź choćby jedną iskierkę w tunelu. Malutki płomyczek, który będzie się żarzył. Weź teraz kartkę i napisz na niej 3 rzeczy, których najbardziej chciałabyś w życiu, a później zadaj pytanie: jak mam osiągnąć X? Jak mam osiągnąć Y? Powtarzaj te pytania cały dzień. Zaśnij z tą kartką, powtarzaj pytania nadal tuż przed zaśnięciem. Pytaj cały czas i obserwuj. Znajdziesz odpowiedź, a smutek stanie się Twoją siłą.

Uwierz mi, tych problemów może być tak wiele, że nawet ich nie zliczę. A kiedy do kupy złoży się kilka, to smutek może być tak duży, że wręcz nie do opanowania. W skrajnych przypadkach możesz popaść nawet w depresję i nie uchwycisz nawet momentu, w którym to się stanie. Nie daj się smutkowi. Postąp z nim niekonwencjonalnie.

Smutek - cytaty, które warto przemyśleć

Naj­lep­szym przy­jacielem jest ten, kto nie py­tając o powód smut­ku, pot­ra­fi spra­wić, że znów wra­ca radość. - autor nieznany
Jak ko­bieta widzi, że ktoś jest smut­ny, to nie mówi mu nig­dy „jes­teś smut­ny”. Tak głupio postępu­je tyl­ko mężczyz­na. Ko­bieta uda­je, że wca­le nie widzi smut­ku – i jest we­sel­sza, mil­sza, piękniej­sza niż zwyk­le. Wte­dy smu­tek mija. - Tadeusz Rittner
 Szczęście ro­bi dob­rze ciału, ale smu­tek roz­wi­ja siłę umysłu. - Marcel Proust
Niech smu­tek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem. - Szekspir
Sios­trą roz­koszy jest smutek. - Ezop
Kiedy te­lefon pub­liczny zwra­ca mo­netę mężczyźnie, ten spogląda na nią ze smut­kiem; ale ko­bieta wrzu­ca ją z pow­ro­tem i nakręca in­ny numer. - Ramón Gómez de La Serna

Co zrobić, gdy jestem smutna?


Wiem, że to Cię zdziwi. Może nawet pomyślisz, że to paranoja, że to oszukiwanie samej siebie, ale nie zmienia to faktu, że to, co zaraz napiszę, po prostu działa. Uśmiechnij się do tego smutku. Uciesz się z tego, co się stało. Wiesz dlaczego? Bo skoro to się stało, to znaczy, że przestrzeń świata doskonale odpowiada na sygnały, które wysyłasz. To natomiast oznacza, że dostaniesz w odpowiedzi każdy inny sygnał, który wyślesz. To taki test. Skoro bałaś się niepowodzenia i do niego doszło, to znaczy, że ten strach ma moc twórczą. Taką samą moc ma pragnienie. Jeżeli będziesz wysyłać sygnały pragnienia, to ono też musi się ziścić. No chyba, że będzie podszyte strachem i ten lęk będzie silniejszy niż pragnienie. Wtedy to już wiesz co będzie.

My kobiety (zresztą faceci też), mają taką tendencję do tego, żeby obwiniać świat o to, co dzieje się w naszym życiu. Za cholerę nie chcemy przyjąć do wiadomości, że my sami generujemy wszystkie zdarzenia. Powiem Ci coś, bałam się jednej rzeczy, bardzo się jej bałam i zaakceptowałam, że ona się stanie. Spojrzałam temu strachowi w oczy i powiedziałam:
- Dobra przyjdź, czekam na Ciebie i niech się dzieje co chce.

Oczywiście przyszedł. Stało się to, czego się bałam. Dokładnie tak, jak się tego bałam. Nie powiem, że to nie boli, bo boli cholernie, ale ja mam świadomość, że TO, CO SIĘ STAŁO, JEST MOJE. Nie obwiniam nikogo, kto w tym uczestniczył, bo wiem, że bez nich mój strach nie mógłby się ziścić. Oni na pewnym poziomie pomogli mi zrealizować to, co było w mojej głowie. Ten strach, którego przestrzeń odebrała, jako pragnienie.

Ona zrozumiała to tak, że ja tego chcę. Przestrzeń najwidoczniej nie odróżnia strachu od pragnienia. Obie te silne emocje są przez nią pojmowane synonimiczne. Normalnie powinnam teraz płakać i wyzywać Boga od najgorszych za to, co mi zrobił. Ale ja wiem, że to nie on. To ja. Jeżeli jesteś smutna, to podziękuj za to, bo ten smutek to Ty. To generowane przez Ciebie myśli i emocje. To jest to, co z siebie do tej pory wypierałaś, a co w końcu musiało przyjść. Innego sposobu nie ma.

Smutek - przytul się do niego, zamiast odpychać

Wyobraź sobie swój problem jako stracha, jako upiora albo coś, czego po prostu zawsze się bałaś. Zamknij oczy i wyobraź go sobie. Stań z nim oko w oko, nadaj mu ludzkie cechy, spójrz mu w oczu. Wczuj się w to wyobrażenie. Zwizualizuj smutek jako osobę, jako część Ciebie. Zrozum, że jest on czymś, co sama stworzyłaś.

Pewna dziewczyna powiedziała mi kiedyś: - Słuchaj, jestem smutna, co robić żeby się z tego wyrwać? Staram się myśleć pozytywnie, ale to pomaga tylko na chwilę. Ja już nie ma siły, czuję, że oszukuję samą siebie.

Miała rację - oszukiwała się. Była smutna dlatego, że chciała za wszelką cenę szpachlować swoje prawdziwe uczucia fasadą, do której za żadne skarby nie mogła się zmusić. To takie udawanie przed samą sobą. Jeżeli jesteś smutna, to wiesz, że bardzo ciężko przejść z etapu jest mi źle, do etapu jest mi cudownie. Nie jesteśmy noworodkami, które w jednej sekundzie płaczą, a w drugiej się śmieją. Potrzebujemy jakiegoś pomostu między tymi skrajnymi uczuciami. Tym pomostem jest akceptacja. Zaakceptuj smutek.

Jeżeli spojrzysz smutkowi w oczy, to może się okazać, że on wcale nie jest taki straszny. Że uciekałaś przed czymś, co było tylko Twoim wyobrażeniem. Kobieto, daj sobie żyć. Ile Ci jeszcze zostało? Kilkadziesiąt lat? Kilkanaście? Odważ się stanąć na ostrzu norze i przechylić na bok. Nic nie ryzykujesz. W tej walce nie możesz przegrać.

A niech się dzieje, co chce

Jestem smutna, bo to ich wina


To nie jest niczyja wina. To nie Bóg, nie pech, nie ludzie, nie zbieg okoliczności. To Ty i zrozum to w końcu, bo nigdy nie przestaniesz się motać. Sama generujesz to, co się dzieje. Jeżeli to się już stanie, jeśli jesteś nad przepaścią, to spójrz na to chłodnym okiem i zauważ w tym siebie. To jestem ja, tu obok to się dzieje. Ja na to patrzę. Nie jestem w środku, patrzę na to, jak postronny widz. Acha, da się tak. Mogę nie płakać. Po co mam płakać, skoro ja do jasnej cholery to stworzyłam. Czy płaczesz nad swoim dzieckiem, że Ci się ono nie udało? Nie. Przyjmujesz je takim, jakie jest, bo jest Twoje. Tak samo możesz przyjąć ten smutek, bo jest on niczym innym, jak takim dzieckiem. Częścią Ciebie, której się wypierasz, której nie chcesz widzieć i znać.

Niech świat się wali na Twoją głowę. Daj się mu zeżreć. Pozwól, żeby stało się wszystko to, czego najbardziej się boisz. Niech to na Ciebie spadnie. Wszystko zmieni się w momencie, kiedy zauważysz w tym siebie. Swoją doskonałą kreację, to, że jesteś prawdziwą czarodziejką, że materializujesz to, o czym myślisz.

Pokochaj smutek


Przełknij to. Odsuń się na chwilę od zwalania winy na innych. Weź odpowiedzialność na siebie, ale nie wiń się, tylko przyznaj, że jesteś za to odpowiedzialna. Nie cedź przez zęby:
- Będzie dobrze, będzie dobrze.

Powiedz sobie, że będzie źle. I cholera z tym, niech będzie źle. Ale miej świadomość, że ten stan rzeczy wygenerowałaś sama. Nie krzycz teraz, że jak to możliwe, że to nie Ty i nie masz z tym nic wspólnego. Przestań się okłamywać. Powąchaj ten smutek, poczuj ten strach. Dotknij go. Jest Tobą. Jeszcze nie raz go stworzysz. Sekret polega na tym, żeby zacząć na to inaczej patrzeć. Twój smutek to Twój twór, zrozum to. Powstał w Tobie. Przyjmuj go z powrotem, a zaczniesz na niego patrzeć całkiem inaczej. Nie mówię, że zniknie, ale przestaniesz się go bać. Będziecie sobie żyć obok siebie i jedno drugiemu nie zrobi nic złego. Odważ się. Chociaż ten jeden raz spójrz mu w oczy.

Najszczęśliwszy jest ten człowiek, który potrafi się uśmiechnąć, wiedząc, że zaraz cały świat zawali mu się na głowę. Albo taki, któremu ten się już zawalił, ale między gruzami dało się znaleźć dziurę i wyjść.
 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.