Chory czerwony portfel - Ty też taki masz?

stycznia 05, 2016
Cześć kochanie!

Prozaicznie może, ale i trochę w kwestii przemyśleń zaczęłam zwracać uwagę na portfele. I nie to, żeby mnie one jakoś pasjonowały czy też dlatego, że nie mam nic innego do roboty. Ot tak, skoro ludzie wyjmują, to patrzę. Co widzę? Czerwone portfele. Wszędzie czerwone portfele, w supermarkecie, w kiosku ruchu, na stacji benzynowej. One są wszędzie, zawsze i z każdym. Właściwie nie dostrzegam już innych portfeli, nie wiem nawet, czy produkują inne kolory. No może tylko dla facetów, którzy poczuliby, że zniewieścieli, nosząc przy sobie czerwony. Tak, dla nich  z pewnością produkują czarne i brązowe, ale nie o tym mowa. Mnie interesują czerwone.

Masz robić pieniądze! Do tego Cię stworzono.

W kwestii portfeli to sprawa jest trudna, wiadomo, namieszało nam to feng shui w głowie i każdy swój czerwony portfel chciałby mieć. A co, skoro inni mają widoki na szczęście, ja też chce, myśli statystyczny Kowalski i kupuje czerwony portfel. Ja również kiedyś kupiłam. No bo taka moda, bo taki kobiecy, błyszczący i tyle przegródek, co to się i ogrom pieniędzy zmieści i wizytówka fryzjerki. No bo przecież jak tu iść do fryzjera z czarnym portfelem, którego miałam dotychczas?

- A pani z czarnym? - zagaduje fryzjerka.
- No tak, uniwersalny kolor, mnie się podoba - odpowiadam.
- To pani nie wie, że tylko w czerwonym się pieniądze trzymają? Trzeba kupić czerwony, to szczęście przynosi - oznajmiła, zamiatając z podłogi świeżo ścięte włosy.

No i kupiłam, wstyd być takim zacofanym, a mentalność stada stoi z tyłu i patrzy, czy aby dobry krok wykonujesz. Robert Cialdini byłby dumny z mojej decyzji. Pewnie cisnęłoby mu się na usta:
- Tak, teraz postępujesz jak należy. Skoro wszyscy mają, Ty też musisz kupić.

Czarny, chociaż ukochany i świetnej jakości, poszedł w odstawkę. Czerwony stracił metkę i powędrował do przepastnej kieszeni jednej z moich torebek. Miał się tam stać zalążkiem wielkich dochodów, swoistą studnią bez dna, która codziennie jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wypełnia się pachnącymi banknotami o wysokim nominale. Ale ten portfel kasy nie robi, ba, on jej nawet nie przyciąga. W sumie nikt nie dołączył mi do niego instrukcji obsługi. Może nie wolno przekładać go z jednej torebki do drugiej? Może coś robię źle a przez nieuwagę ludzi, którzy owy portfel wyprodukowali, teraz nie działa on jak należy. Może ten portfel jest po prostu zepsuty, trzeba go zanieść do serwisu i tam wymienią mi tę część, która odpowiada za robienie pieniędzy? Nie wiem, zastanawiałam się już nad tym, czy on aby nie choruje. Teraz takie choroby na świecie, że mógł bidulek złapać jakąś portfelową grypę i dlatego te problemy.


Głupio mi konsultować się w tej sprawie z lekarzem lub farmaceutą, bo jak zareagują? Powiedzą:
- Jak też pani dbała o ten portfel, że znalazł się w takim stanie. On nie robi żadnych pieniędzy, nie można go nawet wysłać do sanatorium, a na leczenie z NFZ-u niech pani nawet nie liczy.

Codziennie spotykam te schorowane portfele. Kupione je, miały być zapowiedzią zbliżających się zmian na lepsze, swoistą maszynką do robienia pieniędzy, ale wszystkie zachorowały. Właściciele rozmawiają o nich z innymi i żalą się, ale te żale na nic się zdają. Portfele są wadliwe, inaczej by nie chorowały. Nikt nie podejmuje prac nad badaniem komórek macierzystych czerwonych portfeli, nikt nie wypisuje im zwolnień L4.

Tak pryska mrzonka, do powstania której doprowadza pani fryzjerka. Zostajemy z tysiącami chorych portfeli, no bo przecież każdy powinien takiego mieć...

Słyszałam, że są ludzie, którzy trafili na dobre portfele. One działają! Ale nie wiadomo gdzie je kupili i trudno od posiadaczy takowych cudów tę informację uzyskać. Wydaje mi się, że gdzieś jest jakaś specjalna "portfelownia", tam nabywa się czerwone sakiewki objęte gwarancją. Ja jednak nie mam adresu tego producenta, on się nie reklamuje w mediach publicznych, to jakaś podejrzana sprawa.

Może jest tu taki, który działa?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.