Czy każdy może zostać dobrym blogerem?

kwietnia 28, 2016
Cześć kochanie!
Blogowanie wydaje się czymś tak zwyczajnym i tak prostym zajęciem, że może to robić każdy. Tylko czy tak naprawdę każdy może zostać blogerem? Blogerem w takim dosłownym tego słowa znaczeniu. Kimś, kto pisze nieprzerwanie od miesięcy, czy od lat i widać, że sprawia mu to przyjemność. Jakiś czas temu przeczytałam, że większość polskich blogów ma tylko jeden wpis. Ten powitalny, na którym cała twórczość się kończy. Czy to oznacza, że potencjalni blogerzy sami robią wśród siebie przesiew? Nie nadają się do tego? Nie mają motywacji?




Kominek w swojej pierwszej książce napisał coś, co brzmiało mniej więcej tak: "Jeżeli nie masz żadnych pasji, nikogo nie lubisz i nikt Ciebie nie lubi i tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia, to załóż bloga". Wydaje mi się, że takimi słowami przekonuje ludzi do tego, że powinni zacząć i postawić chociaż ten pierwszy krok, ale trochę koloryzuje.

Nie każdy może być (dobrym) blogerem

Pisać bloga mogą wszyscy, pani z warzywniaka, ksiądz proboszcz, dziewczyny z kółka teatralnego i pasjonaci motoryzacji w podeszłym wieku. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości, bo dzisiaj założenie bloga trwa dosłownie 3 minuty. Tylko że naprawdę większość blogów umiera śmiercią naturalną po jednym dniu, jednym tygodniu czy dwóch latach. Coś wypaliło się w autorach, przestali znajdować czas na bloga, zniechęcili się porażkami, odpuścili i poszli w inną stronę.

Wydaje się, że to naturalna kolej rzeczy. Przecież nie każdy musi z uporem maniaka ciągnąć to, co zaczął. Kiedy pomyślę, jak wiele fantastycznych blogów nigdy nie dojrzało do tego, żeby stać się popularnymi, to przychodzi refleksja nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Załóżmy, że część autorów po prostu nie miała czasu, żeby rozwijać swoje strony, przyjmijmy, że części zmieniły się życiowe priorytety. Co z pozostałymi? Nie nadawali się do tego?





Ilość, jakość i "fajność"

Trudność jest tym większa, im więcej czasu poświęcasz na blogowanie. Jeśli chodzi o jedną czy dwie notki w tygodniu, to nie ma tragedii, ale kiedy chcesz publikować codziennie, to zaczynają się schody. Widzisz, że konieczne jest porzucenie części zajęć, którymi do tej pory wypełniałeś swój czas. Czujesz presję, bo u innych blogerów takie piękne zdjęcia, takie długie wpisy, takie zaangażowanie. Widzisz, że albo musisz oddać się temu bez reszty, albo po prostu nie masz tu czego szukać. Przy tej decyzji większość ludzi załamuje ręce i mówi: nie, ja się poddaje, gra nie warta świeczki, a i nie wiadomo, czy w ogóle mi się to opłaci.

Tylko nieliczni, ci, którzy albo nie mają nic do roboty, ale mają wysoką ambicję, stwierdzają, że trzeba w to jednak wejść. To ryzyko, bo przecież możesz pisać całymi latami, a później obudzić się z ręką w nocniku, stwierdzając, że przecież i tak nikt Cię nie czyta. Żeby tak zaryzykować i poświecić tyle czasu na bloga, trzeba to po prostu kochać, trzeba się w tym odnajdywać. Inaczej się nie da, jeżeli nie kochasz tego, co robisz, jeżeli Cię to nie kręci, nie porywa, to nigdy nie będziesz dobrym blogerem.

Gdzie blogerów dwóch...

Dwie osoby o takiej samej wiedzy i podobnym charakterze mogą sobie całkiem odmiennie radzić z blogowaniem. Choćby byli jak dwie krople wody, ale gdy jednego będzie to kręcić a drugiego nie, to na placu boju zostanie tylko jeden. Chyba nikt nie przekona mnie, że dobrego bloga można robić tylko dla kasy, sławy(?) czy tam jakichś innych korzyści. Jest jedna rzecz, która różni dobrego i słabego blogera - PASJA.

Mając pasję, możesz pisać nawet o szczoteczkach do zębów, a i tak będzie się Ciebie czytać z przyjemnością. Bez pasji natomiast możesz stanąć na rzęsach i zatańczyć kankana, a i tak nic z tego nie będzie. I tu nie chodzi o to, czy Ty masz jakieś zdolności, czy nie, czy Ty wiesz, o czym piszesz, czy dopiero się uczysz. Chodzi przede wszystkim o to, czy robisz to z sercem. Jeśli tam gdzieś w Tobie jest taka cząstka, która mówi: wylej na klawiaturę to, co Ci chodzi po głowie, opisz to, o czym myślisz. Jeżeli tak jest, to będzie z Ciebie dobry bloger. Nie mówię, że sławny czy rozchwytywany, to już raczej kwestia marketingu. Będziesz po prostu dobry i ludzie prędzej czy później do Ciebie wrócą.

Jeżeli chcesz dostać taki papierek lakmusowy na to, czy nie zmarnujesz swojego czasu na prowadzenie bloga, to odpowiedz sobie na jedno, proste pytanie: Czy ja to kocham?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.